Site icon All About Music

Slaves – Acts Of Fear And Love (2018), recenzja Izabeli Zadury

Acts Of Fear And Love to trzeci i zdecydowanie najlepszy, jak do tej pory, długogrający album punk-rockowego duetu z Wielkiej Brytanii Slaves. Zespół z powodzeniem nagrał dziewięć utworów które, nie zatracając charakterystycznego pazura, mają wielką szansę trafić do masowego odbiorcy.

Slaves (nie mylić z amerykańskim zespołem o tej samej nazwie, grającym post-hardcore pod wodzą Jonny’ego Craiga) to zespół składający się z zaledwie dwóch osób: wokalisty / perkusisty Isaaca Holmana i gitarzysty Laurie’go Vincenta, który jest odpowiedzialny również za wokal wspierający. Panowie na brytyjskim rynku muzycznym zaistnieli w roku 2015, kiedy ukazał się ich pierwszy album Are You Satisfied?. Panowie byli już wówczas pod opieką wytwórni Virgin EMI Records. Od tamtej pory zespół ani na chwilę nie zwolnił tempa, wydając płytę Take Control już w 2016. Ich muzyka najczęściej określana jest jako punk rock lub rock alternatywny.

Fot. facebook.com/slaves

Osobiście nie słyszałam o Slaves, dopóki nie miałam okazji zobaczyć ich na festiwalu Pol’and’Rock (wówczas jeszcze Woodstock) w zeszłe lato. Nie wiedząc, czego się spodziewać, otrzymałam naprawdę dużą dawkę punkowej energii z typowo brytyjskim sznytem, przywołującym skojarzenia z takimi klasykami jak The Clash czy Sex Pistols. Na scenie niewysoki wokalista był prawdziwym wulkanem energii; pozbył się koszulki już po kilku piosenkach i z trudem powstrzymywał się od rzucenia się w tłum. Utwory takie jak Cheer Up London czy Where’s Your Car Debbie?, chociaż słyszane przeze mnie pierwszy raz, utkwiły mi w głowie na długo. Miałam nadzieję, że na nowym albumie Slaves zaserwują mi całą kolekcję takich przebojów.

Tak też się stało. Członkowie zespołu sami przyznali, że tym razem nieco więcej uwagi poświęcili produkcji płyty i bardziej przyłożyli się do pisania refrenów. Otwierające album szybkie i wykrzyczane The Lives They Wish They Had (będące inteligentną satyrą na influencerów z Instagrama) udowadnia, że Slaves nadal są tym samym zespołem, a jednak nieco bardziej skupionym na płynności i spójności brzmienia. Cut and Run, najpopularniejszy i, moim zdaniem, najbardziej chwytliwy singiel z albumu, to Slaves w nieco bardziej melodyjnej odsłonie, prezentujący prawie radiowy refren. Podobnie wybrzmiewają też na przykład Magnolia czy Chokehold – jest to alternatywny rock wspomagany punkowymi wokalami.

Isaac Holman szokuje słuchaczy w najspokojniejszej piosence na płycie, Daddy, która opowiada o kryzysie wieku średniego. Wokalista, znany raczej z energetycznych wrzasków, tutaj prezentuje po prostu ładny, spokojny śpiew. Interesujący jest singiel Photo Opportunity, którego wolne, bujające się zwrotki przechodzą w wykrzyczany refren z mocnym, gitarowym riffem i ognistą perkusją. Oczywiście na płycie pojawiają się również utwory typowo punkowe i nieugładzone, jak Bugs czy Artificial Intelligence, gdzie atmosfera jest nieco mroczniejsza i mniej popowa. Nie oznacza to jednak, że utwory te są mniej chwytliwe. Zwłaszcza Bugs na długo pozostaje w pamięci.

Płytę zamyka tytułowe Acts Of Fear And Love, mój ulubiony utwór Slaves jak do tej pory, tuż obok Cut and Run. Leniwie wyrecytowane zwrotki opowiadają historie z życia wokalisty, które nauczyły go, że w życiu do działania motywują nas dwie potężne siły: strach oraz miłość. W tym momencie warto pochylić się nad warstwą liryczną płyty, która jest bardzo intrygująca. Slaves w trzeźwy, pozbawiony złudzeń sposób spoglądają na współczesną Wielką Brytanię, a przez jej pryzmat – dalej, na cały świat, śmiejąc się z ludzkiej małostkowości oraz pogoni za pieniędzmi i sławą. Mimo to muzycy nie wyciągają samych siebie przed nawias, nie mamy więc wrażenia, że traktują słuchaczy z góry. Wręcz przeciwnie: przyznają, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

Album jest krótki, znajduje się na nim bowiem zaledwie dziewięć utworów. Można potraktować to jako minus, uważam jednak, że dzięki takiemu zabiegowi album jest bardziej spójny, a szansa, że słuchacze jeszcze nie raz do niego wrócą, dużo większa. Sama po dwóch przesłuchaniach Acts Of Fear And Love jestem w stanie zanucić praktycznie wszystkie utwory z płyty. Poprzednie wydawnictwa Slaves nie wywarły na mnie takiego wrażenia.

Acts Of Fear And Love to dowód na to, ze poza ogromem złości, tak charakterystycznym dla brytyjskiego punk rocka, zespół ma również wrażliwą stronę, a jeśli naprawdę się do tego przyłożą, mogą tworzyć hity o stadionowym potencjale. Nowy album to odważny, ale udany eksperyment, którym Slaves wynoszą swoją muzykę na wyższy poziom, nie wyrzekając się przy tym swoich korzeni.

Exit mobile version