Sky Ferreira to pochodząca z USA wokalistka. Zaledwie dwudziestoletnia i mająca apetyt na wielką muzyczną karierę. Próbowała już swoich sił w aktorstwie, modelingu. Zajmowała się pisaniem tekstów piosenek. Jak wiele młodych ludzi marzących o wydaniu własnej płyty, swoje nagrania zaczęła umieszczać na portalu MySpace.
Niedługo po tym, jak zaczęła dzielić się swoją muzyką z internautami, zainteresowała się nią wytwórnia płytowa Capital Records. W marcu 2011 roku wydała swoją pierwszą ep-kę As If!. Składały się na nią taneczne, electropopowe utwory z 99 Tears na czele. Wówczas jednak Sky wydała mi się mało przekonująca i niezbyt ciekawa. Takich wokalistek jest mnóstwo. Chciałam czegoś więcej. Czy tym więcej jest jej kolejna ep-ka Ghost?
Podczas pracy nad piosenkami Ferreira współpracowała z różnymi producentami. Na liście twórców jej nowszych utworów znajdują się tacy producenci jak: Dev Hynes (pomagał m.in. Florence + The Machine), Greg Kurstin (takie utwory Mariny & The Diamonds jak Power & Control i Oh No! a także współpraca z Kelly Clarkson, Ke$hą i Lily Allen) oraz Ariel Rechtshaid (Usher, No Doubt, Snoop Dogg). Zaskakujący jest szczególnie efekt jej współpracy z wokalistką rockowego zespołu Garbage – Shirley Manson. Z jej pomocą Sky stworzyła kawałek Red Lips, o którym jeszcze wspomnę.
Ep-ka Ghost składa się z pięciu utworów. Jest zapowiedzią debiutanckiego krążka Sky Ferreiry, który otrzymał już tytuł I’m Not Alright. Najnowszy minialbum tej młodej wokalistki to zupełnie inna bajka niż As If!. Przede wszystkim muzyka zawarta na Ghost brzmi dojrzalej. Ok., można by powiedzieć – Sky od 2011 roku dojrzała i wydoroślała. Z tym się jak najbardziej zgodzę. Z drugiej jednak strony wciąż ma problem z podejmowaniem decyzji. W studiu, w pracy nad tymi pięcioma nagraniami pomagali jej różni producenci. Każdy z nich odpowiedzialny był za jeden konkretny utwór. Każdy miał inny pomysł na to, jak muzyka firmowana nazwiskiem Sky Ferreiry brzmieć powinna. To dlatego Ghost to bardzo różnorodna ep-ka. Nie znajdziemy tu dwóch takich samych numerów. Każdy stanowi zupełnie inną część układanki. Pytanie tylko, w której z piosenek wokalistka jest tą prawdziwą Sky Ferreirą.
Z powodu małych rozmiarów tego albumu nic nie stoi na przeszkodzie, bym każdym utworem zajęła się osobno. Ep-kę otwiera spokojna, delikatna ballada Sad Dream. Zgrabnie połączono w niej popowe i folkowe melodie. Instrumentem, który w Sad Dream gra pierwsze skrzypce, jest gitara akustyczna, w towarzystwie której głos Sky brzmi bardzo ładnie i dziewczęco. Zwrot o 180 stopni muzyka Ferreiry robi w utworze Lost In My Bedroom. To przebojowy, electropopowy kawałek z chwytliwym refrenem. Nie jest jednak bezbarwnym numerem nadającym się jedynie na dyskoteki, gdy po pewnym czasie jest już człowiekowi obojętne do czego się kiwa, ale naprawdę porządną bombą rozbudzającą. Jak dla mnie Lost In My Bedroom mogłoby znaleźć się na najnowszym albumie Mariny & The Diamonds. Sky powinna traktować to jako, hmmm, no dobra, komplement. Kolejna piosenka na ep-ce przynosi kolejne zmiany. Tytułowy numer Ghost to moim zdaniem najmocniejszy punkt na tym minialbumie. To spokojna, piękna piosenka. Tym razem nie tyle folkowa, co charakteryzująca się delikatnymi wpływami muzyki country. Sky śpiewa w niej świetnie. Jej głos jest pełen emocji, dobrze nim operuje. Nawet Sad Dream, które bądź co bądź jest przyjemnym utworem, przy Ghost wydaje się być z emocji i uczuć wyprane.
Po całkiem wzruszającym i chwytającym za serce nagraniu Ghost muzyka Sky ponownie zmienia brzmienie. Utwór Red Lips to mocna, rockowa kompozycja, która skojarzyła mi się z twórczością The Pretty Reckless. Nie wiem jednak, czy Taylor Momsen byłaby z tego numeru zadowolona. Jest on raczej średni. Powiedziałabym nawet, że najgorszy na ep-ce. Zdecydowanie bardziej przekonuje mnie Sky w subtelnej, balladowej wersji niż w takim ostrym, zadziornym nagraniu z kontrowersyjnym tekstem. Na zakończenie otrzymujemy od artystki popowy, melodyjny kawałek Everything Is Embarrassing.
Już wkrótce premiera pierwszego długogrającego albumu Sky. Myślałam, że po zapoznaniu się z ep-ką Ghost będę mieć w głowie jego obraz. A tu wciąż więcej znaków zapytania niż konkretnych odpowiedzi. Zastanawiam się, czemu Sky doprowadziła do sytuacji, że zaserwowała nam pięć zupełnie różnych piosenek, pokazując nam przy okazji pięć różnych twarzy. Z jednej strony to oczywiście super – nie nudzimy się, jest ciekawie. Z drugiej – niepokoję się o album I’m Not Alright. Premiera tuż tuż, a my patrzymy na artystkę, która do końca nie wie, czego z chce i w którą stronę iść. Może na debiucie otrzymamy bilet na przejażdżkę po niemal wszystkich muzycznych gatunkach? Co fajnie sprawdziło się na ep-ce Ghost, może okazać się zabójcze na longplay’u. Cóż, pożyjemy – zobaczymy. A tymczasem powrócę do sprawdzonych już utworów z minialbumu Ghost.
