Stacje radiowe już od połowy listopada katują nas nieśmiertelnymi świątecznymi przebojami. Skutek tego jest taki, że jeszcze nie ma połowy grudnia, a wszelkie te hity zdążają nam się przejeść – a gdzie tam do końca świąt?! Są jednak takie płyty, które można spokojnie włączyć w domowym zaciszu i zapomnieć kompletnie o wszystkim. I mimo, że She& Him proponują klasykę to dokładają do niej coś od siebie. Sprawdźcie co.
She&Him to duet tworzony przez Zooey Deschanel oraz M. Warda. Na swoim koncie mają 3 autorskie studyjne albumy oraz jeden, zawierający świąteczne przeboje takich muzyków jak Frank Sinatra czy Elvis Presley. W 2011 roku dokładnie 24 października światło dzienne ujrzała ich specjalna płyta z coverami wszelkich świątecznych utworów. Pod nazwą A Very She & Him Christmas kryło się 12 kawałków. Przyjrzyjmy się im.
Krążek otwiera kompozycja The Christmas Waltz wspominanego Franka Sinatry. Jak sam tytuł wskazuje jest to idealny utwór do tańca – spokojny, delikatny. Wersja, której się przyglądam nieco odbiega od oryginału, jednak nadal zachowuje w sobie ten niepowtarzalny klimat. She&Him bardzo minimalistycznie ją potraktowali – nie ma chórków, warstwa muzyczna jest bardzo ograniczona, bo do jego wykonania potrzebowali zaledwie gitary oraz uroczego głosu Zooey. W Christmas Day także nie szarżują instrumentami, a całość wydaje się nieco chłodniejsza od wersji Briana Wilsona. Pojawiają się delikatne chórki, jednak wszystko jest utrzymane w zimnej akustycznej stylistyce. Have Yourself a Merry Little Christmas to kolejna urocza ballada rodem z amerykańskiego filmu. She&Him znów tak jak i w utworze otwierającym ten krążek nie zaprzątają sobie i nam głów zbędnymi dodatkami, a znów stawiają na minimum – Zooey delikatnie balansuje głosem po pobrzękującej gitarze. I’ll Be Home for Christmas także czaruje skromną szatą, a chwilami przypomina jam session w jednej z amerykańskich knajp. Momentami dźwięki z gitary wydobywają się jakby od niechcenia i leniwie przeplatają się z przepięknymi frazami.
Christmas Wish zaskakuje nas nie tylko dlatego, że słyszymy z nim męską część duetu, ale nareszcie mamy tu wyraźnie zarysowaną melodię. Subtelne chórki dopełniają kompozycję, pojawia się także delikatna perkusja, a ja mogę dodać tyle, że to od początku to pierwszy utwór, który zostanie w mojej głowie na dłużej. Nie chcąc, ale musząc iść dalej natykamy się na Sleigh Ride. Znów zostajemy zaskoczeni bo kawałek ten nabiera niezłego tempa i wyrywa nas z letargu, w który mogliśmy dotychczas wpaść. Rockin’ Around the Christmas Tree to chyba z pośród tych, które się tutaj pojawiły najbardziej wam znana propozycja. Brenda Lee ma w głosie cos takiego, czego nie da się podrobić, dlatego She&Him nie próbując jej naśladować zrobili to po prostu po swojemu. Są klawisze, fajny rytm i solówka – nareszcie coś się zaczyna dziać, miejmy nadzieję, ze będzie tak do końca. Silver Bells w oryginale jest bardzo spokojne, a gdy Zooey i kolega zrobią to co robili na początku, czyli spowolnią ją jeszcze będzie to.. po prostu nudne. Ich interpretacje często bywają po prostu za ostrożne. Tu gdzie jest pole manewru i mogliby dołożyć coś od siebie – po prostu tego nie wykorzystują. Minimalizm jest uroczy, ale czasem bywa i irytujący.
Baby It’s Cold Outside to muzyczna rozmowa dwóch osób, zatem i tutaj wokalnie duet udziela się w całości. Mamy fajny bas, głosy fajnie się przenikają, a maniera głosu Zooey nieźle się tutaj wpasowuje – całość znów ma swój koloryt. Blue Christmas to znów klimat pierwszych nagrań. Little Saint Nick to ponownie zmiana tempa, fajna akustyczna gitara i chórki. Całość zamyka The Christmas Song, czyli to co już mieliśmy – subtelny wokal, leniwa gitara, czyli She&Him w czterech słowach.
Tak jak już wspominałam na wstępie – jest to dobra płyta, aby na chwilę się zatrzymać usiąść i w ciszy delektować się każdym jednym dźwiękiem jaki proponuje nam ten duet. Ostrzegam jednak, że ta lekkość, delikatność i wszelka oszczędność może okazać się chwilami irytująca. Mimo to, She&Him dodali do klasycznych utworów cząstkę siebie i naprawdę warto zapoznać się z tym wydawnictwem, a później samemu postawić odpowiednią ocenę.
