Dzisiejszy przemysł muzyczny jest bez dwóch zdań zdominowany przez język angielski. Nic dziwnego, w końcu w lepszym lub gorszym stopniu potrafi posługiwać się nim większość ludzi na świecie. Poza tym kolebką większości popularnych artystów są Stany Zjednoczone. A co jeśli jedna z nich nagra EP-kę po hiszpańsku? W swoim nowym projekcie Selena Gomez sięga do swoich meksykańskich korzeni.
W jej przypadku wszystko zaczęło się od aktorstwa, bo już jako dziecko i nastolatka występowała w filmach i serialach Disneya. Muzyka przyszła dopiero później i jeszcze bardziej odmieniła jej życie. Początkowo grała w zespole Selena Gomez & The Scene, z którym wydała trzy albumy (z których jeden pokrył się w Polsce platyną), a w 2013 roku ogłosiła początek solowej kariery. Obecnie ma na koncie cztery pełnoprawne płyty, jednak każda z nich była zdominowana przez piosenki anglojęzyczne. Co jakiś czas zdarzały się specjalne projekty, gdzie śpiewała po hiszpańsku, lecz były to jedynie wyjątki. Do całego albumu dojrzewała przez wiele lat i ujrzała światło dzienne dopiero w tym roku. Sama artystka niejednokrotnie podkreślała jak ważne jest dla niej to dziedzictwo kulturowe. Choć w dzieciństwie potrafiła płynnie posługiwać się tym językiem, z czasem ta umiejętność zniknęła. Dlatego przed nagrywaniem spotykała się z nauczycielem hiszpańskiego, by jej wymowa i akcent były nieskazitelne.
REVELACIÓN miało być czymś innowacyjnym i świeżym – nie tylko w jej karierze – ale również w przemyśle muzycznym. Nie powiem, moje oczekiwania wobec tej płyty były naprawdę wysokie. Śledzę karierę Seleny praktycznie od samego początku i jej muzyka dorastała razem ze mną. Cichutko liczyłem na coś w stylu Dices, czyli hiszpańskiej wersji hitu Who Says, bo miałem nadzieję na energiczne utwory, które czerpią ze wszystkiego co najlepsze z latynoskiej kultury. Artystka poszła jednak w zupełnie inną stronę.
Nie jest to bynajmniej projekt starej Seleny. Nie jest to też coś zupełnie nowego. Określiłbym to raczej mianem Rare, lecz w wydaniu hiszpańskim. Piosenkarka skupia się tam bardziej na przekazie, niżeli formie danych utworów. Rozlicza się z gorzką przeszłością właśnie w taki sposób, więc jest on bardzo osobisty. Jednak, szczerze mówiąc, nie tego się spodziewałem. Przy pierwszym odsłuchu zapamiętałem szczególnie tylko jeden kawałek – Baila Conmigo – który też nie jest najwyższych lotów. Ale przy mocno przeciętnej reszcie wysuwa się na prowadzenie. Co do innych utworów właśnie, brzmią dla mnie praktycznie tak samo. Nie wiem, czy to kwestia tego, że nie znam języka hiszpańskiego, czy tego że po prostu te piosenki są mocno powtarzalne. Stawiałbym raczej na to drugie.
Trudno mi jednoznacznie ocenić ten projekt, bo nie jest on ani dobry, ani zły. Jest po prostu przeciętny w najlepszym tego słowa znaczeniu. Płyta jest miła dla ucha, ale nic poza tym. Można ją włączyć w tle, by przeleciała od początku do końca, ale czy włączałbym poszczególne piosenki dla przyjemności? Niekoniecznie. Jedynym aspektem, który sprawia, że REVELACIÓN choć trochę się wyróżnia, jest język. Gdyby EP-ka powstała po angielsku zapewne większość słuchaczy przeszłaby obok niej obojętnie. Jak dla mnie, te dwadzieścia minut materiału jest po prostu nijakie.

