Kontynuując mój mini-cykl „sekrety producentów”, idę dzisiaj trochę na łatwiznę. Ale nie martwcie się – dzięki temu dostaniecie jeszcze lepszy materiał niż zwykle. Tym razem zamiast mojego paplania, podpatrzymy jak amerykańska supergwiazda i kompozytorka Taylor Swift pracowała nad najlepszym albumem pop roku – 1989.
Cz. 1.: Koncept 1989 i jak powstawało Blank Space
Cz. 2.: Out of the Woods i I Know Places
Cz. 3.: Clean i Shake It Off
W czasie oglądania listening session zwróćcie uwagę na trzy rzeczy:
- Taylor zawsze zaczynała od historii i emocji, które stały za każdym nagraniem – to właśnie technika, która pozwala tworzyć logicznie zgraną całość i przeprowadzić całą produkcję od prostego riffu po finalny efekt.
- Swift zapisuje wszystkie, nawet swoje najgłupsze muzyczne pomysły – teksty i melodie, bo kiedyś mogą się przydać i być może będzie dało się z nich coś całkiem fajnego. Przy tej okazji widać, że dobry producent potrafi wyobrazić sobie, jak dany pomysł będzie brzmiał w lepszej jakości, dobrze zaaranżowany i wykonany.
- Nagranie jednej piosenki wymaga naprawdę ogromu pracy i na ogół wielu sesji nagraniowych, w trakcie których dogrywana jest masa dzięków nadających smak ścieżce. Czasami wygląda to wyjątkowo dziwnie (tupanie nogami).
Artykuł oryginalnie pojawił się na blogu Mateusza – PopRunTheWorld.

