Site icon All About Music

schafter – FUTURA (2020), recenzja Kacpra Pelo

Rok. Dokładnie tyle minęło od debiutanckiego albumu schaftera. Audiotele były mocnym początkiem jego bardziej komercyjnej kariery. Teraz przyszedł czas na FUTURĘ.

Schafter to niewątpliwie głos młodego pokolenia. O nastoletnim raperze zrobiło się głośno już jakiś czas temu, gdy zachwycił szerszą publikę swoimi niebanalnymi nutami i tekstami, które łączyły polski i angielski. Później zaczęła się lawina – wydanie pełnoprawnego albumu, trasa koncertowa, występ na Open’erze… Nawet kilka collabów z takimi artystami jak Taco Hemingway, Daria Zawiałow, czy Żabson. Schafter pozostając na fali nie próżnuje – niespełna rok później wyszedł już drugi album. Dość szybko, prawda? Jednak, czy za prędkością tworzenia stoi również jakość?

Koncept FUTURY bardzo mi się spodobał. Retrofuturyzm w muzyce i teledyskach ma ogromny potencjał i może obronić się w każdym, dosłownie każdym gatunku. Trzeba być tylko konsekwentnym i iść tą ścieżką od początku do końca. Myślę, że w tym przypadku raper zagubił się gdzieś po drodze. Pierwszy singiel – push to talk – był świetną zapowiedzią całego projektu. Później sprawa trochę się posypała. O ile need help i eskeemos świetnie ciągną ten pomysł, to na płycie znajduje się kilka koszmarków. Jest nim chociażby przekombinowany 3.5 karrat. Reszta piosenek przeszła bez echa. Może jedynie für jenny oraz www wyróżniają się czymś ciekawym. Pozostałe kawałki brzmią bardzo podobnie i w ogóle nie przypominają pomysłu FUTURY, czułem się jakbym słuchał kolejnej części audioteli.

Może i warstwa muzyczna jest dobra, lecz nie jest to nic odkrywczego. Jest kilka eksperymentów, ale zdecydowana większość to powtarzalny schemat, który tak dobrze sprzedał się w poprzednim albumie. Dałoby się przymknąć na to oko, gdyby teksty miały coś interesującego do zaoferowania. Niestety, znów nie jest to nic wartego uwagi. O ile nie jest to w rapie najważniejsza strona piosenki, to większość piosenek (z tymi z audioteli również) traktuje dokładnie o tym samym. Nawet wstawki z angielskiego, tak charakterystyczne dla schaftera, nie sprawiają, że dzieje się tam coś ciekawego. Chyba nawet to się już przejadło.

Bez dwóch zdań, jedyne kawałki na wysokim poziomie to collaby. Począwszy od znanego nam dobrze swimming lessons z Young Igim, po międzynarodowe need help z Houston X. Ale ten najciekawszy to www z Rosalie. Ich głosy świetnie się ze sobą łączą, a sam kawałek można zapętlić na kilka godzin i z każdym odsłuchem będzie coraz lepszy. Ten wolniejszy, spokojniejszy klimat zdecydowanie wprowadził powiew świeżości na FUTURZE.

Jednym słowem, FUTURA zapowiadała się dobrze, lecz wyszło bardzo przeciętnie. Album jest strasznie nierównomierny, bo mamy mocniejsze i te słabsze akcenty. Poza tym, zabrakło czegoś nowego, czegoś z czym warto przychodzić do spragnionej nowości widowni. Krążek zwyczajnie nie ma niczego interesującego do zaoferowania. Większość kawałków jest powtarzalna i brzmi dokładnie jak z debiutu. Nie jest dobrze – jest jedynie poprawnie. Wielka szkoda, bo cały koncept miał ogromny potencjał. Niestety, został zmarnowany.  

Exit mobile version