Ubiegłorocznym wydawnictwem *jestem marta udowodniła, że pomimo upływu niemal 10 lat od debiutu jest artystką w ciągłym procesie rozwoju swojego muzycznego wizerunku, nie boi się eksperymentować z brzmieniem i nadal jest w stanie pozyskać nowych słuchaczy.
Koncept ostatniego albumu Sarsy był niezwykle szeroki i przemyślany. Płytę poprzedzały i zamykały dwie EPki: Prolog i Epilog. Pierwsza z nich składała się z pięciu minutowych, zaaranżowanych muzycznie wyznań artystki, które otwierały nowy i alternatywny rozdział w jej dyskografii. Z kolei album *jestem marta zawierał niespodziewane dla jej fanów duety – ze Zdechłym Osą oraz Piotrem Roguckim. Krótko potem pojawił się wspomniany Epilog, stanowiący klamrę dla całego projektu.
Premiera nowego singla Jak w filmie to dla Sarsy bardzo intymny moment – artystka wyznała, że w 2023 roku zdiagnozowano u niej otosklerozę, chorobę rzucającą widmo utraty słuchu.
(…) po albumie „*jestem marta” i melorecytowanych Epkach, zachciało mi się melodii, piosenek pisanych przy pianinie. „Jak w filmie” komponowałam w czasie gdy byłam świeżo po operacji uszu. Zamiast myśleć o tym, czy odzyskam słuch, chciałam tworzyć jakby wszystko było okey.
– pisze Sarsa o singlu na swoim Instagramie
Idea teledysku, wyreżyserowanego przez Michała Pańszczyka oraz inspirowanego ikonicznymi obrazami kinematografii, odzwierciedla kolejny nieznany fakt z życia artystki, której niegdyś pasją było aktorstwo.
(…) Zdawałam na studia aktorskie dwa razy. Marzyłam o karierze aktorskiej – kiedy się gra w filmach, to można przeżyć jakby więcej żyć niż tylko jedno swoje. To były kolejne dwa castingi na mojej dłuugiej liście, gdzie usłyszałam „NIE”. Dzisiaj się z tego śmieje, wtedy było mi wstyd.
– wyznała artystka pod dodanym na Instagramie zdjęciem promującym wydanie singla
Oprócz standardowej wersji utworu, w serwisach streamingowych znalazły się trzy dodatkowe – bathroom version, sped up version oraz slow trap version.
