Site icon All About Music

Danie, które zasługuje na trzy Gwiazdki Michelin – Sanah we Wrocławiu. Relacja Dariusza Kozery

W miniony piątek miałem przyjemność po raz pierwszy zobaczyć Sanah na żywo. Koncert w Hali Orbita był moim pierwszym od czasu rozpoczęcia pandemii i powiem krótko, lepszego powrotu do koncertowania nie mogłem sobie wyobrazić.

Na koncert wybrałem się pełen wielu pytań. Nigdy jeszcze nie miałem okazji usłyszeć Sanah na żywo, jednak już teraz wiem, że piątkowy koncert był jedynie jednym z pierwszych. Hala Orbita była wypełniona po brzegi, jednak mimo to udało mi się znaleźć odpowiednie miejsce, by spokojnie delektować się całą ucztą. Koncert był podzielony na cztery segmenty, z których każdy reprezentował inną porę roku.

Podczas wydarzenia fani mieli szansę usłyszeć po trochę z każdej z trzech do tej pory wydanych przez artystkę płyt. Oczywiście wiadomo, że to podczas takich utworów jak Szampan, Ale Jazz! czy etc. (na disco) publiczność szalała najbardziej. Momentami wydawało mi się nawet, że szaleństwo, to zbyt małe określenie na reakcję wrocławskiej publiczności. Był to jeden z niewielu koncertów, w których brałem udział, gdy publiczność była momentami w stanie zagłuszyć artystę.

Sanah zrobiła na mnie wręcz ogromne wrażenie. Dziewczyna śpiewała czysto i momentami prezentowała o wiele więcej niż to, co możemy usłyszeć na studyjnych nagraniach. Widać było, że energia zgromadzonej publiczności bardzo pozytywnie na nią wpływa, bo dosłownie szalała na scenie. Moją szczególną uwagę przykuł jednak jeden szczegół. Mimo statusu gwiazdy i obecnie jednej z najpopularniejszych polskich wokalistek, jak nie najpopularniejszej, Zuza była niezwykle skromna. Widać było, że ona tego nie udaje. Z przyjemnością patrzyło się na obrazek niezwykle świadomej wokalistki, która sama nawet wspomniała, że ma świadomość, iż za kilka lat na jej koncerty może już nie przychodzić tak liczna publiczność, dlatego ma zamiar korzystać z chwili na maxa.

W związku z tym, że płyta Uczta została nagrana we współpracy z wieloma artystami, na koncercie nie mogło zabraknąć gościa. We Wrocławiu z Sanah zaśpiewała Natalia Grosiak z zespołu Mikromusic. Czesława w ich wykonaniu na żywo brzmiała jeszcze lepiej, niż ta studyjna. Dodatkowo dziewczyny wykonały wspólnie kawałki Tak mi się nie chce oraz Takiego Chłopaka i wyszło im to naprawdę świetnie.

Jednym z momentów, który poruszył moje serce była chwila, gdy Sanah zaśpiewała wiersz Wisławy Szymborskiej zatytułowany Nic dwa razy. Wiem, że szanse są raczej nikłe ale naprawdę chciałbym, by trafił on do streamingu, tak żeby można było do niego na spokojnie wracać. To naprawdę było piękne i poruszające wykonanie.

Przyznam szczerze, że idąc na koncert, nie byłem ogromnym fanem albumu Uczta. Jednak jeszcze tego samego wieczoru chciałem go ponownie posłuchać, bo utwory na nim zawarte zrobiły na mnie duże wrażenie w wersji na żywo. Teraz o wiele lepiej słucha mi się tej płyty. Swoją drogą czy tylko ja uważam, że Eldorado to doskonały materiał na kolejny singiel podbijający rozgłośnie radiowe? Chyba nie, bo Sanah zaprezentowała go podczas koncertu aż dwa razy, a publika bawiła się przy nim wręcz doskonale.

Wielkie brawa również dla całej ekipy artystki, za doskonałą realizację. Światła robiły niesamowity efekt, scena wyglądała pięknie, drobne problemy techniczne podczas bisu zostały w 5 sekund rozwiązane, a sami organizatorzy również dołożyli wszelkich starań aby wszystko, od samego wejścia do Hali, aż do opuszczenia jej terenu, przebiegło perfekcyjnie. Tak jak już wspomniałem na wstępie, miniony koncert z pewnością był jedynie początkiem moich spotkań z Sanah. Tym wydarzeniem Zuzanna sprawiła, że kibicuję jej jeszcze bardziej i nie mogę się doczekać kolejnych jej utworów.

Exit mobile version