Site icon All About Music

Sam Hunt – Montevallo (2014), recenzja Tomasza Frąckowiaka

Jeśli chodzi o muzykę country to nie jestem jakimś ogromnym fanatykiem tegoż gatunku. Mam co prawda kilku swoich faworytów, ale lista ich jest bardzo krótka i nie łatwo na nią trafić komuś nowemu. Do płyty Montevallo i samego Sama Hunta podchodziłem z dużą dozą sceptycyzmu – ot taki kolejny przystojniak, śpiewający ckliwe kawałki, mające uwodzić i umilać czas spragnionym miłości kobietom. A jak wygląda moje zdanie już po przesłuchaniu albumu? No właśnie bardzo podobnie, choć może ciut pozytywniej…

Krążek otwiera singlowa kompozycja Take Your Time. Z początku muszę powiedzieć  miałem dość krytyczne zdanie na temat utworu, jednak z czasem w miarę słuchania trochę się ono zmieniło. Polubiłem tą piosenkę – jest ładna, bardzo uczuciowa i co najważniejsze przyjemnie się jej słucha, a o to przecież chodzi! Dalej mamy niezwykle radosne Leave the Night On, które spokojnie mogłoby służyć jako intro dla kolejnego serialu Disneya, (rozwiewając wszelkie wątpliwości bardzo te seriale lubię, przynajmniej niektóre:) Podobnie wygląda sprawa z następnym kawałkiem, czyli House Party. To wręcz idealny kandydat na  wielki przebój – niezwykle radosny, przepełniony pozytywną energią, murowany hicior. I co jest miłym zaskoczeniem, nareszcie słyszymy drobne elementy country (banjo).

Trzeba zaznaczyć, że album jest wręcz wypełniony wszelkiego rodzaju hitowymi kompozycjami, co może być zarówno jego zaletą, jak i wadą, bo na pewnym etapie ta jego „radiowość” i chwytliwość zaczyna niestety męczyć. Właśnie takie odczucia miałem przy utworze Single for the Summer, który ogólnie jest bardzo przyjemny i gdyby nie to, ze taki numer słyszę tu już po raz setny, może nawet bym go polubił. Mam też zastrzeżenia co do elektroniki, która o dziwo się tu pojawia, a nie jest według mnie potrzebna. W dobie różnego rodzaju bitów i cyfrowej muzyki bardzo brakuje kogoś kto posłużyłby się po prostu gitarą, czy pianinem i stworzył przebój na miarę tych wszystkich elektro tworów – No trudno, tu chyba kogoś takiego nie znajdę? Czekałem na zmianę klimatu na bardziej stonowany i delikatny i w końcu się doczekałem. Dotarłem do dwóch identycznych ballad, a  konkretnie Make You Miss MeCop Car. Muszę powiedzieć, że utwory naprawdę bardzo mi się spodobały, słucha się ich świetnie i nawet w  pewnych momentach potrafią słuchacza wzruszyć. Jednak uważam, że za bardzo skupiono się w nich na chwytliwości i tym, by dobrze się ich słuchało, a zapomniano trochę o emocjach, które w balladach są najważniejsze.

A co wokalista ma nam jeszcze do zaproponowania? Bez wątpienia nie mogę przejść obojętnie obok Raised on It, które pokochałem już od pierwszych sekund słuchania. Widać, że muzycy świetnie się bawili, podczas tworzenia tego kawałka i zaserwowali nam coś totalnie dziwnego, ale też wspaniałego! Mamy tu trochę country, dużo akustycznych brzmień i co ciekawe Sam sięga tu nawet po elementy rapu. Skutek – świetna, skoczna i bardzo energiczna piosenka, która ma wszelkie zadatki, by stać się hitem lata. Jednak najlepsze artysta przygotował nam na koniec! Krążek zamyka wspaniała, bardzo emocjonalna ballada Speakers, w której rzeczywiście główną rolę grają uczucia, nie przeszkadzające jednak w odbiorze kawałka.

Płytę Montevallo polecam przede wszystkim fanom muzyki radiowej, bo naprawdę o taki zbiór przebojów na jednym krążku bardzo trudno. Jeśli chodzi o moje  końcowe zdanie na temat albumu to ja bawiłem się świetnie podczas słuchania – oczywiście z czasem jego przyjemny, radosny wyraz zaczął się ulatniać przez natłok tzw. hitów, ale i tak będę go wspominał bardzo sympatycznie. Na ten szalony, letni czas to, wręcz idealny wybór!

Exit mobile version