Salvador Sobral to idealny przykład na to, że wcale nie trzeba kiczowatego show z mnóstwem efektów specjalnych, aby oczarować całą Europę. Jego minimalistyczny, kameralny oraz jednocześnie pełen emocji występ na Eurowizji 2017 zachwycił miliony widzów i dał pierwsze w historii zwycięstwo Portugalii. Po ogromnym eurowizyjnym sukcesie oraz poważnych problemach zdrowotnych Portugalczyk prezentuje swój drugi studyjny album Paris, Lisboa. Przenieśmy się więc w podróż po jazzowych melodiach.
Zwycięstwo Portugalii w Konkursie Piosenki Eurowizji 2017 zaskoczyło niejedną osobą. Spośród wielu przebojowych, wręcz idealnie wyprodukowanych popowych kompozycji, wygrał niespodziewanie utwór totalnie inny, niepasujący do dzisiejszych trendów w branży muzycznej. Co więcej, Salvador Sobral nie zdecydował się zaprezentować show typowego dla dzisiejszych widowisk telewizyjnych. Pozwolił, aby to właśnie piosenka, a nie bogaty występ, przemówiła do widzów. Podziałało. Ubrany w zdecydowanie za duży garnitur wyszedł sam na scenę, szczerze zaśpiewał o miłości i wygrał z przewagą niemal 150 punktów. Skromne, minimalistyczne oraz pięknie jazzowe brzmienie Amar Pelos Dois oczarowało Europę. Dokładnie tak samo było w tym roku, kiedy triumfowało Arcade Duncana Laurence’a z Holandii.
Triumf jazzu na Eurowizji nie każdemu jednak przypadł do gustu. Nic więc dziwnego, że Sobral oberwał za swoje zwycięstwo. Pojawiły się nawet głosy, iż Portugalczyk wykorzystywał swoje problemy zdrowotne, aby wygrać całą imprezę. Kłopoty z sercem nasiliły się do tego stopnia, że zaledwie kilka miesięcy po wygranej w Kijowie muzyk musiał przejść poważny przeszczep. Wszystko się udało, a życie Salvadora zaczęło wracać do normalności. Lekiem okazała się oczywiście muzyka.
Powrót do zdrowia Salvador Sobral postanowił świętować w najlepszy możliwy dla siebie sposób. Wydając nową płytę. Paris, Lisboa nie jest jednak dziełem opowiadającym w całości o zmaganiach z chorobą i skupiającym się jedynie wokół trudnych przeżyć. Jak przyznał w rozmowie z „Wyborczą” sam Portugalczyk, jego drugi album jest pełny światła, radości i nadziei. Czuć to w wielu momentach.
Śpiewany w kilku językach krążek potwierdza, że 29-latek pozostał wierny sobie i nie dał się zmienić pod wpływem eurowizyjnego sukcesu. To płyta z niezwykłą jazzową duszą. Szczera, niesłychanie ciepła, bardzo intymna i zarazem tak lekka. Tradycje jazzowe z całego świata mieszają się z wpływami muzyki Portugalii. Prawdziwa muzyczna podróż od Lizbony po Paryż. Bogactwo brzmieniowe i ogromna dawka emocji zachwycają tu niemal na każdym kroku. Benjamin, La Souffleuse, Grandes Ilusiones czy Prometo Não Prometer w duecie z siostrą Luisą – tak zwyczajnie piękne i subtelne melodie, które pozostają z Tobą na długo.
Portugalczyk ma niezwykły dar w postaci głosu. Delikatność i ciepło bijące od jego wokalu sprawiają, że Salvador potrafi opowiedzieć każdą historię z niesamowitą dawką uczuć. Wykonywany przez Portugalczyka jazz jest w stanie przenosić słuchacza w inne światy. Przy tych dźwiękach nietrudno bowiem się rozmarzyć, odpłynąć i zwyczajnie zrelaksować. Album ten świetnie pokazuje, ile muzyka daje nam dobrego w codziennym życiu.
Paris, Lisboa potwierdza, że Eurowizję 2017 wygrał prawdziwy talent. Salvador Sobral, który de facto jest wciąż na początku swojej muzycznej drogi, dobrze już wie, ile pięknego można przekazać za pomocą jazzu. Skromność oraz kameralność łączą się tutaj z dźwiękową elegancją. Portugalczyk stworzył dzieło intymne i nienarzucające się, ale jednocześnie tak bardzo przyciągające. Płyta z klasą.

