Site icon All About Music

Uwodzicielski i słodki pop. Sabrina Carpenter — Short n’ Sweet, 2024 (recenzja)

Dwa lata temu, gdy świat jeszcze nie oszalał na punkcie Sabriny Carpenter, zachwycałam się jej albumem emails i can’t send. Dopiero viralowe Nonsense doprowadziło ją tu, gdzie obecnie jest – na jedną z największych scen ostatnich lat, dzięki supportowi na koncertach Taylor Swift, zyskując przy tym przez Swifties miano jej „podopiecznej”, na Coachellę oraz na jej pierwszą jedynkę na liście Billboard Hot 100 za utwór Please Please Please. Carpenter w końcu otrzymała rozgłos, na który zasługiwała i wręcz z zachwytem wyczekiwałam na Short n’ Sweet. Sabrina dla Variety powiedziała, że Short n’ Sweet jest starszą siostrą emails i can’t send, ale bardziej hot i mogę to potwierdzić w stu procentach. 

Do produkcji albumu wokalistka zaprosiła pierwszy raz Jacka Antonoffa, który współpracował wielokrotnie ze Swift. Na świeczniku przywołałam akurat jego nazwisko ze względu na to, że piosenki stworzone przez niego, a konkretniej Lie to Girls, Slim Pickins), wyszły na krążku dosyć blado. Jedynym ich atutem pozostaje wokal Carpenter, który stara się ratować przeciętną linię melodyczną wyprodukowaną przez producenta. Za to Please Please Please to bezdyskusyjny hit lata, a Sharpest Tool, z delikatnym podśpiewywaniem „We never talk about it”, hipnotyzuje chwilowo i nie pozostaje aż tak bardzo zapamiętany, jak produkcje przygotowane chociażby przez Johna Ryana.

Jak już mowa o hitach lata nie sposób nie przejść obojętnie obok Espresso. Jako lead-singiel sprawił, że serio przenosi nas w klimat wakacji w latach 60./70., głównie przez wykorzystany sampel Olivera104 POP LOOP SURF DAD RHYTHM LEAD C, a także teledysk z wymarzonymi wakacjami na plaży (może poza końcową sceną w teledysku). Wokalistka nie ukrywa swoich inspiracji i otwarcie zachwycała się tymi latami oraz estetyką, a Espresso jest tego niezbitym dowodem.

Carpenter w swoich utworach tym razem nie boi się otwarcie mówić o swoim życiu uczuciowym. Juno, z cukierkowym charakterem i linią melodyczną, którą nie pogardziłby sam Disney, żeby wykorzystać ją do kolejnego serialu dla dzieci, ukazuje jej bardziej dojrzałą, zmysłową stronę.: 

Wanna try out my fuzzy pink handcuffs? // Oh, I hear you knockin’, baby, come on up // I know you want my touch for life // If you love me right, then who knows? // I might let you make me Juno. // Adore me // Hold me and explore me // Mark your territory // Tell me I’m the only, only, only, only one // Adore me // Hold me and explore me // I’m so fuckin’ horny // Tell me I’m the only, only, only, only one

Sabrina Carpenter — Juno

Bed Chem jak sam tytuł wskazuje, rozwija temat romansu, a raczej snucia marzeń o tytułowej łóżkowej chemii.

How you pick me up, pull me down, turn me ’round, oh, it just makes sense // How you talk so sweet when you’re doin’ bad things // That’s bed (Bed) chem (Chem) // How you’re lookin’ at me, yeah, I know what that means, and I’m obsessed // Are you free next week? I thought we’d have really good—

Sabrina Carpenter — Bed Chem

Taste za to w dosyć humorystyczny sposób pokazuje, jak wyglądają związki i jak obecność ex wpływa na relacje w aktualnej relacji. Autorka kieruje tekst piosenki do nowej dziewczyny, uświadamiając ją, że zawsze będzie czuć jej obecność i wszystkie rzeczy, które on jej pokazuje, tak naprawdę nauczył się od ex. Dodatkowym atutem jest teledysk dodający całego charakteru tej sytuacji, w którym Sabrina walczy o względy swojego byłego partnera z jego nową dziewczyną (w tej roli Jenna Ortega).

Jest na tym albumie tylko jeden wolniejszy utwór poruszający serca, a za mało się mówi o nim. Smutny tekst, anielski wręcz głos piosenkarki w trakcie Don’t Smile sprawił, że można się rozpłynąć z zachwytu, a także ze wzruszenia. Zamknięcie nim albumu skłania słuchacza do refleksji nad całą historią kryjącą się w Short n’ Sweet

Short n’ Sweet nie jest złym albumem – wręcz przeciwnie. To bardzo dobre wydawnictwo, pełne nowatorskich brzmień i odważnych tekstów, które pokazują artystyczną dojrzałość Sabriny. Niemniej jednak, jako fanka jej wcześniejszych, bardziej osobistych projektów, nie usatysfakcjonował mnie tak bardzo, jak poprzednicy. Mimo tego album ten z pewnością przyniesie Carpenter uznanie, na które od dawna zasługuje, i umocni jej pozycję na scenie muzycznej, dzięki kolejnemu big girl krążkowi. 

Exit mobile version