
W ten zimny czwartkowy wieczór wybraliśmy się na piękny koncert Rosalie. Tego dnia wystąpiła ona bowiem w NRD.
O takich artystkach mówi się, że są ewenementem na polskim rynku muzycznym. Rosalie nikogo nie naśladuje. Ba! Nawet chyba nie miałaby zbytnio kogo, ponieważ znalazła sobie całkiem niezłą niszę gatunkową na polskiej scenie muzycznej. Naturalna, kobieca i oryginalna – te słowa chyba najlepiej obrazują to co widzimy na scenie. Z łatwością wykonuje kolejne utwory i choć na scenie praktycznie nic innego się nie dzieje, to potrafi przykuć uwagę i pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. To kwintesencja tego, czego chciałbym się spodziewać również po innych artystach. Może pora założyć szkołę robienia dobrego wrażenia?
W porównaniu do koncertu który słyszałem jakiś rok temu, dużo się zmieniło. Przede wszystkim Rosalie postawiła w końcu na żywe instrumenty i od dziś razem z nią na scenie są basista i perkusista. To wnosi wiele świeżości, nowych brzmień i uroku. I z tego co dowiedziałem się po koncercie, było to jej wielkie marzenie, aby występować ze swoim zespołem. Również sama Rosalie mam wrażenie dojrzała scenicznie – jest pewna siebie, pewna każdego dźwięku jaki wydobywa ze swoich strun. Nadal bardzo eksperymentuje z lookiem scenicznym, co widać na fotografiach. Mi się to jednak bardzo podoba, bo pokazuje że scena jest osobnym bytem i przygotowuje się do niej pod każdym względem. Gdy przemawia do swoich fanów nadal jest bardzo miła i serdeczna, a to co się dzieje po koncercie to uściski, długie rozmowy i podpisywanie płyt.
Rosalie należą się wielkie brawa bo znalazła swoją drogę muzyczną i konsekwencje nią podąża. Nie jest nudna i wtórna. Przeciwnie – jest ciekawa i warta uwagi. Z każdym kolejnym koncertem lubię ją co raz bardziej i chyba już tak zostanie. Was natomiast zachęcam do kupna biletów na kolejne koncerty, bo naprawdę warto.

