Niektórym artystom fakt, że zaczynali w boysbandach pomaga, innym wręcz przeciwnie. Do tej pierwszej grupy zdecydowanie można zaliczyć Ronana Keatinga. Jest przykładem na to, że może warto zacząć od, bardzo często, mało wartościowej muzyki, żeby później tworzyć coś zdecydowanie lepszego. Pochodzący z Irlandii artysta z albumu na album nagrywa co raz lepsze utwory. Po 4 latach od wydania ostatniego krążka powrócił z nowym materiałem Time Of My Life. Tytuł jest chyba najlepszym podsumowaniem tego, co można usłyszeć na płycie.
Album od samego początku wprowadza nas w pewnego rodzaju magiczny świat. Delikatność wokalu i cudownie brzdąkająca gitara w Let Me Love You pozwala zakochać się w tych dźwiękach od pierwszych sekund. Utwór budowany jest wraz z kolejnymi nutami, aby swoje apogeum osiągnąć dopiero w drugiej minucie. Zaraz potem pojawia się As Long As We’re In Love. Piosenka muzycznie kojarzy mi się, tylko w zwrotkach, z muzyką country. Refreny są zdecydowanie popowe, a Ronan wspierany jest, przez bardzo dobrze dopasowany do jego barwy głosu, damski wokal. Jednym ze słabszych utworów na płycie jest Breathe. Klasyczne, niekoniecznie ciekawe, popowe granie. Dobrze brzmi tutaj tylko akustyczna gitara.
She Knows Me, mimo iż znów bardzo proste w swojej budowie, jest naprawdę przyjemną melodią. Znów głos Ronana wspomaga damska barwa głosu, a piękna całej piosence nadaje po raz kolejny akustyczna gitara. Tytułowa piosenka, która niestety nie jest skomponowana przez samego artystę, jest znów tym, co lubię najbardziej. Czysty, głęboki wokal plus delikatne piano i perkusja – najlepszy sposób na stworzenie muzyki na uspokojenie emocji. Docierając do połowy płyty spotykamy się z utworem In Your Arms i przepięknie brzmiącymi skrzypcami. Piosenka cudownie wybrzmiałaby w dobrej sali koncertowej z orkiestrą w tle. Po naprawdę dobrej kompozycji pojawia się Landslide, utwór nieszczególnie warty uwagi, więc przejdę do kolejnego, w którym znów słychać skrzypce. Może nie już tak spektakularne jak w In Your Arms, ale nadają kompozycji Keep It Simple lekkiej szlachetności.
Think I Don’t Remember to ponownie utwór z prostą linią melodyczną. Jednak nie muzyka jest w nim problemem. Uszy strasznie drażni wokal Ronana, pojawiający się w refrenach, kiedy artysta śpiewa bardzo wysokie partie. Widać, zbyt wysokie dla niego. Shine Like Gold jest typowo popową piosenką idealnie nadającą się na radiowy singiel, jednak taki, który zaginie gdzieś w tłumie lepszej muzyki. Na sam koniec Ronan zafundował dwa utwory, gdzie ponownie pojawia się orkiestra. Poza nią, w Grow Old With Me wybrzmiewa ciekawe jak na popową muzykę, „zjawisko”. Nie zdarza się bowiem zbyt często, żeby słuchając takiej muzyki, ku naszemu zaskoczeniu, wybrzmiało solo na trąbce. Natomiast w Falling Slowly Ronana wspiera, i to całkiem dobrze, brytyjski duet The Shires.
Time Of My Life jest opowieścią Ronana Keatinga o wszystkim, co chciał przekazać fanom przez wiele lat na scenie. Sam artysta mówi, że pierwszy raz nagrał album, w którym jest szczery i mówi to, co chce, a nie co wymaga od niego środowisko. Płyta jest ciekawą przygodą dla osób, które wcześniej nie miały do czynienia z Ronanem. Pomimo kilku słabszych kompozycji album jest pełen pięknych melodii, których słuchać można zarówno w chwilach radości jak i smutku. A ich dopełnieniem jest głęboki i przyjemny wokal Keatinga.

