Kto nigdy nie słyszał muzyki Roberta Glaspera ręka do góry? Ten kto podniósł rękę, nie ma wyjścia, musi nadrobić zaległości. Muzyk ten jest jedną z moich największych inspiracji. Uwielbiam go na scenie, uwielbiam jego płyty. Zapraszam w świat soulu, jazzu, funku, r&b i dobrego rapu.
Robert Glasper to amerykański pianista i producent. Muzyka można posłuchać w kilku odsłonach, solo, jako Robert Glasper Trio (Robert Glasper, Chris Dave perkusja, Vicente Harper bas) oraz The Robert Glasper Experiment (Glasper, Dave, Casey Benjamin saksofon i na basie Derrick Hodge) to właśnie projektem Experiment chce Wam zająć chwilkę. Black Radio 2 to kontynuacja albumu pod tym samym tytułem za który pianista w roku 2012 otrzymał nagrodę Grammy w kategorii r&b. Jeżeli nie jesteście fanami jazzu, to ta płyta jest dobra na przełamanie swoich niechęci. Glasper, gdy jest solo wariuje nieco na klawiszach, improwizuje, reprezentuje styl barokowy gdzie dzieje się bardzo dużo. W przypadku kompozycji na Black Radio skupia się na swoich gościach i sprawia, że muzyka jest przystępna dla każdego słuchacza, niekoniecznie miłośnika jazzowych wariacji.
Goście
Po pierwsze zaproszone osoby. Glasper nie musi się bardzo starać, bo taka jest prawda, że wszyscy genialni tego świata z przyjemnością decydują się na współpracę z nim. Na Black Radio 2 otrzymujemy zestaw featuringów, który zaspokoi najbardziej wymagających słuchaczy. Pojawiają się tutaj między innymi: Common (poza Mos Defem, żaden mc tak dobrze nie brzmi w jazzowych aranżacjach), Jill Scott, Faith Evans, Norah Jones, Snoop Dogg, Lupe Fiasco, Emeli Sande czy Dwele. Robi wrażenie prawda? Glasper robi albumy po swojemu, a każdy z wymienionych brzmi, jakby to była dokładnie jego stylistyka muzyczna, a dźwięki pianina doskonale uzupełniają się z tą szeroką gamą wokali.
Utwory
I tu jest taki problem, bo nie mam zielonego pojęcia od czego zacząć i co zarekomendować. Ta płyta jest niemalże kompletna i idealna. Jest to typ wydawnictwa, który nie zawiera hitów do radia, raczej hity do czytania przy kominku, przytulania dziewczyny/chłopaka, ewentualnie do siedzenia przy świeczkach. Spróbuję jednak zachęcić Was do muzyki Glaspera kilkoma kompozycjami. Najpierw singiel. Gościnnie Jill Scott
Pani Jill Scott myślę, że nie trzeba specjalnie przedstawiać, bo ta dwukrotna zwyciężczyni Grammy, była zapewne przez Was nieraz słyszana, jeśli nieświadomie, to gwarantuję, że przypadkowo gdzieś na pewno. Utwór Calls oddaje właściwie klimat całej płyty. Przejrzałem komentarze zamieszczane pod utworem w sieci Youtube i cóż… zero „hejtów”, aż pozwolę sobie zacytować jeden z nich:
I absolutely LOVE this album (so much that my ten year old knows EVERY word!). I love the vibe and the flow. It reminds me that great music still exists, and great artists are very present in spite of todays popular music. Waiting eagerly for the next project!
Jest to wypowiedź pod którą, podpisuje się wszystkim czym tylko potrafię pisać! (chociaż to tylko prawa ręka jest). Glasper wraz z Jill zabiera nas w świat sentymentalny, niesamowicie klimatyczny, kojący, pozwalający przystanąć i poczuć smak kawy chociaż byłaby ona z kubka z automatu. Jeżeli macie podobne wrażenia po przesłuchaniu tej propozycji, stawiamy kolejny krok. Spróbujcie Glaspera w odsłonie hip-hop…
http://www.youtube.com/watch?v=aPZCDv40L8A
Wiem, że można nie lubić hip-hopu. Rozumiem to całkowicie, jednak wiele osób próbuje przekonać do tego gatunku właśnie tym utworem. Raper nie musi mieć szerokich ubrań, krzyczeć „łapy w górę”, rymować o ulicach, ciężkim życiu, narkotykach i imprezach. Common, który odszedł już trochę w niepamięć muzyczną i skupia się głównie na aktorstwie (znakomita kreacja w serialu Hell on Wheels) powracam tutaj w starym stylu. Kojący głos, znakomity wokal w refrenie, nawet Glasper znany z niełatwych kompozycji, stworzył na pianinie dźwięki, które spokojnie mogłyby posłużyć za sample w innych kompozycjach.
Właściwie to mógłbym wymieniać tutaj utwory godzinami i starać się Was przekonywać, żebyście dali Black Radio 2 szansę. Nie muszę jednak. Ta płyta broni się sama, jest znakomita, jeżeli już, to momentami przerastają mnie soulowe partie wokalne (Jesus Children – dla mnie zbyt ckliwe, niemniej dobry utwór). Czasem czytam komentarze na naszym portalu. Zdarza się Wam kłócić o wyższość K. Perry nad Avril, czy Lady Gagą. Sprawdźcie sobie Glaspera, muzyka istnieje, może być bez przepychu, może być delikatna i kojąca, a i tak uderzy z większą siłą w duszę niż ta kula z klipu M. Cyrus. Zachęcam również do wpisania oprócz Glasper słowa live w wyszukiwarkę, showmanem ten pan też jest wybitnym, a jeżeli pokochacie Amerykanina w takiej wersji, to może uda się Wam polubić go solo, a potem zagłębić się jakże piękny gatunek muzyczny, jakim jest jazz…
