Site icon All About Music

Robbie Williams – Under the Radar Volume 3 (2019), recenzja Sebastiana Torbicza

Tego roczne walentynki były szczęśliwym dniem dla fanów Robbiego Williamsa. W tym dniu do sprzedaży trafił jego najnowszy album, wchodzący w skład serii Under the Radar, tym razem o numerze 3. Zawiera on 14 kompozycji (16 w wersji Deluxe) archiwalnych kompozycji, które wcześniej nie zostały wydane na albumach studyjnych. Singlem promującym album był utwór I Just Want People To Like Me.

Robbie Williams nie pozwala się nudzić swoim fanom. Od kilku lat, w zasadzie co roku wydaje jakiś album, co oczywiście tylko pokazuje jak dużo ma im do zaoferowania jako artysta. Album otwiera kompozycja The Impossible. Utwór elektroniczny, w tle mamy efekt dźwiękowy zacinania, z lekkim opóźnieniem, trochę na wzór delay. Pojawiają się też mini sola gitary, jako wstawki. Wokalnie bez fajerwerków. Całość dość statyczna. Po nim mamy Gold. Bogatszy od poprzednika. Sporo głosów, wstawki wokalne, na frazy śpiewane przez Robbiego nakładane są kolejne głosy. Melodycznie ciekawa linia basu i fajne gitary.
Dirty Rotten to kompozycja inna od poprzednich. Pozbawiona elektroniki, tym razem z rockowym pazurem. Dobrze poprowadzona gitara, fajne wokale. Sporą „robotę” robią tu chórki.

Good Poeople, to na ten moment najmocniejszy punkt. Bardzo ciekawa warstwa melodyczna. Początek w lekkim stylu retro. Sprawdziłby się do tańca, ma w sobie coś porywającego. Kolejną ciekawą propozycją jest Indestructible. Jak dla mnie spore zaskoczenie. Na uwagę zasługują tu refreny i ciekawy dobór brzmień. Intrygujący wokal z lekką chrypą w głosie. Brawo za pomysł, ciekaw jestem z jakiego okresu twórczości Robbiego pochodzi ten utwór. Zaraz po nim mamy remix od Project Money, czyli Carlosa Vrolijka i Memru Renjaana. W tej wersji spokojnie może zagościć nawet na imprezach klubowych, czego nie spodziewałbym się na pierwszy rzut oka po utworach Williamsa. Remix na styl latino, nogi same rwą się do tańca. Kolejny plus.

No F**ks utrzymane jest w żywszym tempie. Utwór trochę jakby był wykonywany przez jakiś boysband, ale nawet w takim wykonaniu brzmi lekko i swobodnie. Mieszanka popu z nutką elektroniki i gitarowego brzmienia. Zaraz po nim utwór Underkill, który znów zaskakuje. Słuchając go odnoszę wrażenie jakby był to utwór np. Enrique Iglesiasa, niż Robbiego Williamsa. W moim odczuciu, ponownie mamy do czynienia z utworem powiewającym rytmami latynoskimi. Dobry zaprezentowany pop. Bye Bye, to propozycja z rockowym pazurem. Zadziorny utwór, tak bardzo potrzebny w tej mieszance na albumie. Fajnie brzmiące chórki, gitara wystylizowana trochę jak w utworze country, co nie zmienia faktu, że jest to mocny punkt krążka. Nawet jej solówki nie ukrywają tej inspiracji. Po kilku żywszych propozycjach, czas na coś spokojniejszego, czyli Reality Killed The Video Star. Kompozycja bez większego polotu, statyczna w swojej formie. Warstwa wokalna również wokal bez szaleństw.

Powoli zbliżamy się do końca, więc pora na singiel promujący cały album – I Just Want People To Like Me. Chyba najmocniejszy punkt krążka. Robbie już od pierwszych dźwięków porywa nim słuchacza. Mocne gitary, pulsujące i nadające odpowiednie tempo klawisze i dynamiczna perkusja. To jest to czego trzeba! Szaleństwo w refrenach, nie tylko jeśli chodzi o wokal, ale także melodię, polecam wsłuchać się w ciekawe wstawki klawiszy. Hunting For You to przeciwieństwo singla, mamy tu wyciszenie, zdecydowanie spokojniejsze tempo. Głos Robbiego z nałożonym efektem echa. Pojawiają się elementy elektroniki i przyjemnie brzmiąca gitara od połowy utworu. Into The Silence, to kolejny spokojny utwór, w którym Williams może trochę otworzyć swój głos, chociaż w pewnych momentach słychać, że się męczy. Na sam koniec artysta prezentuje nam wyciszenie, po dawce żywszych utworów. Album zamyka The National Anthem of Robbie.

Podsumowując cały album, należy zauważyć, że mamy tu do czynienia z mieszanką różnych gatunków. Od popu, przez elektroniczne brzmienia, aż po utwory z rockowym pazurem. Jak przy większości płyt bywa, pojawiają się słabsze i mocniejsze punkty. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to zbiór archiwalnych utworów, trzeba przyznać że złożenie ich w jeden album wyszło nawet dobrze. Znajdzie się tu kilka zaskakujących kompozycji. Na pewno największym bangerem jest tu singiel promujący krążek. Dobrze jest usłyszeć Robbiego w formie, który potrafi zaskoczyć swoich fanów, np utworem Indestructible, bądź tanecznym Underkill. Fani artysty na pewno będą usatysfakcjonowani wydanym materiałem.

Exit mobile version