„Jestem znany wszędzie, tylko nie tutaj” – zażartował na scenie artysta podczas pierwszego koncertu w ramach swojej rezydentury w Las Vegas, nawiązując do swojej mniejszej popularności w Stanach Zjednoczonych.
Robbie Williams dołączył do grona gwiazd, które mogą pochwalić się swoimi rezydenturami w stolicy światowego hazardu. Artysta rozpoczął właśnie serię swoich koncertów w Encore Theater w Las Vegas. Co zaskakujące, podczas show artysta zaprezentował głównie covery i zaledwie kilka autorskich kompozycji, w tym utwór rozpoczynający muzyczne widowisko. Nie lada niespodzianką dla wszystkich zgromadzonych fanów był zapewne fakt, że podczas wykonywania numerów Sweet Caroline i That’s Life na scenie obok artysty pojawił się jego ojciec.
Brytyjczyk znany jest ze swojego poczucia humoru, więc nie mogło go zabraknąć podczas koncertu w Las Vegas. Robbie żartował, że jest zaskoczony, iż Amerykanie znają jego piosenki, bo ma wrażenie, że odniósł sukces wszędzie, tylko nie w Stanach Zjednoczonych. Być może po tak ciepłym przyjęciu, w setliście koncertu niebawem zagości więcej singli z repertuaru artysty.
