Site icon All About Music

Rina Sawayama i jej nowy wachlarz możliwości. Rina Sawayama – Hold The Girl, 2022 (recenzja)

Kiedy Rina Sawayama ogłosiła premierę swojego najnowszego albumu, miałam wobec niego wysokie oczekiwania. Zważywszy, iż jej debiutancki longplay postawił wysoką poprzeczkę w jej dyskografii (nie jest wielka, ale warto to zaznaczyć). Jest na pewno wokalistką, która zasługuje na większy rozgłos. Sam album jest mieszanką gatunkową, przez która Rina prowadzi słuchaczy. Hold The Girl można przyrównać do lotu z Tokyo do Londynu, a nie tak jak w przypadku debiutu z Londynu do Tokyo, więc zapnijcie pasy, bo czeka was rollercoaster muzyczny od tej japońsko-brytyjskiej wokalistki.

Rina na tym albumie jest poważniejsza, otwiera się w nim bardziej ze słuchaczami. Sama lubi podkreślać, jak ważna dla niej jest społeczność queer, do której przynależy. Jej manifesty z debiutu niejako zapadły w pamięci jej fanów, więc i tu nie mogło ich zabraknąć. Tak jak SAWAYAMA ma STFU!, tak Hold The Girl ma This Hell. Lead singiel jest hymnem dobrej zabawy dla tych, co chcą być sobą, nawet w piekle. Kolejny przykład jak w „ładny” sposób zamknąć buzię homofobom. Swoim imprezowym klimatem porwie nie jedną osobę. A Holy (Til You Let Me Go) to walka z wiarą oraz z tym, jak odrzucenie jej zmieniło postrzeganie na świat. To wszystko utrzymane przy elektronicznych bitach z pomocą kościelnych dzwonów. Połączenie, którego raczej nikt się nie spodziewał na tym albumie, ale wzajemnie się uzupełniającego.

Frankenstein jest najmroczniejszym utworem, zwątpieniem w bycie sobą, zrobiony w jakże rockowym stylu. Sama Rina śpiewa, że nie chce być już potworem, chce poczuć się pięknie, dlatego chce być poskładana i naprawiona, byleby ktoś ją docenił na nowo. W tych samych klimatach znajduje się również singiel Hurricanes. Przypomina mi momentami jedną z piosenek z debiutu, czyli Who’s Gonna Save You Now?, co mi szczególnie zapadło w pamięci. Jeśli brakuje wam więcej gitarowych riffów, to japońsko-brytyjska wokalistka stworzyła pop rockową balladę – Phantom. Ciekawa jestem, czy tak jak Halsey, piosenkarka pokusi się na stworzenia albumu na miarę If I Can’t Love, I Want Power, bo po tych piosenkach jestem głodna takiego krążka!

Bardzo urzekła mnie country ballada, na miarę Chosen Family, czyli Send My Love To John. Czuć w niej szczególnie inspirację do Taylor Swift, która miała być dla autorki piosenki prekursorem w stworzeniu albumu. Nie przekonuje mnie natomiast Your Age, ale banjo na pewno zachęca na początku do słuchania. Równie wzruszające jest tytułowe Hold The Girl. Mieszanka popu, elektro z małą pomocą orkiestry? Proszę bardzo! Rina nie boi się eksperymentów na miarę Queen. Choć ona nie stworzyła takiego arcydzieła jak Bohemian Rhapsody, to na ten moment idzie małymi krokami w tym kierunku. Gwarantuję, chociaż pod koniec utworu ciary.

Rina zrobiła naprawdę kawał dobrej roboty. Celem było przedstawienie zmagań azjatycko-brytyjskiej dziewczyny na świecie, jak i jej matki, co udało się przekazać w tych wolniejszych utworach np. w Catch Me In The Air, a to wszystko w ekstrawagancki dla Riny sposób. Utworom można przypisać porównania do pierwszego albumu, ale mimo to jestem zdania, że SAWAYAMA jeszcze pozostanie na moim podium, ale Hold The Girl jest i tak świetnym wydawnictwem tego roku. Poświęcenie dla drugiego albumu piosenkarki ponad 45 minut jest tego warte.

Exit mobile version