Dziś trzecia edycja recenzji grupowych – wyjątkowo o godzinie 18:00. Na warsztat wziąłem najnowsze krążki Flo Ridy (pełna recenzja Jakuba – tutaj), debiutancki Karmin oraz piąty album Linkin Park.
Recenzje grupowe: dwa-trzy akapity na temat aktualnych albumów. Nie są to pełne recenzje, a jedynie ich esencje. Zawsze trzy albumy, wg alfabetu. Głównie opinia redaktora naczelnego – Łukasza Mantiuka – czasem z gościnnym udziałem pozostałych redaktorów All About Music. W każdą niedzielę o 20:00.
Flo Rida – Wild Ones
Utwór Wild Ones z Sią to fenomenalny dancowy kawałek, któryc po prostu uwielbiam. Ale to zasługa Sii Fuler, która w podobnym czasie zagościła również w Titanium Davida Guetty. Te dwa kawałki są świetne, ale tylko dzięki niej. Idąc dalej – największe zaskoczenie dla mnie, Sweet Spot z Jennifer Lopez. Fajny utworek, ale nie wiem czy J.Lo dałaby radę tak samo to zaśpiewać na żywo.
I w końcu mój faworyt z całego krążka: In My Mind, Part 2. Cudowny. Nawet głos Flo Ridy mnie tak nie denerwuje, a razem z niejaką Georgi Kay idealnie się łączy. Co więcej? Ciężko, owe trzy wymienione utwory to tak naprawdę dla mnie największe atuty tego albumu – singlowe Good Feeling, Whistle i najnowszy Let It Roll kompletnie mi się nie podobają. Koniec końców: 7/10.
Karmin – Hello
Co do tego ostatniego – pokazuje on, że pan Nick Noonan – 1/2 tego zespołu – ma świetny głos i powinien otrzymywać tyle samo partii śpiewanych co jego koleżanka z zespołu, a także partnerka życiowa Amy Heidemann. Niestety jednak brak tej równowagi i większość śpiewa Amy. Być może w pełnogrającym albumie, który za pewno Karmin wyda będzie trochę więcej równowagi. 8/10
Linkin Park – Living Things
Wydaje mi się, że album jest lepszy od poprzedniego A Thousand Suns, ale gorszy od trzeciego krążka Minutes to Midnight. Ciężko na Living Things znaleźć utwór o którym można powiedzieć: o!, to jest fajne, tego chce teraz słuchać na okrągło. Do utworów trzeba się przekonać, trzeba ich kilkukrotnie przesłuchać. Krążek jest trudny w odbiorze.
Mnie do gustu – póki co – przypadły na razie jedynie Lost in the Echo oraz Roads Untraveled. Całkiem ok jest również In My Remains. Oczywiście nie można zapominać o pierwszym singlu, Burn It Down. U nich pierwsze single zawsze były ok, ale im dalej w las tym gorzej… Koniec końców: 5/10
