Site icon All About Music

Łabędzi taniec młodości. Ralph Kaminski – Bal U Rafała, 2022 (recenzja)

Wojciech Młynarski pytał swego czasu w co się bawić. Dziś to samo pytanie zdaje się zadawać Ralph Kaminski, a to za sprawą swojego czwartego studyjnego albumu, zatytułowanego Bal U Rafała. Choć zdawałoby się, że będzie to największy bal, w jakim możemy wziąć obecnie udział, tak jego zapowiedzi okazały się nieco mylące.

Kariera Ralpha Kamińskiego to opowieść o uporze i ciężkiej pracy, które prowadzą do ogromnego sukcesu, co jest doprawdy godne podziwu. Osobiście jednak nigdy nie byłem zafascynowany jego twórczością, bo to po prostu nie moja bajka. Pierwsze oznaki zmiany w moim myśleniu nastąpiły wraz z wyśmienitym albumem Kora, gdzie Ralph nie tylko dojrzał jako artysta, ale też umiał uczynić obce piosenki absolutnie swoimi. Potem przyszła pora na tytułowy singiel, Bal U Rafała, który szturmem zawładną umysłami polskiej publiczności, w tym także i moim. Od momentu jego premiery, nie poznałem już żadnego kolejnego singla, chcąc nie psuć sobie wrażeń z lektury całego albumu. I tak miesiąc po oficjalnym rozpoczęciu Balu U Rafała, w końcu wiem, co należy o nim powiedzieć.

Bal U Rafała jest niczym ostatnie tchnienie młodości, gdzie ja liryczne Ralpha Kaminskiego rozlicza się ze swoim dotychczasowym życiem. Wszystko to jest zwieńczone tytułowym balem, gdzie nareszcie jest gotowy na dorosłość na jego własnych, bezkompromisowych zasadach. Zanim jednak to nastąpi, otrzymujemy zestaw czterech wspomnień i czterech pożegnań, które stanowią przygotowanie do finalnego odpięcia wrotek w pełni dojrzałym życiu. Zważywszy, że Bal U Rafała był promowany jako eksplozja tańca w wykonaniu Kaminskiego, tak otrzymujemy coś, co stoi nieco w kontrze z tym, co było nam zapowiadane. Czy to źle? Niekoniecznie, bo jednak można potupać nóżką do tych numerów, choć będzie to raczej taniec całkiem zadumany.

Bal U Rafała to nader prosty i skromny melodycznie album, gdzie nie ma co liczyć na eksplozję muzycznych eksperymentów i szaleństw. Powiedziałbym nawet, że jest też dość powtarzalny – przysięgam, że pierwsze trzy numery, nie licząc Uwertura Bal, brzmią niemalże identycznie. Jednak czego melodii brakuje, to tekst zwraca to z nawiązką, gdzie rządzi poetyckość i nostalgia, jak to już Ralph ukochał sobie czynić. No i sama treść tych utworów, łącznie z ich ułożeniem na trackliście jest wprost idealna. Niby historia jakich wiele, niemniej jest opowiedziana z ogromną klasą, namaszczeniem i pomysłem.

Czy warto zatem udać się na Bal U Rafała? No pewnie, że tak. Ralph Kaminski stworzył kompleksowy album, gdzie rozlicza się z dotychczasowym żywotem, wybaczając sobie wszelakie niepewności, przygotowując się na wzięcie spraw w swoje ręce. Choć nie jest to dzieło idealne, przede wszystkim od strony melodycznej, to potrafi przekuć charakter swojego autora w coś niezwykle intrygującego i wartego zapamiętania. Nieważne, że te piosenki są do siebie bardzo zbliżone – ważne, że mają coś do powiedzenia, co jest kluczowe, żeby mówić o dziele godnym delektowania i smakowania.

Chcąc wskazać to, co najlepsze ma do zaoferowania ma Bal U Rafała, to muszę wskazać na wszystkie tworzące go piosenki. Nie warto doświadczać tego albumu inaczej, jak w całości, zgodnie z kolejnością ustaloną przez samego Ralpha. Jeśli chcecie usłyszeć piosenki wspominkowe, to sięgnijcie po Małe SerceKrystynę, Duchy czy Latka. Jeśli macie ochotę na pożegnania, znajdziecie je w Planecie I JaAle Mi Smutno, Oceanie oraz Psie. Jest też oczywiście Bal U Rafała – nie mam wątpliwości, że to jedna z najlepszych, jak nie najlepsza polska piosenka roku 2022. Nawet Uwertura Bal, z udziałem Piotra Fronczewskiego, ma coś zaoferowania, a to tylko wstęp do tej niesamowitej opowieści.

Bal U Rafała to album wart każdej z 37 minut jego trwania. Ralph Kamiński zdaje się być artystą niemożliwym do powstrzymania w tym momencie, choć myślę, że najlepsze jeszcze przed nim. Nikt nie zrobiłby takiego właśnie krążka jak on, więc nic tylko kibicować mu na drodze do niesamowitej kariery, pełnej cudownej muzyki. Pora i na mój bal!

Exit mobile version