Site icon All About Music

Rafał Brzozowski – Moje Serce To Jest Muzyk, czyli Polskie Standardy (2016), recenzja Doroty Kutnik

Rafał Brzozowski niedawno zaprezentował improwizacje polskich ponadczasowych piosenek, które wykonywało już wielu przeróżnych artystów. Czy interpretacje niedoszłego najlepszego głosu w Polsce z 2011 roku wyróżniają się na tym tle? Sprawdźmy, jak Rafał poradził sobie z polskimi standardami.

Patrząc na okładkę najnowszego albumu Rafała Brzozowskiego na myśl od razu nasuwa mi się Michael Buble, który również zajmuje się standardami. Dzieli ich na pewno przepaść w doświadczeniu muzycznym, ale oboje wydają się szarmanccy i ułożeni. Cieszę się też, że Brzozowski sięgnął po polskie utwory, które każdy zna. Jest tu duże pole do popisu, ale jednocześnie wokalista zwrócił uwagę jakie perełki muzyczne znajdują się w polskim archiwum. Rafał wszystkie te piosenki odkurzył, zinterpretował na nowo. Słyszymy tu piękne melodie, znalazło się też miejsce na kilka duetów. Zacznijmy właśnie od nich.

A może zacznijmy od Bacha? Duet ze Zbigniewem Wodeckim to jeden z moich ulubionych na tej płycie. To wyjątkowy duet, który połączył pokolenia. Rafał ma to szczęście, że do pracy nad albumem mógł zaprosić jeszcze artystów, którzy wykonywali te utwory oryginalnie. Tak było w tym przypadku i przy okazji nagrywania piosenki Gdzie Się Podziały Tamte Prywatki z Wojciechem Gąssowskim czy Tych Lat Nie Odda Nikt z Ireną Santor. Wydaje mi się, że takie duety nadały wyjątkowego, odświętnego klimatu tym piosenkom. Również instrumentalne bogactwo tych kompozycji jest dużą zaletą.

Na album Moje Serce To Jest Muzyk, czyli Polskie Standardy, nie mogła nie trafić tytułowa piosenka. Dobór wokalistki do duetu w tej piosence nieco zaskakuje. Bo nie ukrywajmy, że Barbara Kurdej-Szatan niedługo zacznie wyskakiwać nam z lodówki. Jednak trzeba przyznać, że umie ona śpiewać. Serce to jest muzyk w wykonaniu Rafała i Basi to kompozycja radosna i żywa, której chce się słuchać. Kolejne zaskoczenie to młoda Natalia Szroeder w balladowym utworze Kochać, która w tej piosence brzmi bardzo dojrzale. Dźwięki są stonowane, artyści dobrze modulują głosem i ładnie razem brzmią. Jest delikatnie i lekko. Matt Dusk najwyraźniej lubi Polskę, bo pojawił się w kolejnym projekcie z polskim wokalistą. Śpiewać polskie standardy po angielsku? Ciekawie. Taki polsko-angielski duet w piosence Medytacje Wiejskiego Listonosza brzmi dość zabawnie.

Oprócz duetów, na najnowszym krążku Rafała Brzozowskiego, są też utwory, które wykonywał sam. A wśród nich proste Nie Domykajmy Drzwi, melancholijne Dopóki Jesteś i Anna Maria, Nie Liczę Godzin I Lat, Jak Minął Dzień, Żółte Kalendarze, Nie Dokazuj i Wspomnienie. Piosenki nagrane są w podobnym klimacie, co czyni album spójnym wydawnictwem. Głosu Brzozowskiego słucha się miło, ale jednak nie robi na mnie aż tak dużego wrażenia. Rafał jest poprawny i dokładny we wszystkim co robi. Kilka momentów improwizacji można odnaleźć w niektórych piosenkach, lecz to nadal nie sprawia, że mocno wyróżnia się spośród innych artystów.

Dużą zaletą albumu są ciekawe duety i dobrze dobrany repertuar. Piosenki są różnorodne pod względem tempa, więc słuchacz na pewno nie będzie się wyjątkowo nudził. Muzyka, jak zazwyczaj w takich projektach, mnie zachwyca. Orkiestra, z którą współpracował Rafał stworzyła mu naprawdę dobre tło do popisów wokalnych. A popisów nie mogę dostrzec. Z jednej strony szacunek do oryginalnych utworów jest jak najbardziej wskazany, przypomnienie ich było dobrym zabiegiem, a z drugiej brak mi w nich Rafała. Mam wrażenie, że za bardzo odwzorował polskie standardy. A skoro jego serce to jest muzyk i do tego improwizujący, to czekam na odrobinę muzycznego szaleństwa.

Exit mobile version