Site icon All About Music

Rafał Brzozowski – Mój czas (2014), recenzja Marty Mrowiec

Rafał Brzozowski, to po Andrzeju Piasecznym, główny uwodziciel kobiecych serc w Polsce. Jego głos jest bardzo kojący ,spokojny i bije z niego pewien rodzaj ciepła. Całkiem udanie zadebiutował albumem Tak blisko, na którym znalazło się kilka wielkich hitów świetnie radzących sobie w rozgłośniach radiowych. Przyszedł zatem czas na drugi album.

Rafał Brzozowski to półfinalista The Voice of Poland. Początek jego kariery związany jest z występem w Szansie na sukces (gościem wówczas był Szwagierkolaska), w którym dostał wyróżnienie. Później występował wraz z zespołem Emigranci czy Mono, by w końcu zdecydować się na solową karierę. Umożliwił mu to udział w dwójkowym muzycznym show. Pierwszym owocem jego solowej kariery jest płyta Tak blisko. Jak wspominałam na wstępie był to udany debiut artysty. Drugi album artysty zatytułowany Mój czas swoją premierę miał 30. września tego roku i ukazał się nakładem Universal Music Polska. Na albumie znajdziemy 11 utworów (generalnie 10, gdyż utwór Linia czasu jest w dwóch wersjach – standardowej i radiowej).

Ten album jest kontynuacją poprzedniego, jest pewnego rodzaju dopełnieniem tego, co zostało znakomicie przyjęte. Melodyjne utwory, przemyślane teksty, znakomici producenci. Po koncertach i spotkaniach z fanami, wiem, czego oczekują od mojej muzyki i starałem się wszystko to zawrzeć na tej płycie. Mam nadzieję, że fani pokochają moje nowe piosenki tak jak pokochali poprzednie, a nowi odbiorcy będą zaskoczeni tym co usłyszą w „Moim czasie” – podsumowuje Rafał.

Czytając słowa Rafała, a następnie słuchając płyty trudno się z nimi nie zgodzić. Album świetnie pasuje na kontynuację debiutu. Mamy tutaj podobną wrażliwość, melodyjność i chwytliwość kompozycji. Warstwa liryczna, podobnie jak na debiucie, związana jest ze sferą uczuć. Rafał odnosi się w niej do miłości, zaufania czy rozczarowań. Pytanie tylko czy właśnie tego oczekuje słuchacz? Fani artysty rozczarowani nie będą na pewno, kompozycje będą zdobywać listy przebojów, a stacje radiowe puszczać je do oporu. Jest to zatem pewien wyznacznik sukcesu. Ktoś, kto jednak szuka nietuzinkowych i nieszablonowych utworów w płycie Rafała na pewno się nie zakocha. Tutaj wszystko nastawione jest na prostotę, chwytliwe melodie i niepokomplikowane teksty. Skoro to się sprzedaje to widocznie polscy słuchacze potrzebują również takich albumów.

Album otwiera numer Jeden tydzień, najgorsza kompozycja na całym albumie (zaraz po Świat jest nasz (Coca – Cola World’s Anthem)). Owszem z lekką i wpadającą w ucho melodią, jednak tak tandetną, że zabija cały numer. Zdecydowanie Brzozowski w połączeniu z takim disco wypada koszmarnie. Na szczęście to tylko jeden numer. Następnie dostajemy drugi singiel promujący, a mianowicie Linię czasu. Typową balladę, w które Rafał może pokazać miękkość i wrażliwość swojego wokalu. Pierwszym singlem był utwór Magiczne słowa, który jest coverem utworu Ziyo. Brzozowski całkiem zgrabnie go odświeżył. W numerze Kto gwizdy tworzą sielski klimat. Potem dostajemy kilka ballad. Miejscami spokojnych, czasem bardziej żywych. Najbardziej przypadła mi do gustu ballada Wymyśliłem nas, w której zamiast gitary mamy fortepian, który tworzy rozmarzony klimat.

Słuchając płyty ma się wrażenie, że Rafała stać na więcej, że ciągle nie pokazał tego co potrafi. Dużo do życzenia pozostawiają teksty, które są zbyt uproszczone, zbyt banalne, zbyt miałkie i bez wyrazu. Nie ma niedomówień, miejsca na to by słuchacz mógł je sam zinterpretować. Wiadomo, że świat uczuć to główny temat w muzyce, ale można przecież opowiedzieć o nich w nieco bardziej wyszukany sposób. Rafał trafił do słuchaczy poprzez proste melodie i właśnie takie dostajemy tutaj. Fani muzyki Rafała powinni czuć się usatysfakcjonowani, gdyż dostają kontynuację drogi obranej na debiucie artysty. Obecnie artysta bierze udział w programie SuperSTARcie, gdzie będzie mieć okazje zaprezentować się w różnych gatunkach. Kto wie może tam odkryje swoje inne oblicze i na kolejnym albumie spróbuje poeksperymentować z dźwiękami i przedstawi nam bardziej unikatowy materiał. Jeżeli wyznacznikiem sukcesu są radiowe hity grane bez oporu to niewątpliwie Brzozowski jest na dobrej drodze. O ile Tak blisko odniosło duży sukces to jednak materiał zawarty na debiucie jakoś bardziej mi odpowiadał. Być może w przypadku drugiego albumu w myśl zasady co za dużo to niezdrowo jesteśmy zmęczeni tym samym słodko – landrynkowym Rafałem, brakuje mi jego rockowego pazura, trochę wyrazistości i oryginalności.

Exit mobile version