Site icon All About Music

Radio Bagdad – Retransmisje (2016), recenzja Michała Szuma

Piękne słowa wprowadzenia przy okazji tej płyty już zostały powiedziane, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak je zacytować: „Jedni piszą o nich, że to polskie indie, inni piszą, że to jak najbardziej grupa punkowa, inni jeszcze, że grają po prostu rocka. A oni są Radio Bagdad – tacy są”. Słowa Mariusza Owczarka wspaniale wpisują się w styl, jaki reprezentuje grupa. Pytanie brzmi: co to znaczy „Radio Bagdad”?

Szmat czasu wspólnej gry to wystarczający powód do tego, aby mówić o kimś w kategoriach weteranów. Bynajmniej nie jest to kółko różańcowe, ale te 12 lat na scenie zaowocowały kilkoma albumami, które wpisały się na stałe w kanon polskiego rocka. Fakt – ich twórczość jest raczej niszowa aniżeli mainstreamowa, ale to nawet lepiej. Wszak rzeczy przystępne dla wszystkich tracą na oryginalności wraz z każdym kolejnym szczebelkiem w drodze ku rozpoznawalności.

Nie twierdzę przy tym, że kawałki takie jak Takich Dwoje, A ja nie! czy Tak Bardzo Przypominasz Mi nie powinny mieć więcej wyświetleń, odsłuchań czy fanów, bo powinny. Sęk w tym, że całe ich piękno tkwi właśnie w tym zaplątaniu pośród tzw. undergroundu. To właśnie dlatego, być może trochę prowokacyjnie, światło dzienne ujrzała płyta Retransmisje, która (zgodnie z nazwą) odtwarza pewien kawałek historii zespołu. Oczywiście każdy fan mógłby w owej składance wybrać swoich faworytów, niemniej wybór dokonany przez chłopaków z Lou & Rocked wydaje się bardzo optymalny (a przynajmniej według mnie, bo uwzględnia chociażby wyżej wspomniane numery :).

https://www.youtube.com/watch?v=ERGP1vDYDq0

Nowością, nagraną specjalnie na potrzeby wydania albumu, jest natomiast piosenka Włącz Mnie. Chillowy klimat i basowy wstęp rodem z Red Hot Chilli Peppers wywołały u mnie sporo pozytywnych emocji. Ciekawa szata liryczna została ozdobiona miłym brzmieniem gitary i nieco mniej miłymi klawiszami, lecz ostatecznie te drugie nie wybijają się zbytnio na pierwszy plan i równowaga jest jak najbardziej zachowana. Szkoda, że panowie poprzestali na jednym utworze, bo kilka dodatkowych bonusów zawsze wywołuje banana na twarzy.

O ile wybory dokonane przy okazji składanki wynikały z inicjatywy wytwórni, o tyle zawartość drugiego krążka na wydawnictwie Retransmisje, to już tylko i wyłącznie efekt fantazji zespołu. Bo to im, zapewne początkowo tylko w głowie, wybrzmiały te a nie inne utwory w wersji pół-unplugged. Koncert w radiowej Trójce poskutkował kilkoma ciekawymi aranżami, ale udowodnił coś jeszcze: punk rock akustycznie jest tak samo buntowniczy jak w wersji z prądem (ahh ta moc z Nieudacznych).

Co zatem kryje się pod pojęciem gatunku o nazwie Radio Bagdad? Być może to truizm, ale z czystym sumieniem można powiedzieć, że kawał dobrej muzy. Przekrój dyskografii z pierwszego krążka Retransmisji jest na pewno dobrym początkiem dla wszystkich niezaznajomionych z twórczością zespołu z Gdańska, natomiast CD numer 2, to już święto koneserów połączenia gitary akustycznej ze stosunkowo soczystą warstwą rytmiczną. Punk’s not dead, indie również, a rock w takiej formie także będzie miał się dobrze, co najmniej przez następne 12 lat.

Exit mobile version