Site icon All About Music

Queen – A Night at the Odeon – Hammersmith 1975 (2015), recenzja Kuby Koziołkiewicza

Zniewieściałe białe stroje, jednakowe, niemalże kobiece fryzury; brak wąsa pod nosem u śpiewającego lidera – tak w telegraficznym skrócie można przedstawić grupę Queen w okresie lat 70. Duet MayTaylor, który od 1997 roku odpowiada za zarządzanie wszystkim, co związane z zespołem, od jakiegoś czasu bardzo dokładnie przekopuje archiwa w celu odnalezienia wartych opublikowania materiałów. W zeszłym roku dostaliśmy kompilacyjną płytę  Queen Forever oraz koncertowe wydawnictwo Live at the Rainbow ’74 (z zapisem koncertów z 19 i 20 września 1974 roku). Teraz przyszedł czas na A Night at the Odeon – Hammersmith 1975.

Koncert okazał się wielce istotnym wydarzeniem w karierze grupy – był to pierwszy występ Queen transmitowany w ogólnokrajowej telewizji. I to w nie byle jakim dniu – Wigilii roku 1975. Dodatkową transmisję przeprowadziło wtedy również BBC Radio 1, przez co zagrane utwory dotarły do bardzo szerokiego grona odbiorców.

Na repertuar grupy Queen w 1975 roku składały się cztery albumy – Queen, Queen II, Sheer Heart Attack oraz A Night at the Opera – i to właśnie przekrój tych krążków wypełnił setlistę koncertu. Dodatkowo Brytyjczycy wykonali jeszcze kilka coverów, m.in. rock and rollowy standard Jailhouse Rock. Moment występu też nie był bez znaczenia. Dokładnie miesiąc wcześniej grupa opublikowała swój czwarty album A Night at the Opera, na którym znalazła się epicka kompozycja Bohemian Rhapsody, która niemalże z miejsca podbiła serca słuchaczy oraz playlisty rozgłośni radiowych. Wszystko to zapowiadało wspaniały występ.

Album zaczyna się od piosenki Now I’m Here. We wstępie do utworu Freddie fajnie współgra ze swoim wokalem odpalonym z taśmy. Całość utworu brzmi soczyście i energicznie. Po mini solówce na bębnach Rogera wieńczącej kompozycję, Mercury kurtuazyjnie wita się z publicznością i dziękuje za przybycie. Po krótkiej przemowie Brytyjczycy wykonują kawałek Ogre Battle, który w dalszych latach zakończył swój koncertowy żywot. W pierwszej części show Queen zagrali jeszcze m.in. przepiękną i nieco zapomnianą balladę White Queen (As It Began), jeden z ich pierwszych wielkich hitów Killer Queen czy też wspomniany klasyk, który w tamtym momencie budował swoją radiową potęgę – Bohemian Rhapsody (wykonany w ciekawy, medleyowy sposób, podzielony na dwie części. W środku muzycy odegrali Killer Queen i The March of the Black Queen).

Początkiem drugiej części albumu jest gitarowe solo Briana Maya oparte na niezbyt skomplikowanych zagrywkach z wykorzystaniem pogłosów i deleyów. Po tym solowym popisie na scenę powrócili wszyscy członkowie grupy, a Freddie w trakcie przerwy zamienił swoje białe wdzianko na taki sam model, tyle że w kolorze czarnym (tutaj posiłkuję się wizualnym zapisem występu, który można znaleźć na Youtubie). Dalej słyszymy Keep Yourself Alive, któremu udało się w dalszych latach przebić do koncertowej setlisty zespołu (wedle portalu setlist.fm jest to piąty najczęściej grany utwór przez Queen w trakcie ich występów). Po wykonaniu jeszcze m.in Liar przyszedł czas na covery. Jako pierwszy na warsztat poszedł Big Spender (piosenka z musicalu Big Charity). Potem dostajemy Jailhouse Rock, który w wersji Brytyjczyków nabrał zupełnie inny, bardziej hard rockowy wydźwięk (w trakcie odśpiewywania utworu Freddie miał już na sobie tylko białe majtki i koszulkę tego samego koloru). Po tej piosence oficjalna transmisja do radia i telewizji się zakończyła, a Brytyjczycy mogli spokojnie zacząć zajadać się świątecznymi potrawami. Jednak impreza w Odeon – Hammersmith się jeszcze nie skończyła.

Recenzowane wydawnictwo zawiera trzy utwory, które Queen wykonało na bis już po wyłączeniu kamer. Są to żwawo zagrane Seven Seas Of Rhye i See What a Fool I’ve Been oraz autorska interpretacja narodowego hymnu Wielkiej Brytanii – God Save the Queen.

Grupa w czasie swojego przełomowego występu brzmiała rewelacyjnie. Całe instrumentarium nagłośniono perfekcyjnie. Nie mogę też nie zwrócić uwagi na chórki Rogera Taylora, które na studyjnych płytach zespołu chowano za potężnym jak dzwon wokalem Mercury’ego, a w trakcie występów na żywo dodawały kompozycjom Queen dodatkowego blasku.

Płyta A Night at The Odeon – Hammersmith 1975 została wydana w wielu wersjach. Jeżeli macie zaoszczędzone ponad 400 złotych, to zachęcam do zakupu opcji Super Deluxe, w skład której wchodzą:

Jak widać zestaw ten wart jest swoich pieniędzy. Jeżeli jednak nie stać was na tak drogi zakup, to powinniście poświęcić nieco ponad trzydzieści złotych na zwykłe wydanie CD. Oceniane wydawnictwo to zapis fantastycznego  koncertu fantastycznej rockowej grupy, która dekadę później stała się jednym z najważniejszych przedstawicieli gatunku w historii.


Exit mobile version