Site icon All About Music

Przykazanie jedenaste: Rojek każe tańczyć. Relacja Łukasza Jaćkiewicza z koncertu w Toruniu

Wstyd przyznać, że przy około 100 koncertach rocznie na które chodzę, nigdy do tej pory nie widziałem występu Artura Rojka na żywo. Gdy więc nadażyła się do tego najbliższa okazja, nie zastanawiałem się. Po prostu musiałem tam być.

Rojek zaprasza nas do tańca. Takie stwierdzenie miałem po przesłuchaniu przedpremierowo jego nowego albumu. Takie też stwierdzenie nasuwa się po jego najnowszej trasie koncertowej, która promuje krążek Kundel. Artysta ewoluował – nie tylko śpiewa i gra, ale po prostu tańczy! Jego ruchy są tak hipnotyzujące i tak mantryczne, że nie mogę aż wyjść z podziwu. Rojek bawi się tym co robi na scenie i zaraża tym publiczność. Bo gdy wybierze się salę, na której są krzesła, to nie zawsze publiczność wstaje z miejsc i nie zawsze chce bawić się razem. Tu wyglądało to pięknie – publiczność sama z siebie wstawała i bawiła się w rytm jego najnowszych kompozycji jak i tych starszych.

Na setliście oczywiście znalazły się prawie wszystkie utwory z albumu Kundel, które artysta zapowiadał w tradycyjnym dla siebie stylu. Mało mówienia, dużo sceniczności. To nie zmieniło się u niego od lat. Zmienił się jednak wydźwięk jego piosenek i trzeba przyznać, że publiczność, choć słyszała je po raz pierwszy, to przyjęła je entuzjastycznie. A nie jest rzeczą prostą sprzedać tyle biletów na koncert z piosenkami, których się nie zna. Ktoś powie: Rojek, artysta wszechstronny, można ślepo iść na jego koncert. Ale nie wszyscy mają takie myślenie i swoje oczekiwania pokazują dopiero, gdy coś usłyszą. Wokalista nie zawiódł jednak także swoich starszych. Podczas koncertu dane nam było usłyszeć chociażby Syreny, przepiękną aranżację Lato 76 czy Krótkie momenty skupienia. Najbardziej entuzjastyczne okazało się jednak wykonanie Beksy, podczas której artysta zszedł ze sceny, postanowił zrobić rundkę po publiczności, przybijając im piątki i z nimi śpiewać. Potem były jeszcze piosenki, które śpiewał z Myslovitz oraz cover piosenki 2Plus1, który nagrywając myślał, że jest coverem kogoś innego.

Jak zostanie odebrana nowa płyta Rojka? Pewnie różnie. Jedni ją pokochają, drudzy będą się czepiać. Najważniejsze jest jednak to, że nie stoi w miejscu i realizuje to, co mu serce podpowiada. Dalej będzie porywał tłumy – tego jestem pewny. Tu należy jeszcze zwrócić na niezwykłą scenografię, podczas której scena na której śpiewa znajduje się na drugiej scenie. To ona jest osaczona reflektorami i światłami, które świetnie budują klimat koncertu. Dawno nie widziałem takiej świetnej gry świetlnej. Brawo również za to.

Artur Rojek swoją trasę dopiero co rozpoczął. Jedne koncerty są już dawno wyprzedane, inne mają jeszcze wolne bilety. Nie zastanawiaj się – idź na Rojka!

Exit mobile version