Site icon All About Music

Przede wszystkim MUZYK, o Grammy i homoseksualistach słów kilka, felieton Aleksandry Żeleźnik

Jest taki dzień w roku (zazwyczaj na przełomie lutego i marca), kiedy oczy całego przemysłu muzycznego niezmiennie od kilkudziesięciu lat zwrócone są na Staples Center w Los Angeles, gdzie ma miejsce rozdanie nagród Grammy. Tegoroczna- 57 Gala odbyła się 8 lutego.

Jak to zwykle na takich imprezach bywa, zwycięzca mógł być tylko jeden. To właśnie Sam Smith, który wygrywając aż w czterech kategoriach zdeklasował swoich rywali. Niestety, wiele osób (wliczając w to krytyków muzycznych) uważa, że: tak – album Brytyjczyka pt:  In The Lonley Hour jest świetny. Tak – jest bardzo komercyjny, dobrze się go słucha. Tak – sprzedawał się świetnie (w samych Stanach Zjednoczonych rozszedł się w ponad milionowym nakładzie), ale na statuetkę w kategorii Płyta roku oraz Najlepszy Album Pop nie zasłużył. Zagorzali fani Smitha nic sobie z tego nie robią. Tak samo artysta, który na złośliwe komentarze nie odpowiada. Jednak jest coś, z czego sprawę zdają sobie nieliczni. Sam Smith dokonał czegoś, co zbliżyło go do legendy. 8 lutego wygrał cztery statuetki Grammy podczas jednej ceremonii, jako osoba otwarcie przyznająca się do swojego homoseksualizmu. Od początku nie krył swojej orientacji seksualnej, chociaż potwierdził ją dopiero całując mężczyznę w teledysku do piosenki Leave Your Lover. W środowisku LGBT zawrzało. Pojawiła się w końcu nadzieja, że artyści z odmienną orientacją seksualną nie będą dyskryminowani, co to tej pory – według nich – było normą, jeżeli chodzi o same nominacje jak i o wygrane. Ale czy aby na pewno?

Stary wyjadacz

Już w 1987 roku sir Elton John odbierał swoją pierwszą statuetkę w kategorii Najlepsze wykonanie Pop przez grupę lub duet za piosenkę That’s What Friends Are For. Warto dodać, że do swojej orientacji seksualnej przyznał się w 1976 roku – także trudno mu zarzucić ukrywanie przed światem tego faktu. Nie zwalniał tempa. Jego praca zaowocowała łącznie czterema nominacjami oraz 6 nagrodami: w 1991 roku w kategorii Najlepsza Instrumentalna Kompozycja; 1994- Najlepszy Solowy Występ Pop za piosenkę Can You Feel The Love Tonight; 1995- Najlepszy Solowy Występ Pop za utwór ze ścieżki dźwiękowej do bajki Król Lew; 1997- Najlepszy Solowy Występ Pop za utwór Candle in the Wind oraz w 2001 za Najlepszy Album z Musicalu. Jednak to w 1999 roku otrzymał Grammy Legend Award, najwyższe z możliwych wyróżnienie ze strony członków Narodowej Akademii Rejestracji Sztuki i Nauki Muzyków.

Największa pomyłka

Nie wiadomo od dziś, że brytyjscy artyści przez wiele czasu mieli trudności ze zdobyciem amerykańskiego rynku muzycznego. Ta tendencja się zmieniła, bowiem od kilku lat szturmem podbijają amerykańskie listy przebojów, co owocuje również licznymi nominacjami oraz nagrodami. Na nieszczęście zespół Queen ze swoim, jakże charyzmatycznym, wokalistą Freddiem Mercurym nie mieli tyle szczęścia. Tworzyli bowiem muzykę w okresie, kiedy USA miała w nosie szaraczków z Wielkiej Brytanii. W 1974 roku Mercury przyznał się w wywiadzie dla New Musical Express, że jest homoseksualistą. Wiadomość ta była o tyle dziwna, o ile muzyk był w 6cio letnim związku z Mary Austin. Nie przeszkadzało to jednak, by artystę wraz z zespołem pokochała cała Wielka Brytania. O tym fakcie mogą świadczyć liczne nagrody Brit Awards (brytyjskie odpowiedniki Grammy) a wśród nich uznanie piosenki Bohemian Rapsody za najlepszą brytyjską piosenkę 25-lecia. Queen nigdy nie wygrało żadnej nagrody Grammy. Nigdy nie łączono faktu odmiennej orientacji seksualnej wokalisty z brakiem nagrody. Na pocieszenie zostali nominowani: w 1997 roku w dwóch kategoriach: Najlepsze Wykonanie Piosenki przez Grupę lub Duet oraz Najlepsza Aranżacja Głosów za piosenkę Bohemian Rapsody; w 1981 w kategorii Producent Roku oraz Najlepsze Rokowe wykonanie piosenki za utwór Another One Bites the Dust. Freddie Mercury za swoją działalność również nie otrzymał żadnej statuetki. Jednak w pewnym momencie Akademia chciała jakby naprawić swój błąd. Panowie doznali zaszczytu wprowadzenia ich piosenek: Bohemian Rhapsody, We Will Rock You oraz We Are The Champions do Grammy Hall of Fame. Niestety, Freddie nie miał sposobności przekonać się o tym, bowiem opamiętanie członków akademii przyszło 13 lat po jego śmierci.

W zespole siła

Jeżeli Queen z Freddiem Mercurym to Culture Club tylko z Boy Georgiem.  I o ile ten pierwszy zespół nigdy Grammy nie dostał, to ten drugi może poszczycić się aż jedną statuetką. Rok 1984 był dla grupy Culture Club bardzo udany. Zdobyli statuetkę w kategorii Najlepszy Nowy Artysta oraz nominację w kategorii Najlepsze wykonanie Pop przez grupę lub duet. Co ciekawe, w tym przypadku Boy George od początku budził wiele kontrowersji poprzez swój strój, makijaż, głos czy po prostu styl bycia. Wielokrotnie był pytany przez dziennikarzy o swoją orientację seksualną. Zawsze odpowiadał wymijająco. Oliwy do ognia dodawały plotki, według których miał mieć romans z perkusistą Culture Club – Jonem Mossem. Dopiero w 2006 roku w wywiadzie otwarcie przyznał, że jest „wojowniczym gejem”.

Solo też się da

Ricky Martin swoją karierę zaczął w 1990 roku wydając swój debiutancki album. O tym, że jest homoseksualistą poinformował media dokładnie 20 lat później, czyli w roku 2010. Przez ten cały czas krążyły plotki, domysły oraz niedomówienia. W dorobku ma 9 nominacji do Grammy i w tym jedną wygraną z 1999 roku w kategorii Najlepszy Występ Latino za piosenkę Vuelve. O wiele lepiej wyglądają dla niego statystyki latynoskich nagród Grammy.  13 nominacji, z czego aż trzy wygrane: w 2001 roku w kategorii Najlepszy Teledysk do piosenki She Bangs oraz w 2007 za jego występ z cyklu MTV Unplugged.

Spisek czy przeznaczenie?

Adam Lambert zasłynął, jako laureat ósmej edycji Amerykańskiego Idola. W finale przegrał z Krisem Allenem różnicą 0,1% co od razu wzbudziło podejrzenia. W trakcie trwania programu do Internetu wyciekły zdjęcia Lamberta całującego mężczyznę. On sam nigdy nie zaprzeczał pytany o jego orientację, a coming outu dla mediów dokonał na łamach magazynu Rolling Stone w 2009 roku. Jego fani zaczęli łączyć te dwa zdarzenia zarzucając producentom programu, że umyślnie blokowali linie telefoniczne tak, by ich faworyt nie został idolem. Sam zainteresowany śmiał się z teorii spiskowych swoich fanów. Jednak nastrój podejrzenia i mistyfikacji ponownie dał o sobie znać, gdy w 2011 artysta przegrał Grammy w kategorii Najlepszy Solowy Występ Pop za piosenkę Whataya Want from Me. Ta nominacja była jak na razie jedyną w jego dorobku artystycznym.

„Last Christmas…”

Do roku 1986 George Michael związany był z zespołem WHAM!. To właśnie z nim otrzymał swoją pierwszą nominację do Grammy w kategorii Najlepszy teledysk do piosenki Wham!: The Video.  Jako solowy artysta może pochwalić się ośmioma nominacjami, z czego dwie zamienił na statuetki: w 1987 roku w kategorii Najlepszy Występ Bluesowy Grupy lub Duetu za utwór I Knew You Were Waiting (For Me) oraz w 1989 w kategorii Album Roku za krążek Faith. Do swojej odmiennej orientacji seksualnej przyznał się po paśmie sukcesów w 1998 roku.

Muzyk czy gej?

Coraz więcej muzyków przyznaje się do swojej odmiennej orientacji seksualnej. Wygląda na to, że przemysł muzyczny pogodził się z tym na dobre i przestał dyskryminować ze względu na płeć, narodowość czy orientację. Coraz rzadziej zdarzają się sytuację, w której coming out przekreśla szanse na karierę czy nagrody. Obecnie odbierany jest, jako akt odwagi do przyznania się do odmienności. Jednak pozostaje cienka granica między pozostaniem w świadomości odbiorców, jako muzyk lub jako gej. Jak powiedział kiedyś Freddie Mercury:

Nienawidzę, gdy ktoś przykleja mi jakąś etykietkę. Szufladkowanie jest czymś potwornym. Muzyka powinna być jak otwarte drzwi

Exit mobile version