Już sama okładka debiutanckiego albumu Normani bardzo wiele mówi o jego muzycznej zawartości. Wokalistka, przyodziana jedynie w oryginalnie zaprojektowaną bieliznę, siedzi na czarnej rakiecie skierowanej ku górze, natomiast białe tło, będące ciekawym kontrastem dla wspomnianego ciemnego pocisku i ulokowanej na nim diwy, tylko uwydatnia jej postać. Ten minimalizm w kontekście okładkowym ma również odzwierciedlenie w trzynastu utworach, jakie zasilają Dopamine i choć podczas pierwszego kontaktu możemy nie zostać urzeczeni ich przebojowością, tak przy kolejnych odsłuchach istnieje duża szansa, że płyta za szybko nie zejdzie z naszych słuchawek bądź głośników.
Otwierające wydawnictwo Big Boy już daje niezłego kopa. Takie piosenki mogą wykonywać tylko i wyłącznie wokalistki pewne siebie, które doskonale znają nie tyle swoje miejsce w szeregu, co również nie boją się przed ten szereg wyjść, bo po prostu mogą. Normani została tutaj wsparta przez Brittany Talię Hazzard, znaną szerzej jako Starrah, zaś sam tytuł utworu nawiązuje do połówki słynnego duetu z Atlanty, czyli OutKast i choć ksywka André 3000 pada w jednym z wersów, to jednak dziewczyny posłużyły się pseudonimem autora Speakerboxxx. Poza wyżej wspomnianymi raperami hołd otrzymali także zmarły w 2007 roku Pimp C i Ciara – jedna z kluczowych inspiracji twórczyni Dopamine. Big Boy to jednym słowem czyste bragga pokazujące przejście z potulnej, niezagrażającej nikomu wokalistki do wielkiej pop gwiazdy. Następujące później, zdecydowanie spokojniejsze Still, mimo że nie ma energii „otwieracza”, to lirycznie podtrzymuje atmosferę w nim zawartą, a takie linijki, jak chociażby: „Back then they didn’t want me. Now I’m hot, can’t keep ’em off me” mówią same za siebie. Kolejna piosenka na trackliście – All Yours, z ciekawie wykorzystanymi podbiciami wokalu, choć równie subtelna, co wcześniejszy utwór, to jednak tekstowo skierowana w zupełnie innym, bardziej intymnym kierunku, również nie zawodzi, podtrzymując wysoką jakość krążka. Następujące po niej Lights On z pozoru wydaje się klasyczną „pościelówką”, jednakże równie dogodnie, co w sypialni, może sprawdzić się na głośnikach podczas nocnej jazdy samochodem, gdzie to rozświetlone, kolorowe neony ustalają zasady gry, a nie znaki drogowe.
Dzięki piosence Take My Time powracamy na tory bliższe otwarciu albumu. Ponownie robi się dynamicznie, lecz następująca później Insomnia – wyprodukowana przez słynny, pochodzący z Norwegii duet Stargate i napisana we współpracy z Brandy – przypomina nam o intymniejszej stronie Normani. Następujące później Candy Paint, będące drugim singlem promującym Dopamine, to jeden z najlepszych momentów na albumie i jednocześnie przykład utworu, gdzie minimalizm zawarty w muzyce doskonale eksponuje głosowe umiejętności autorki omawianego krążka i przy okazji pokazuje, jak powinno gospodarować się wokalem przy niewielkiej ilości dźwięków. W Grip, które jest ciekawym optimum tego, co do tej pory spotkało nas podczas słuchania, aż prosi się o udział jakiegoś topowego rapera, jednakże artystka wybrała odpowiedzialność na zasadach indywidualnych i zagarnęła cały bit dla siebie.
1:59, z gościnnym udziałem Gunny, nie wnosi do albumu nic, czego wcześniej nie uświadczyliśmy, podobnie zresztą, jak następujące po chwili Distance. Natomiast wieńczące debiutanckie wydawnictwo Normani trzy ostatnie utwory równie dobrze mogłyby je rozpoczynać, gdyż są odpowiednio przebojowe i zapadają w pamięć po pierwszym odsłuchu. Tantrums, z gościnnym udziałem Jamesa Blake’a, to spowity mrokiem banger, który jest jednocześnie ulubioną piosenką gospodyni (według wywiadu udzielonego za pośrednictwem strony artystki w serwisie muzycznym Spotify). Little Secrets odznacza się podobną siłą i pewnością siebie, co Big Boy i Candy Paint. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że przywołana piosenka mogłaby równie dobrze znaleźć się na dowolnej płycie Beyoncé Knowles. Najlepszym utworem na debiucie pozostaje i tak, wydany aż trzy lata temu, Wild Side, gdzie gościnna zwrotka w wykonaniu Cardi B nie dość, że emanuje energią pasującą do Dopamine jako całości, to jeszcze przemyca niebanalne, nasączone drapieżnością wersy, jak chociażby:
Every other day new wig, new hair. Come take me out this Mugler. I’ll be waitin’ on you in some lingerie. Drop this pussy down low like bombs away, boom. Nothing but a robe in your house. I wanna put these pretty pink toes in your mouth
Kiedy popowy girls band Fifth Harmony, w którym wcześniej udzielała się Normani, zawiesił swoją działalność w marcu 2018 roku, mało kto spodziewał się po autorce Dopamine, że rozwinie skrzydła na tyle szeroko, by dzięki ich rozłożystości rzucić cień na inne wokalistki. Co prawda jej debiut nie jest albumem doskonałym, jednakże na tyle dopracowanym, przebojowym i na swój sposób oryginalnym, że możemy śmiało mówić o jednym z muzycznych wydawnictw roku, zaś o samej bohaterce niniejszej recenzji jak o realnym zagrożeniu dla innych wschodzących gwiazd popu.

