Nikt od dziecka nie wpajał nam jakiego rodzaju muzyki mamy słuchać. Tego, co słuchali nasi rodzice dzisiaj możemy posłuchać na weselach i biesiadach. Rzadko, który nastolatek wraca do muzyki sprzed kilkudziesięciu lat. Ba! Niekiedy zdarza się, że utwory, które jeszcze pięć lat temu królowały na listach przebojów dzisiaj są niepamiętane.
Zabawna jest metamorfoza nastolatków, którzy wraz z wiekiem zmieniają rodzaj muzyki, której słuchają. Przechodzili przez disco polo, metal, by poprzestać przykładowo na hip–hopie, czy reagge. Ale czy dobre dla nich jest zamykanie się w granicach jednego gatunku muzycznego? Rozumiem identyfikowanie się z danym typem muzyki, czy to pod względem samego stroju, czy wyglądu. Jednak otwarcie się na nowe gatunki muzyczne nie wymaga od nich nagłej zmiany swojego wizerunku, czy stylu ubierania, a często może poszerzyć ich horyzonty.
Wydaje się im zapewne dziwne i głównym argumentem jest, co powiedzą inni kiedy dowiedzą się, że osoba lubująca się w metalu nagle słucha Adele, czy Pitbulla. Nie mówię to o drastycznych zmianach w słuchaniu muzyki. Nikt przecież nie robi z nich od razu fanów i nie wysyła na koncerty. Ale skoro dany artysta jest dobry w tym , co robi to dlaczego go nie zaakceptować, tylko z góry postrzegać przez pryzmat gatunku, którym się zajmuje? Jak na razie nikt nie udowodnił wyższości przykładowo hip-hopu nad popem, czy metalu nad reagge. Więc skąd się bierze wewnętrzne przekonanie osób zamkniętych w jednym gatunku muzycznym o jego wyższości? Owszem jest to spojrzenie subiektywne, więc nie powinno się z nim dyskutować a mimo tego dyskusja ta jest prowadzona od lat.
Moim zdaniem powinny się na ten temat wypowiadać osoby, które nie mają muzycznych klapek na oczach i potrafią ocenić daną muzykę obiektywnie. Jednak czy taka ocena nie będzie zawsze subiektywna? Dla jednych ludzi, nie mówię o krytykach muzycznych, bo oceniają utwory pod innym kątem niż przeciętni słuchacze, zwykłe „Wlazł kotek na płotek” będzie czymś nadzwyczajnym, innym Piąta Symfonia Bethowena wydawać się będzie czymś nudnym i nie wartym poświęcenia czasu. Trudno jest sprecyzować gdzie przebiega granica pomiędzy genialnym utworem a banalnym zestawem dźwięków, których po prostu dobrze się słucha.
A więc czego słuchać, aby było dobrze? Aby było dobrze musimy słuchać tego, co nam sprawia przyjemność. Może to być chociażby szum drzew, czy szmer płynącego strumyka. Bo przecież muzyka to nie tylko zapis na pięciolinii, czy zestaw określonych dźwięków. A tak często o tym zapominamy. Gorzej jeżeli zapytamy czego słuchać, aby być na czasie? Z tym także nie jest łatwo, jednak najprościej włączyć radio a wtedy na pewno usłyszymy coś aktualnego. Niekoniecznie musi się nam to podobać, ale chcąc być na czasie trzeba to zaakceptować. Czasami warto jednak zadać sobie pytanie, czy warto?
