Site icon All About Music

Poznaj redaktorów All About Music. Piotr Krajewski

Zawsze chciałem stworzyć swoje zestawienie ulubionej muzyki. Kiedy więc trafiła się okazja, ucieszyłem się. Okazało się szybko jednak, iż wyselekcjonowanie tego – to nie będzie taka prosta sprawa. Od dobrych paru lat, życie moje kręci się głównie wokół muzyki. Chciałbym poświęcić się temu w przyszłości całkowicie i móc pracować w dziennikarstwie muzycznym. Przyznam szczerze, mój gust muzyczny kształtuje się wraz z kolejnymi etapami mojego życia. Choć coraz bardziej ewoluuje w stronę alternatywy, dobrym i ambitnym popem na pewno nie pogardzę. Daleko mi do kategoryzowania muzyki przy pomocy gatunków i nie słuchania płyt, argumentując to wyłącznie krótkim „bo nie!”. Wyznaję zasadę „daj szansę wszystkiemu”. Taki właśnie jest mój gust muzyczny: nieszablonowy, trochę pewnie dziwaczny, ale najważniejsze: własny. Poznajcie Piotrka! Miło mi :-)

Imię i nazwisko
Piotr Krajewski
Wiek
22 lata
Miasto
Warszawa
Zajęcie
student dokumentalistyki; dziennikarz muzyczny, skupiający się przede wszystkim na relacjach z wydarzeń kulturalnych, wywiadach, sporadycznie recenzent płyt i newsman
Drugie hobby po muzyce
Kino niezależne, literatura faktu, tenis ziemny

Artyści

 

Florence + The Machine

Tego zespołu nie mogło tutaj zabraknąć. Siłą muzyki panny Welch są emocje, potęgowane bogatymi i niekiedy wręcz magicznymi aranżacjami. Bakcyla złapałem już od początkowych dźwięków piosenki Cosmic Love, słysząc ją po raz pierwszy około trzy lata temu. Od tamtej pory, wiernie kibicuję Florence i jej Maszynie – tak sprawnie działającej, że nie mogę doczekać się kolejnego longplaya. Plotka głosi, że do premiery coraz bliżej! Skąd taka pewność, że wszystko z Maszyną w porządku? Koniecznie wybierzcie się na ich koncert, sami się przekonacie. Przeżycie niezapomniane. Brokat, wszędzie brokat!

Ulubione utwory: Cosmic Love, Girl With One Eye, Shake It Out, Spectrum, Bird Song, Rabbit Heart (Raise It Up)

Coldplay

Wysunąłbym tezę, że to przykład zespołu kompletnego. Charyzmatyczny i wyróżniający się frontman z interesującym wokalem – jest, świetnie grająca grupa – jest, różnorodność – jest, niezłe teksty – są. Co jednak naprawdę wyróżnia Coldplay? Ich występy na żywo. Jeżeli magia naprawdę istnieje, to właśnie na koncertach brytyjskiego zespołu. Wiem, bo byłem. Warszawskiego widowiska nie zapomnę nigdy. Słuchanie ich to niezła karuzela emocji! Od kompozycji spokojnych, refleksyjnych, niekiedy nawet melancholijnych, po utwory dynamiczne, pełne pozytywnej energii. Choć ostatnia płyta nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, zdania nie zmienię. Coldplay to duża część mojego muzycznego życia.

Ulubione utwory: Yellow, In My Place, Fix You, The Scientist, Paradise, Warning Sign

Paramore

Długo zastanawiałem się, czy umieścić w tym zestawieniu zespół z Hayley Williams na czele. Znam ich muzykę od blisko siedmiu lat. Brakuje mi jednak stuprocentowej pewności, co do aktualnych odczuć. Czy to tylko sentyment, czy jednak zespół nadal odgrywa istotną rolę w moim życiu? Być może. Wiem jednak, że są utwory Paramore, bez których nie mogę sobie wyobrazić mojej playlisty w iPodzie. Wciąż trzymam za nich kciuki i czekam na kolejny polski koncert.

Ulubione utwory: Ignorance, Fences, When It Rains, Crushcrushcrush, Still Into You, Where The Lines Overlap

Michael Jackson

Artysta ponadczasowy. Jego muzyka była, jest i będzie popkulturowym „dziełem sztuki”. Nadal łączy pokolenia ludzi i nic nie zapowiada, aby miało to się zmienić w przyszłości. Dlatego też, obecność Jacksona tutaj nie podlega żadnym wątpliwościom. Za takich artystów dziękuję historii.

Ulubione utwory: Man In The Mirror, Human Nature, Thriller, Smooth Criminal, Bad, Beat It

Bruno Mars

Jedna z największych popowych niespodzianek ostatnich lat. Dał się poznać po raz pierwszy w utworze Nothin’ On You B.o.B. Nie przyszło mi jednak wtedy do głowy, że artysta ten będzie miał tyle do zaoferowania w niedalekiej przyszłości. Bruno jest dla mnie wokalistą ponadprzeciętnym, który oprócz naprawdę dobrego głosu, prezentuje kompozycje popowe obok których ciężko przejść obojętnie. To też fenomenalny artysta sceniczny, a jego koncerty przyciągają tysiące ludzi. Znajdzie się jednak jeden minus. Dlaczego nie odwiedził jeszcze Polski?!

Ulubione utwory: Grenade, It Will Rain, Locked Out Of Heaven, When I Was Your Man, Treasure

Taylor Swift

Artystka, którą określę mianem mojej guilty pleasure. Zwyczajnie, nie potrafię przejść obok niej obojętnie. Choć nie do końca byłem przekonany, co do jej popowej strony, dziewczyna dała radę. Wydała album, którym dołączyła już na poważnie do mainstreamowego światka muzyki. Każdy jej kolejny krążek, to wciąż jednak muzyka na naprawdę niezłym poziomie, wyróżniająca się przede wszystkim nieprzeciętną stroną liryczną, daleką od infantylizmu, będącego tak bliskim niektórym koleżankom po fachu. Pomimo, iż Taylor porzuciła nashville’owskie brzmienia i nie łączy ich już z muzyką popową (a co uważałem za jej szczególny atut), to przyznam szczerze: lubię ja coraz bardziej i jestem ciekaw co dalej!

Ulubione utwory: All Too Well, Blank Space, I Knew You Were Trouble, Begin Again, I Know Places

The Neighbourhood

Młody zespół, któremu naprawdę gorąco kibicuję. To co mnie w nich ujęło, to sposób w jaki eksperymentują z estetyką hip-hopową, mieszając ją z dźwiękami alternatywny. Jestem wielkim zwolennikiem takich bezprecedensowych muzycznych zabaw, a jeszcze bardziej cieszę się, gdy coś takiego wychodzi i daje naprawdę interesujące rezultaty. Dlatego tak bardzo liczę na ten zespół i z niecierpliwością czekam na kolejne nagrania.

Ulubione utwory: W.D.Y.W.F.M.?, Let It Go, Sweather Weather, Lurk

Albumy

Florence + The Machine – Lungs & Ceremonials

Nie jestem w stanie wybierać pomiędzy tymi krążkami. Obydwa albumy odegrały istotną rolę w moim muzycznym rozwoju. To dwie zupełnie różne płyty, na każdej czuć jednak magię i wyjątkowy styl Florence. Lungs kusi radosnym, sielankowym klimatem, a co najlepsze: nie opartym jednak na pozytywnych tekstach. Drugi album to zaś bajka pełna świata mroku, przepełniona nostalgią i pewną elegancją.

Najlepsze utwory:

Lungs: Cosmic Love, Girl With One Eye, Bird Song, Rabbit Heart (Raise It Up), Dog Days Are Over, Howl

Ceremonials: Shake It Out, Spectrum, Lover To Lover, Never Let Me Go, What The Water Gave Me

Brodka – Granda

Album starzejący się idealnie. Nie sposób się nim znudzić. Brodka wykonała kawał fenomenalnej roboty, idealnie pokazując, w jaki sposób można zerwać z etykietą kolejnej popowej gwiazdeczki. Krążek to jedno wielkie szaleństwo, niemające końca. One way ticket, please!

Najlepsze utwory: Granda, Krzyżówka Dnia, K.O.

Lana Del Rey – Born To Die

Krążek do którego za każdym razem wracam z ogromną przyjemnością i wielkim sentyment. Przypomina mi on o początkach życia w wielkim mieście, rozpoczęcia studiów i wszystkich przeżyć z tym związanych. Dzięki temu, Lana Del Rey na stałe zapisała się na mojej playliście.

Najlepsze utwory: Video Games, Born To Die, Dark Paradise, Off To The Races

Amy Winehouse – Back to Black

Fenomenalny album. Spójny, dopracowany i przede wszystkim szczerzy stuprocentowo. Taka jest właśnie muzyka Amy. Słuchając tego krążka, chłonę każdy dźwięk i każdą emocję, którą swoim fantastycznym wokalem i tekstem, chciała przekazać artystka.

Najlepsze utwory: You Know I’m No Good, Tears Dry On Their Own, Back To Black

Coldplay – A Rush Of Blood To The Head

Zdecydowanie mój ulubiony album zespołu. W ciągu 54 minut, bo tyle właśnie trwa ten longplay, doświadczamy mnóstwa emocji. Jest przyjemnie i spokojnie, a zarazem ostro i surowo. Dzięki temu, mamy do czynienia z longplayem zróżnicowanym, dojrzałym i przemyślanym.

Najlepsze utwory: In My Place, God Put a Smile Upon Your Face, The Scientist, Green Eyes, Warning Sign

Britney Spears – Blackout

Bez cienia wątpliwości. To jej najlepszy album. Jedyny do którego wracam i będę wracał. Napiszę więcej. To jedno z najlepszych popowych wydawnictw pierwszej dekady XXI wieku, które pozwoliło na dalszy rozwój electro-popu. Jest to krążek, który (bez wątpienia!) można byłoby wydać dzisiaj i wciąż brzmiałby świeżo i fenomenalnie. Chciałoby się powiedzieć: Gimme More, Britney! Pytanie tylko: czy ona sama (jeszcze) jest w stanie?

Najlepsze utwory: Gimme More, Break The Ice, Get Naked (I Got A Plan), Piece Of Me

Exit mobile version