Site icon All About Music

Powróciła silniejsza i nie radzi klikać „play”. Ava Max — Don’t Click Play, 2025 (recenzja)

Ava Max po wielu potyczkach i zmianach dotyczących jej nowej ery, wstrzymanej trasie koncertowej oraz po zniknięciu z mediów społecznościowych tuż przed wydaniem płyty o charakterystycznej nazwie „Don’t Click Play” pozostawiła fanów w zakłopotaniu i niepewności, czy na pewno warto odtworzyć tak długo wyczekiwane dzieło. Artystka powróciła praktycznie równoległe z premierą swojego trzeciego wydawnictwa, a o swoich zmaganiach, powodach medialnej absencji i nowym albumie opowiedziała w wywiadzie udzielonym dla czasopisma Rolling Stone. Okazało się, że zarówno chwilowa nieobecność gwiazdy, jak i forma płyty były świadomą decyzją.

Zmieniłam menedżera w trakcie wydawania albumu. Wiedziałam, że to naprawdę trudna decyzja i wiele osób mówiło: „Może tego nie rób”. A druga połowa mówiła: „Tak, powinnaś to zrobić, bo nie otrzymujesz odpowiedniego wsparcia, jakiego potrzebujesz”. Moje wsparcie, jak sądzę, jest po prostu trochę inne niż to, które miałam w przeszłości. Musiałam zrobić całkowity reset. Musiałam odejść z mediów społecznościowych, ponieważ wszystkie komentarze były po prostu bardzo negatywne. Byłam bardzo emocjonalna i przygnębiona. Musiałam się wycofać. Starałam się zadowolić wszystkich. Byłam ciągnięta z tak wielu różnych stron.

Ava Max w wywiadzie dla Rolling Stone

Pomimo ostrzeżeń, zdecydowałem się jednak odtworzyć album i przekonać się, jak jest naprawdę. Co też usłyszałem?

Na początek ostre, elektroniczne tytułowe Don’t Click Play utrzymane w stylu dobrze znanego duetu z Tiësto The Motto lub przeboju My Oh My. Ava zwraca się do hejterów i odradza odtwarzanie na wypadek ewentualnego polubienia melodii. Na porównywanie do Lady Gagi i krytykowanie za samplowanie znanych hitów odpowiada dosadnie w drugiej zwrotce:

On X, that’s a real hot topic of conversation
She’s a sample, singing, Gaga imitation
But can’t Kings & Queens look good with Poker Faces?
But I’m loving myself, even if you hate it

How Can I Dance idealnie sprawdziłoby się na poprzednim albumie artystki — Diamonds & Dancefloors. Piosenka jest jak dla mnie niestety nieco nużąca, niezachęcająca i mało charakterystyczna, ale na szczęście jest krótka. Nie sądzę, żebym przekonał się do niej na tyle, aby sięgać po nią częściej.

Lovin Myself to hymn o miłości do samej siebie, jakich słyszeliśmy już wiele, jednak kawałek naprawdę uzależnia tanecznym refrenem i beatem przypominającym trochę Stupid Love Lady Gagi, czy Woman’s World Katy Perry. Jest świeżo, jest energicznie i jest pozytywnie — to po prostu dobra piosenka, a towarzyszy jej równie świetny teledysk.

W Sucks To Be My Ex słyszę inną Avę, niż do tej pory. Zaczyna się naprawdę świetnym, mocnym, elektronicznym brzmieniem, który szybko zapada w pamięci. Refren jest niestety już troszkę słabszy, ale w całości to nadal bardzo fajny utwór i takiego czegoś brakowało mi w jej dyskografii.

Z Wet, Hot American Dream mam duży problem, bo nie mogę się do niego przekonać i wydaje mi się wciąż jednym z gorszych kawałków na płycie. Być może to trochę oklepany i monotonny refren, być może zwrotki, które brzmią jakoś znajomo. Jak dla mnie coś tutaj nie działa i wychodzi jednak najbardziej kiczowato z całego projektu.

Take My Call zachwyciło mnie chyba najbardziej. Lekka melodia trochę funky, trochę disco, ale bardzo wakacyjna i od razu wpadająca w ucho. Znów wcielenie, w jakim Ava chyba jeszcze nie miała nam okazji się zaprezentować. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby cały album był utrzymany właśnie w takim stylu. Chcę teledysku, chcę dłuższej wersji, chcę takiej całej nowej ery.

W Know Somebody Ava pochyla się nad rozstaniem, które złamało jej serce. Gdy przychodzi bolesny koniec, okazuje się, że jednak nie znało się w ogóle swojej drugiej połówki. Bardzo prawdopodobnym tłem utworu jest zakończona relacja wokalistki z producentem muzycznym jej licznych hitów – Cirkutem (Henry Walter), który związał się z jej przyjaciółką i współautorką wielu piosenek Madison Love. Know Somebody to coś na kształt elektronicznej ballady, lub po prostu piosenki, której słuchasz przy zachodzie słońca. Jest bardzo smutna i jednocześnie wyjątkowo klimatyczna, a najbardziej za serce chwyta emocjonalny tekst i perfekcyjny wokal artystki. Takiej Avy mi brakowało.

Nagrałam ten album, bo chciałam udowodnić, że potrafię stworzyć płytę marzeń bez moich ostatnich współpracowników.
Wiem, że fani znają historię tego, co się stało: zostałam zdradzona, miałam złamane serce i byłam naprawdę zraniona.

Ava Max w wywiadzie dla Rolling Stone

Lost Your Faith ostatecznie zostało pierwszym oficjalnym singlem albumu, znacznie odbiegając od reszty muzycznego katalogu Avy. To kolejna piosenka poświęcona zakończonej relacji – ta jednak jest już mniej spokojna, utrzymana bardziej w stylu pop&rock, z dominującym dźwiękiem elektrycznych gitar. Piosenka jest czymś nowym, świeżym i podkreśla niesamowite zdolności wokalne artystki. Polubiłem od samego początku i uważam za jedną z lepszych na krążku.

Fight For Me bardzo przypomina piosenki Tate Mcrae i nie powinno to dziwić, gdyż producentem kawałku jest między innymi Ryan Tedder, odpowiedzialny za wiele przebojów Kanadyjki. To ponownie coś, w czym Avy jeszcze nie słyszeliśmy i wydaje się, że w takich dźwiękach odnajduje się idealnie.

Gdybym miał wskazać, który utwór z Don’t Click Play najbardziej przypomina mi o Avie Max, wskazuję Skin In The Game. Dla mnie osobiście jest to jednak jedna z najsłabszych propozycji na płycie, ale coś w pozytywnej i niewinnej melodii sprawia, że nie przewijam, lecz daję drugą szansę.

World’s Smallest Violin to chyba najbardziej wyróżniająca się piosenka na krążku. Zaczyna się oczywiście dźwiękiem skrzypiec, a następnie słyszymy uzależniającą i zapadającą w pamięć melodię, której towarzyszy elektroniczny beat. Genialny jest również tekst utworu, który odsłania siłę i pewność siebie artystki. Kawałek ma wyjątkowo radiowy potencjał i idealnie odnajduje się w dyskografii gwiazdy.

Przygodę z albumem kończymy przy szalonym, szybkim i tanecznym utworze Catch My Breath, który z jakiegoś powodu bardzo przypomina mi piosenkę Mariny z jej albumu PRINCESS OF POWER FINAL BOSS. To energiczny banger, który odsłania, w jakich dźwiękach Ava odnajduje się najlepiej.

Chciałam, żeby każda piosenka była wyjątkowa. Nie lubię, kiedy wszystkie utwory brzmią tak samo na albumie. Uwielbiam spójność, uwielbiam historię, ale zdecydowanie chcę, żeby każdy na płycie czuł coś dla siebie. Przez ostatnie półtora roku tworzenia doświadczyłam tylu emocji, że chciałam poczuć różne nastroje.

Ava Max w wywiadzie dla Rolling Stone

Miałem mnóstwo obaw dotyczących trzeciego albumu Avy Max, a niefortunny przebieg całej ery i promocji krążka pozbawił mnie pod koniec jakichkolwiek oczekiwań. Jednak po przesłuchaniu płyty i przeczytaniu wywiadu gwiazdy dla magazynu Rolling Stone uważam, że to całkiem niezły projekt z lepszymi i słabszymi momentami, pełny tanecznych i wpadających w ucho melodii, ale także po raz pierwszy hojniej obdarzony emocjami, które przy znajomości potyczek w życiu prywatnym i zawodowym artystki wydają się autentyczne i inspirujące. Jeśli możemy jakoś zdefiniować Avę Max, to jej trzeci album nadal wpisuje się idealnie w styl jej muzyki. Są tutaj momenty, po które będę wracać, a za Avę trzymam kciuki i czekam na więcej muzyki, licząc na coś nowego i wyjątkowego. Zachęcam, żeby to „play” jednak kliknąć i pobujać się do niektórych fajnych dźwięków.

Exit mobile version