Kiedy powiem Wam, że Moriah Pereira miała ostatnio ciężki okres w swoim życiu, większość nie będzie wiedziała o kim mowa. Kiedy użyję jej pseudonimu artystycznego – Poppy, większość z Was skojarzy ją z magiczną, lekko chorą karierą na Youtube. Dziś dziewczyna uwolniła się ze szponów zaborczego Titanica Sinclara i w końcu wolna, stworzyła coś autentycznego.
Lata pomiędzy płytą Am I Girl? były dla Moriah Pereiry niezwykle przełomowe. Artystka zerwała współpracę z wytwórnią Mad Decent, w której przewodniczy Diplo i po długiej wojnie, skończyła wieloletnią, destrukcyjną przygodę z Titaniciem Sinclarem. Dyrektor artystyczny, ale również przyjaciel, sprawił, że Poppy zapomniała kim jest. Ślepo dała prowadzić się przez meandry show-biznesu, w którym jak uważał Titanic, Poppy ma szansę zaistnieć tylko jako artystka oderwana od rzeczywistości, której muzyka nie będzie głównym planem na życie, ale tajemnicze filmiki, które sprawiły, że artystka została postrzegana jako członkini iluminatów.
I Disagree to niebezpośredni strzał w policzek Sinclara i rozprawienie się z przeszłością. Wkurwienie wyczuwalne jest od pierwszych utworów otwierających płytę, w których Poppy wsparta wyrazistymi, surowymi dźwiękami elektronicznymi, krzycząc, wyrzuca z siebie frustrację. Artystka, wolna od wszystkich złych mentorów, zerwała z odsłoną słodkiej blondynki, która nie ma nic do powiedzenia i nagrała materiał pełen negatywnej energii. W całym wydawnictwie najmocniejszy wydźwięk zyskują słowa: „sorry for what I’ve become, because I’m becoming someone” wypowiedzenie w oczyszczającym Anything Like Me, które brzmi jak jedne wielkie przeprosiny, zdjęcie maski i wrócenie do korzeni.
Dwa ostatnie albumy są eklektyczne. Każda piosenka sięgała do innego gatunku muzycznego, a sama Poppy brzmiała jak dziecko błądzące we mgle. I Disagree to wydawnictwo, które po raz pierwszy w dyskografii artystki jest spójne. Sama Moriah Pereira zostawiła w tyle słodkie melodie, reggae i pc music, ale zachowała mistyczną i religijną tematykę, którą wplata w każdym możliwym momencie.
I Disagree jest albumem godnym uwagi. Płytą, której nie można nic zarzucić i wydawnictwem, do którego chce się wracać ze względu na złożoność produkcji. Wśród mocnych i surowych dźwięków na miarę tych znanych z twórczości SOPHIE, do których należy dołączyć zabiegi stylizowanae na muzykę metalową, Poppy wplata elementy akustyczne, które pozwalają się wyciszyć i uspokoić. Co więcej, paradoksalnie te najbardziej krzykliwe i wyraziste frazy, przynoszą największy katharsis. Niewielu spodziewało się, że w słodkim głosie Bleach Blonde Baby tkwi demon krzyku i growl’u. Daleko jej do ekspertów z zakresu metalu, ale to wciąż zaskakujące, że w ten materiał Poppy jest w stanie wpleść najbardziej urokliwe góry i mrożące, przyprawiające o gęsią skórkę doły wokalne.
Dziś można uznać, że Poppy albumem I Disagree debiutuje na rynku muzycznym drugi raz. Gdyby zmieniła pseudonim artystyczny bądź zaczęłaby przedstawiać się jako Moriah Pereira, wielu mogłoby jej nie rozpoznać. Przede wszystkim muzycznie, ale też wizualnie, bowiem artystka, po latach jaskrawego blondu przechodzącego w wyrazistą platynę, wróciła do naturalnego brązu. To przemiana wizerunkowa na miarę Keshy.
Poprzednie wydawnictwa można byłoby puścić w niepamięć. To albumy nieudane, z niewieloma wyjątkami, których należy bardziej się wstydzić niż chwalić. I paradoksalnie, przez płytę I Disagree, Poppy może stracić wielu fanów. Gra o wysoką stawkę, ponieważ to nie twórczość, do której przyzwyczaiła nas wokalistka. Po zerwaniu z Titaniciem Sinclarem, Moriah poszła w muzyczną skrajność, która niewyraźnie przebijała się na poprzedniku – Am I Girl?
Materiał na trzecim krążku intryguje, doprowadza do gęsiej skórki, która oznacza, że Poppy robi to dobrze. To ostrzejsza odsłona Charli XCX, która przy ostatniej płycie też poszła w skrajną, surową elektronikę, z tą różnicą, że u Poppy wyraźniej wybrzmiewa perkusja, gitra elektryczna i klasyczna, przez co materiału zyskuje zabarwienie meraliczne. Moriah wraca do gry, a I Disagree, pomimo że nie dla każdego, reprezentuje, wbrew niskim oczekiwaniom, wysoki poziom muzyczny, na którzy krytycy i recenzenci powinni zwrócić uwagę przy nominacjach do najważniejszych nagród muzycznych. Ten album będzie pojawiał się w zestawieniach najlepszych z najlepszych w 2020 roku. Mroczna Poppy skradła moje serce.
