Jeśli jakiś członek zespołu One Direction ogłasza trasę, to znaczy tylko jedno – będzie grubo. Co jak co, ale nie znam większego fandomu, który potrafi poświęcić wszystko dla swoich idoli. Nie będę pisać o tym, co się działo przed samym koncertem, ponieważ wszystko jest zapisane na platformie X, który jest kopalnią skarbów. Tak też było w krakowskiej Tauron Arenie, która gościła 10 września Louisa Tomlinsona. Wokalista wyruszył w trasę promującą jego drugi album Faith In The Future. Przyznam, że Louis jest moim ulubionych członków popularnego zespołu, który aktywnie koncertuje, więc choćby miała Wisła zalać połowę Krakowa, to ja na tym koncercie musiałam być.
Zapewne kojarzycie akcje z kolejkowaniem kilka dni przed na koncert Harry’ego Stylesa. Na Louisie tego też nie zabrakło, dlatego organizator wprowadził swoje numerki dla osób, które zakupiły miejsce na płycie, co uważam za bardzo dobry krok. Co prawda w tłumie zrozpaczonych fanek usłyszałam głosy sprzeciwu, ale nie oszukujmy się – kto normalny chciałby kolejkować tak długo, żeby zdobyć barierki? Numerki oraz zasady organizatora sprawdziły się i zapanowały nad chaosem wywołanym przez „koczowników”.
Przed samym głównym koncertem odbyły się supporty Andrew Cushina oraz The Lathums. Rzadko o tym wspominam, ale Andrew Cushin mnie oczarował swoją muzyką oraz swoim głosem, że rozważyłabym pójście na jego solowy koncert (obiecał, że przyjedzie w 2024 do naszego kraju, ale czas pokaże). Natomiast nie zostałam najwierniejszą fanką The Lathums i mogliby pojawić się na początku supportu.
Główna gwiazda rozpoczęła swój pokaz od utworu The Greatest i niczym polski patriota wszedł na scenę w biało-czerwonej koszulce. Wielokrotnie wspominał, że kocha nasze państwo i że lubi tu wracać. Podkreślał także, że tłum jest bardzo głośno, co go wręcz zaskoczyło, przy okazji zachęcając do dalszego hałasu na arenie. Wysłuchał nawet fanów z prośbą o zagranie Chicago, który został usunięty z europejskiej części trasy. Dla mnie to było największe zaskoczenie tego koncertu, ponieważ jest to moja ukochana piosenka Louisa i nie potrafiłam powstrzymać łez po tym wykonie.
Louis Tomlinson zaśpiewał na tauronowskiej scenie dodatkowo piosenki Night Changes z repertuaru One Direction oraz Back To You w rockowej aranżacji wpisującej się w nastrój całego koncertu. Z dyskografii 1D pod koniec koncertu wybrzmiało za to Where Do Broken Hearts Go z oryginalną linią melodyczną. Fani mogli także szansę posłuchać coveru Brytyjczyka z piosenką 505 Arctic Monkeys, którzy byli jedną z inspiracji do stworzenia Faith In The Future. Gratką był także niewydany utwór Copy of a Copy of a Copy Louisa, który można znaleźć m.in. na Spotify.
Z ciekawszych zjawisk, jakie odbyły się na koncercie to na pewno pogo na Out Of My System, które było dosyć blisko mnie, ale na szczęście mnie nie pochłonęło. Zostając przy Out Of My System, na koniec utworu wystrzeliły niespodziewanie fajerwerki, po których o mało nie zeszłam na zawał. Co prawda wystrzeliły one z wyrzutni też w trakcie Written All Over Your Face czy High California, jednak tamten wystrzał był dosyć gwałtowny, niespodziewany. W trakcie Silver Tongues Louis zszedł do fanów do barierek i śpiewał razem z nimi ostatni utwór. Prz okazji wystrzeliło w tym czasie konffetti na fanów.
Prawie po tym koncercie straciłam słuch, ponieważ miałam styczność z najgłośniejszymi fanami w całym swoim życiu. Oprócz tego wyniosłam niesamowite wspomnienie zobaczenia kolejnego członka One Direction na żywo. Nauczyłam się także na przyszłość, aby po następnym koncercie Louisa poczekać dodatkowo po pamiątkowe zdjęcie bądź autograf od piosenkarza. Każdemu, kto się wybiera do Łodzi, życzę miłej zabawy, a dla tych, co się zastanawiają nad koncertem Louisa, mogę potwierdzić, że warto się wybrać. Krakowska setlista znajduje się poniżej.

