Site icon All About Music

Plejada polskich artystów na koncercie „Grzegorz Ciechowski – spotkanie z legendą”. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

Czy zetknęliście się kiedyś z twórczością Grzegorza Ciechowskiego? To pytanie dla przeciętnego mieszkańca Torunia mogłoby zabrzmieć retoryczne. Niezapomniane utwory tego wielkiego artysty ponownie zabrzmiały w naszym piernikowym mieście!

Gdy większość z nas przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia, Toruń ma jeszcze jedną wielką okazję do świętowania. W tym właśnie okresie w naszym mieście odbywają się coroczne Dni Grzegorza Ciechowskiego – muzyka, pianisty, kompozytora i wielkiego wokalisty. Odbywają się wystawy zdjęć i prac, promocje książek i specjalne koncerty. Jednym z takich koncertów było wydarzenie zatytułowane Grzegorz Ciechowski – spotkanie z legendą, w którym uczestniczyliśmy. Koncert odbył się w nowopowstałym Centrum Kulturalno – Kongresowym Jordanki, które kusi już nawet swoim wyglądem. Nowe miejsce koncertowe na mapie Torunia jest jednym z najnowocześniejszych w regionie i z całą pewnością muszę przyznać, że dźwięki rozpływają się tu znakomicie, nie mamy wrażenia przesłuchów, a akustyka sali stoi na światowym poziomie. Jeśli ktoś nie wierzył słowom prezydenta miasta Toruń, to mógł się o tym przekonać na własne uszy i oczy.

Całe wydarzenie zorganizowane zostało na niezwykle wysokim poziomie. Dowodzona przez Adama Sztabę jego własna orkiestra w połączeniu z Toruńską Orkiestrą Symfoniczną brzmiała magicznie. Wirtuozerska batuta Sztaby dała o tym znak niejednokrotnie, co możecie zobaczyć między innymi na naszych zdjęciach.  Sam koncert rozpoczął się od jednego z najsłynniejszych utworów Ciechowskiego. Piosenka Biała flaga wybrzmiała w znakomitym wykonaniu Piotra Cugowskiego, który zagrał również kilka dźwięków na instrumencie zmarłego muzyka.  Kolejne minuty owocowały w występy obdarzonego niezwykłym wokalem z chrypką Marka Dyjaka (Nieustanne tango), jednego z bardziej energetycznych utworów Telefony w wykonaniu Red Lips czy utworu Tak długo czekam od Skubasa. Bardzo spodobał mi się występ Igora Herbuta w kompozycji Tu jestem w niebie. Wokalista postawił na liryczność, płynnie przeskakiwał po kolejnych nutach, a bardziej energetyczna końcówka świetnie do tego pasowała. Podobnie sytuacja miała się z Moją krwią, którą ja pamiętam między innymi z wykonania Justyny Steczkowskiej. Tu zabrzmiała w wykonaniu Moniki Brodki, która doskonale sprawdziła się w tej roli, a jej świetny outfit dobrze komponował się do wykonania. Nie ma się co dziwić, to w końcu jedna z najlepiej ubranych Polek.

Koncert owocował również w występy znakomitych panów – Krzysztof Zalewski świetnie zinterpretował Nie pytaj o Polskę , a Sławek UniatowskiTak – Tak. To wokaliści, którzy są u nas trochę niedoceniani i mam nadzieję, że w końcu usłyszy o nich jeszcze większa liczba fanów. Z nieśmiertelną Mamoną zmierzyła się po raz kolejny Katarzyna Nosowska i odebrała tego wieczoru chyba jedne z najgłośniejszych braw. Świetny występ. Równie dobrze słuchało się Kasi Kowalskiej śpiewającej Kombinat i Kayah w piosence Odchodząc. Wieczór dopełniły również dobre występy Beli Komoszyńskiej z Sorry Boys i Julii Marcell oraz zespołu Chłopcy Kontra Basia, którzy tego wieczoru zauroczyli nas utworem Gdzież moje kare konie.

To jedno z takich wydarzeń, na które polecam pojawić się każdemu. To zetknięcie się z legendą, z piosenkami o których mówiła cała Polska. Plejada polskich artystów sprawiła, że te utwory wciąż są żywe, a w niektórych przypadkach zyskują nowe życie i dostają jeszcze to nowych atutów. Chciałoby się tego słuchać i słuchać!

Fot. Jakub Molin / All About Music

 

Exit mobile version