Site icon All About Music

„Pisanie zawsze było moją terapią”. Wywiad z Lzzy Hale z zespołu Halestorm

Elizabeth „Lzzy” Hale i jej młodszy brat Arejay Hale od dziecka wspólnie uczyli się muzyki. Wraz z gitarzystą Joe Hottingerem i basistą Joshem Smithem stworzyli zespół Halestorm, który zadebiutował w 2009 roku albumem o prostym tytule Halestorm. Krążek zaznaczył swoją obecność na listach przebojów i zapewnił grupie przepustkę do wielkiego świata rocka. Dzisiaj Halestorm mają na swoim koncie cztery albumy studyjne – ostatni, Vicious, wydany w 2018 roku. Ich utwór Love Bites (So Do I) w 2013 roku zdobył nagrodę Grammy w kategorii Best Hard Rock/Metal Performance. Wokalistka i liderka zespołu, Lzzy Hale, opowiedziała nam o swoim procesie twórczym, przekuwaniu bólu w sztukę oraz różnicach między amerykańskimi a europejskimi fanami rocka.

Izabela Zadura: What doesn’t kill me, makes me vicious. Czy za tym fragmentem tekstu kryją się jakieś doświadczenia?

Lzzy Hale: Wszystkie moje teksty rodzą się z osobistej prawdy. Potrzebowałam napisać ten album (Vicious, 2018) aby na nowo odnaleźć w sobie siłę i pewność siebie. Czasem nadal prowadzę wewnętrzne walki. Słowo vicious traktuję jako pozytywną deklarację – nikogo nie będę za nic przepraszać. Na albumie jest wiele moich osobistych doświadczeń.

IZ: Czy pisanie o bólu i pokonywaniu go to dla Ciebie swego rodzaju terapia? Czy chcesz w ten sposób wzmocnić również swoich słuchaczy?

Lzzy: Pisanie zawsze było moją terapią. Jestem typem osoby, która musi spłonąć, aby zabłysnąć. Poprzez muzykę używam swojego bólu jak daru. Naprawdę nie wiem, jaką mroczną ścieżkę wybrałabym, gdyby nie tworzenie muzyki. Jeśli zaś chodzi o wzmacnianie słuchaczy, nauczyłam się już, że robię to mimowolnie wówczas, gdy piszę bez zahamowań. Jeśli więc piszę muzykę dla siebie, ma to większy wpływ na naszych fanów, ponieważ jest prawdziwe i nie próbuje udawać czegoś, czym nie jest.

IZ: Kiedy tworzysz, co powstaje najpierw – teksty czy muzyka?

Lzzy: Piszę na różne sposoby. Moim nadrzędnym celem jest podążanie za tym, co mnie ekscytuje. Tym czymś wyjątkowym może być wers, riff gitarowy, uczucie, tempo, nastrój, riff wokalny itp. Piszę też codziennie, bez względu na wszystko. Robię to ponieważ jedną częścią tworzenia jest rozpoznanie, kiedy pojawia się iskra, a drugą praca, aby ta iskra osiągnęła swój pełen potencjał.

IZ: Wasz debiutancki album, Halestorm, ukazał się 10 lat temu. Czy nadal jesteś dumna z tego krążka? Czy z perspektywy czasu chciałabyś cokolwiek w nim zmienić?

Lzzy: Jestem bardzo dumna z tego albumu. Był ważnym momentem w moim życiu, jak pierwszy tatuaż. To coś, czego doświadczyłam i co nigdy się już nie powtórzy w ten sam sposób. Walczyliśmy o tak wiele rzeczy w związku z tym debiutem. Tak wiele pięknych wzlotów i równie pięknych upadków!

IZ: Czy jako zespół z kobietą na czele nadal napotykacie na trudności w muzycznym świecie zdominowanym przez mężczyzn?

Lzzy: Na chwilę obecną mam już na tyle wypracowaną pozycję, że nikt nie myli mnie z groupie. Większość osób, które przychodzą na nasze koncerty ma ogólne pojęcie o tym, co potrafię. Nadal są jakieś stereotypy, które staram się ignorować. W byciu kobietą znajduję więcej siły i korzyści niż niewygody.

IZ: Jesteście znani jako zespół, który nieustannie jest w trasie. Kiedy pojawia się zmęczenie, jak sobie z nim radzicie?

Lzzy: W trasie raczej nie odczuwa się zmęczenia. Adrenalina sprawia, że funkcjonujesz na 110%. Umysł wygrywa nad ciałem. Zwykle nie odczuwam bólu mięśni ani wycieńczenia aż do pierwszego dnia po powrocie do domu. Wówczas ciało wreszcie się poddaje.

IZ: W trakcie swojej kariery jeździliście w trasy z wieloma świetnymi zespołami. Która trasa szczególnie utkwiła w Twojej pamięci?

Lzzy: Nasza ostatnia trasa była dość szczególna. Mieliśmy dwa supporty, Beasto Blanco (do zespołu należy basista Alice Coopera oraz jego córka, Calico) i Palaye Royale. To nasi przyjaciele. Możliwość podróżowania niczym mobilny cyrk z naprawdę dobrymi, szczerymi ludźmi – tym właśnie charakteryzuje się pamiętna trasa!

IZ: Kiedy nie jesteś w trasie ani nie nagrywasz muzyki, jak się relaksujesz? Jakie masz hobby poza muzyką?

Lzzy: Poza muzyką, tworzę rysunki i cyfrowe obrazy inspirowane przez słowa i teksty, koncentrujące się na niedoskonałościach odręcznego pisma. To dziwne, ale świetne kreatywne ujście. Poza tym wędkuję, oglądam bardzo słabe horrory, szyję i tworzę dzieła sztuki z popsutych rzeczy.

IZ: Niedługo jedziecie w europejską trasę. Czy jest coś, co szczególnie chcesz zobaczyć lub zrobić w Europie?

Lzzy: Europa jest bliska mojemu sercu, ponieważ naprawdę rozumie znaczenie zwrotu „rockowe show„. To jest największa różnica między publicznościami po dwóch stronach oceanu. U nas w USA ludzie lubią, kiedy mówi im się, co powinni zrobić, muszę więc ciągle być kreatywna i wymyślać sposoby na zaproszenie amerykańskich fanów do rockowego show. W Europie rządzi uniwersalny język muzyki, i jako gospodarz imprezy nie musisz niczego sugerować. Europejscy fani rocka po prostu instynktownie wiedzą, co robić.

IZ: Dwudziestego czwartego czerwca występujecie w Warszawie. Czego mogą się spodziewać fani, który nigdy wcześniej nie byli na koncercie Halestorm?

Lzzy: Jeśli nigdy wcześniej nie widzieliście nas na żywo, spodziewajcie się zupełnie innych doświadczeń, niż podczas słuchania naszych albumów. Krążki są jak nasz uścisk dłoni ze światem, a na żywo posuwamy się o wiele dalej, niż uścisk dłoni. To prawdziwe rockowe show. Nie używamy żadnych trików, udawania czy sztuczek. Co wieczór zmienia się nasz set, improwizujemy, jesteśmy elastyczni tak, aby każdy koncert był dla publiczności unikalnym doświadczeniem, nawet dla osób, które przychodzą na kilka koncertów. Poza tym jeśli nigdy nie widzieliście mojego młodszego brata Arejay’a grającego na perkusji… jest nie z tego świata. Znam go całe jego życie, a nadal nie znalazłam rzeczy, której nie potrafiłby zrobić na bębnach.

Grupa Halestorm wystąpi 24 czerwca w warszawskim klubie Progresja. Wydarzenie organizuje Go Ahead. Bilety w cenie 105 zł zakupicie na www.biletomat.pl, www.ticketmaster.pl, www.ebilet.pl, www.ticketclub.pl, www.empikbilety.pl, www.goingapp.pl oraz w sklepach sieci Empik i Media Markt.

Exit mobile version