Temat zespołu Pink Floyd to temat rzeka. Na ich historię i twórczość nakładają się tysiące informacji, a do każdej z nich można by przypiąć dziesiątki kolejnych anegdot. Nawet będąc nie tylko profesjonalnym dziennikarzem, ale i wielkim fanem grupy, opisanie jej historii jest wyzwaniem arcy ciężkim do wykonania. Zwłaszcza poprzez scharakteryzowanie wszystkich kompozycji jej oraz jej wieloletniego, charyzmatycznego basisty.
Tego bardzo trudnego zadania podjął się Wiesław Weiss – chyba największy fan Pink Floyd w Polsce oraz redaktor naczelny pisma Teraz Rock. Gdyby ktoś kiedyś stworzył, na którejś z uczelni kierunek pinkfloydologia, pan Weiss powinien zostać jego głównym wykładowcą.
We wstępie muszę od razu zaznaczyć, że książka ta nie jest wydawnictwem zupełnie nowym. To połączenie dwóch wydanych w roku 2002 pozycji zatytułowanych: O krowach, świniach, małpach, robakach oraz wszystkich utworach Pink Floyd i Gry wojenne – o wszystkich solowych utworach Rogera Watersa. Jednak oceniane przeze mnie wydawnictwo zostało uaktualnione i poszerzone o nowe rozdziały, rozkładające na czynniki pierwsze chociażby operę Rogera Watersa – Ca Ira, wydany w zeszłym roku, pożegnalny album zespołu – The Endless River, czy też wszystkie inne wydawnictwa, opublikowane po dacie premiery pierwotnych książek.
O krowach, świniach… jest napisane świetnym i bardzo przystępnym językiem. Autor nie starał się na siłę używać wyrafinowanego słownictwa. Odpuścił sobie rozciąganie w nieskończoność poszczególnych anegdot. Nie pozostawił pytań bez odpowiedzi.
Rozdziały książki są ułożone w sposób chronologiczny (ciężko, by było inaczej). Każdy z nich jest omówieniem poszczególnego wydawnictwa grupy. Zdecydowanie przypadł mi do gustu sposób ich tworzenia i rozwijania: w początkowych fazach autor przedstawia daną płytę/ projekt na tle jej twórców, a następnie charakteryzuje pojedyncze kompozycje z precyzją i zamiłowaniem zegarmistrza. Myślałem, że Internet posiadł już wszelaką wiedzę na wszystkie tematy, nie mówiąc o historii Pink Floyd, a jednak O krowach, świniach… pokazuje, że nie wszystko związane z tą legendą rocka zostało powiedziane i napisane. Przykład: zabawna, „miłosna” historyjka mówiąca o tym, że jeden z pracowników zespołu próbował kiedyś poderwać gitarzystę grupy – Davida Gilmoura.
Wrażenie zrobił na mnie ogrom przeróżnych i trudno dostępnych informacji zawartych w książce. Co prawda w jej wstępie Wiesław Weiss napisał, że tworząc ją posiłkował się wieloma wydawnictwami z przeszłości, jednak nie oparł jej jedynie na informacjach z drugiej ręki. Wielokrotnie spotykał się z osobami towarzyszącymi muzykom, jak i z samymi członkami Pink Floyd. Dzięki temu O krowach, świniach… ma jak najbardziej rzeczywistą i prawdziwą postać. Bez plotek z niepotwierdzonych źródeł.
Następną zaletą książki są zawarte w niej fotografie. Widać, że wydawnictwo In Rock przyłożyło się do odpowiedniej selekcji zdjęć. Czytelnik prócz świetnego tekstu, dostaje też mnóstwo interesujących i – tak mi się wydaję – trudnych do wyszukania grafik (wnioskuję to z tego, że próbowałem odnaleźć je w sieci i w przypadku większości z nich ta sztuka mi się nie udała). Wśród nich znalazły się też fotografie z prywatnego archiwum Wiesława Weissa, na których możemy ujrzeć go z poszczególnymi członkami tej legendy rocka. Zatem dopisuję kolejny plus.
Czy są minusy? Teoretycznie nie. Z merytorycznego punktu widzenia wszystko się tu zgadza. Za niewygórowaną cenę (niecałe 60 zł) czytelnik dostaje pięknie wydaną książkę w klasycznym formacie, z bogatą szatą graficzną i kapitalnie przedstawioną historią. Niestety, my – Polacy, znani jesteśmy z tego, że książek czytamy mało, albo wcale. Z zrzędzeniem podstarzałego dziadziusia sięgamy po krótkie, maksymalnie dwustu-stronicowe pozycje, żeby jak najszybciej je pochłonąć. A publikacja Wiesława Weissa ma ich prawie sześćset pięćdziesiąt. Dlatego obawiam się, że sięgną po nią jedynie tylko ci najwięksi i nieco starsi fani grupy, którzy przygotowując się w latach 80. do matury z języka polskiego, czytali całe lektury, a nie tylko ich streszczenia. Obym się mylił.

