Site icon All About Music

Pezet – Muzyka współczesna (2019), recenzja Dawida Dyrdy

W 2020 roku ponad pół roku po wydaniu Muzyki współczesnej możemy śmiało powiedzieć, że Pezet nie zawiódł swoich fanów. Synteza wielu stylów, płaszczyzny różnych dekad – od lat 90. po rok 2035. Intymne i dojrzałe teksty, które zadowolą miłośników z Muzyki poważnej oraz tych szukających rozrywki i szybkiego flow. Taki jest właśnie nowy album warszawskiego rapera.

Na początek trochę historii i suchych faktów. Lata 2012-2019 były niewątpliwie trudnym okresem dla Pezeta. Po komercyjnym sukcesie albumu pt. Radio Pezet. Produkcja Sidney Polak, który nie został zapamiętany z artystycznych powodów, a bardziej po przez ostrą krytykę Sidneya Polaka dotycząca nieprofesjonalnego podejścia rapera oraz jego problemów z alkoholem, która sprawiła, że mocno rozważał on zakończenie swojej muzycznej kariery. Ostatecznie tak się nie stało, a kolejne lata upływały pod znakiem komercyjnych kolaboracji z różnymi markami. Pierwszą jaskółką, która odmieniła ten marazm, był utwór pt. Nie zobaczysz łez wypuszczony w 2017 roku wraz z Auerem. Jednak Muzyka współczesna nie była hitowym krążkiem roku 2017, czy nawet 2018. Fani musieli poczekać do jesieni 2019 roku, a zapowiedzią tego był kawałek pt. Obrazy Pollocka wydany w czerwcu 2019.

Utwór Intro (Niki), który, jak sama nazwa wskazuje, rozpoczyna całą płytę. Jest to swoisty powrót do przeszłości i początków rapowej kariery Pezeta. Klasyczny utwór inicjujący, który mocno swoim tekstem i muzyką odwołuję się lat 90. Ciekawiej robi się w kolejnym kawałku, do którego zostali zaproszeni: Piernikowski i 88. Czas to iluzja, ewidentnie odnoszący się do długiej przerwy rapera z Ursynowa, szokuje słuchacza swoją formą, która zdecydowanie nie trafia w moje upodobania.

Pezet odkrywa swoje karty w trzecim utworze – Magenta, bynajmniej nie była to słaba para ósemek, a bardziej bardzo silna kareta. Po wspominkowym Intrze oraz mającym trzymać w napięciu Czasie…, współzałożyciel Płomienia 81 zgarnia całą pulę. To tutaj pojawiają się po raz pierwszy włosy bubblegum róż, które będą towarzyszyć słuchaczowi już do końca. Mocne, zdecydowane flow na wciągającym i wyrazistym bicie.

Futurystyczna podróż, do której zaprasza nas Paweł wraz z Taco Hemingwayem, jest również nieco zaskakująca. Pezet raczej nie wybiegał w przyszłość w swojej twórczości, tak samo dobór gościa jest kontrowersyjny. Dla wielu osób naturalnym wyborem do 2k30, byłby wybór Oskara z PRO8L3MU, jednak dograł się on w Zły śpi spokojnie. Niemniej obaj Panowie udźwignęli trochę tragiczny obraz świata, który według nich może nastąpić za 10-15 lat.

Im dalej, tym bardziej robi się intymnie i nostalgicznie. Pezet za przymiotnikiem współczesna, ukrył swoje błędy z przeszłości oraz doskwierającą mu samotność. Teraźniejszość jest wynikiem jego działań z przeszłości. Raper dzieli się ze swoimi słuchaczami częścią swojego życia. Taki utwory, jak np. Dom czy Nie zobaczysz łez mają bardzo konfesyjny charakter. Włosy już nie mają koloru bubblegum róż, są po prostu różowe; a imprezowa gorzka woda, zamienia się w gorzkie życie.

Na koniec trzeba docenić Auera, który wyprodukował, znaczą część tego albumu. Miał miejsce do zaprezentowania swoich umiejętności w trzech kawałkach instrumentalnych – Одиночество, Braincell oraz 5.07. Są to symptomatyczne sygnały dla słuchacza, które oddzielają konkretne utwory, tworząc mniejsze całości. Warto wspomnieć również o dwóch dodatkowych remiksach numeru Gorzka woda. Połączenie artystów ze starej, jak i nowej szkoły; pokazuje nam jakim szacunkiem Pezet jest obdarowywany.

Nagroda za najbardziej hipnotyzujący wers wędruje do: I czas umyka, czas to życie, więc chętnie ten czas pożyczę. Moja ocena albumu 7.5/10.

Exit mobile version