Jesień zagania artystów oraz słuchaczy pod dachy klubów. Przytulne wnętrze Grizzly Gin Baru stało się przestrzenią dla nowego, jesiennego cyklu warszawskich koncertów organizowanych przez wytwórnię Kayax. Tę serię muzycznych spotkań rozpoczęła Paulina Przybysz i jej nowa płyta Chodź Tu.
Wytwórnia Kayax pod swoimi skrzydłami ma wielu najciekawszych artystów na polskim rynku fonograficznym. Część z nich – zarówno spośród nowych twórców, jak również tych dobrze już znanych – zaprezentuje się w nowym cyklu koncertowym Kayax Stage. Co tydzień w czwartek na scenie warszawskiego Grizzly Gin Baru swój materiał będą prezentować kolejni muzycy oraz formacje wydające swój materiał pod szyldem Kayaxu. Serię siedmiu koncertów, które będą się odbywać do połowy grudnia, otworzył występ Pauliny Przybysz.
Po sześciu latach przerwy, które minęły od wydania jej drugiej płyty zatytułowanej Renesoul, Paulina Przybysz powraca z nowym solowym albumem. Od premiery Chodź Tu upłynęło już kilka tygodni, a za kilka kolejnych wokalistka ruszy w trasę. Nim jednak to nastąpi, wokalistka wystąpiła przed warszawską publicznością w Grizzly Gin Barze. To pierwsze i ostatnie zarazem „badanie gruntu” przed nadchodzącą trasą promującą nowy album. Należy zaznaczyć, że rzeczywiście udane.
Niezaskakującym będzie fakt, że setlistę tego koncertu wypełniły utwory pochodzące z najnowszej płyty Pauliny Przybysz. I trzeba przyznać, że materiał z albumu Chodź Tu naprawdę dobrze sprawdza się w warunkach koncertowych. Pulsujący rytm, wypełnione elektroniką kompozycje i soulowy wokal Pauliny Przybysz wydają się być połączeniem stworzonym z myślą właśnie o kameralnych koncertach w klubowych wnętrzach. Te z kolei sprzyjają nawiązaniu bliskiej interakcji ze zgromadzoną publicznością, co – jak się okazało – nie sprawia artystce najmniejszych trudności. Należy też dodać, że był to kontakt w pełni odwzajemniony. Warszawski koncert w żadnym stopniu nie był przekombinowany. Zarówno w odniesieniu do kwestii wizualnych – oszczędne światła, wyświetlane w tle słowa kolejnych utworów zamiast przesadnie rozbudowanych wizualizacji, jak również w obrębie dźwiękowego kształtu tego koncertu. Bez wymyślnych aranżacji, wywracania oryginalnych wersji utworów na lewą stronę. Paulina Przybysz pozwoliła wybrzmiewać kompozycjom z Chodź Tu w ich pierwotnym kształcie. Co prawda jest to materiał w warunkach koncertowych wciąż jednak nieograny – sama artystka przyznała to w przerwie między utworami podczas warszawskiego występu, ale jest to kwestia czasu, kiedy wykonywanie utworów z nowej płyty będzie przychodziło z większą płynnością, naturalnością.
Podczas warszawskiego koncertu Pauliny Przybysz nie zabrakło również gości. Jako pierwsza spośród zaproszonych na scenie pojawiła się jej siostra, Natalia Przybysz. W duecie piosenkarki wykonały utwór Strzał z body pochodzący z tegorocznej, debiutanckiej płyty Experience duetu Night Marks, w którym obie pojawiły się gościnnie. Nie da się ukryć, że największą, bardzo żywą reakcję publiczności wywołało pojawienie się drugiego gościa Pauliny Przybysz. Po pierwszych kilkudziesięciu sekundach utworu Papadamy na scenie Grizzly Gin Baru zjawiła się Kasia Nosowska. Pod koniec koncertu do składu Pauliny Przybysz dołączyła także jednoosobowa orkiestra w postaci Zamilskiej – wulkanu energii, którego erupcja bardzo szybko wsiąknęła w zgromadzoną publiczność.
Czwartkowy występ Pauliny Przybysz w warszawskim Grizzly Gin Barze jest przedsmakiem tego, co czeka słuchaczy na szlaku jej właściwej jesiennej trasy koncertowej, która ruszy już 10 listopada. Nie ulega wątpliwości, że na gęstej mapie klubowych koncertów w Polsce warto wybrać się na jeden z tych promujących płytę Chodź Tu.

