Site icon All About Music

Paul McCartney – New (2013), recenzja Bartłomieja Gozdka

Paul McCartney to legenda. Głos i kompozytor kultowego Yesterday, jednego z największych hitów zespołu The Beatles. Dziś ma 71 lat i wciąż jest tą samą osobą, którą był ponad pół wieku temu, gdy ukazał się pierwszy singiel Beatlesów – Love Me Do. Gwiazda rocka z łobuzerskim uśmiechem, w stylowym garniturze mimo wieku wciąż, co pewnie zabrzmi trochę dziwnie, jest Beatlesem. może zespół już nie istnieje, ale duch przetrwał.

Najnowszy album McCartney zatytułowany New to już szesnasty krążek w karierze solowej artysty i nazwą sugeruje, że na płycie znajdziemy jakąś odmianę od wcześniejszej twórczości. Album nie jest rewolucją, raczej ewolucją – wszystko jest jakby trochę bardziej. jest bardziej kreatywny niż Driving Rain z 2001, bardziej nostalgiczny niż Flaming Pie z 1997 i bardziej marzycielski od Chaos and Creation in the Backyard z 2005.

New to album który mogłoby nagrać The Beatles, gdyby nadal istniało w 2013. Świetny miks alternatywnego rocka z odrobiną folku i elektroniki. Teksty oczywiście traktują głównie o miłości czasami wręcz zakrawają o erotykę, co przy wieku autora może wydać się niesmaczne, ale hej – to sir Paul McCartney wiec wiek nie ma tu nic do rzeczy.

Listen to me
We can give it a try
I’ll look you straight in the eye and pull you to me
What I’m gonna do next I’ll leave entirely to your imagination

I Can Bet świetnie oddaje warstwę liryczną albumu. Nie znajdziemy na nim ani jednego kawałka instrumentalnego, ale też żaden z tekstów nie zagłębia się w szczegóły – dostajemy słowa, które pozostawiają dużo wyobraźni, urywki historii, którą musimy dokończyć sobie sami. W większości kawałków słychać, że Paul mimo swojego wieku nadal czuje się młodo i nie boi się eksperymentować z muzyką.

http://www.youtube.com/watch?v=CoAGy4K7620

Looking At Her to dobry przykład miksu rockowego brzmienia, lekkich gitar i delikatnego wokalu z Muse’owym pazurem w breakach. Artysta świetnie odnajduje się w nieco indie rockowych klimatach, i z powodzeniem mógłby występować obok Franz Ferdinand czy Fleet Foxes szczególnie z takimi utworami jak otwierające album Save Us, w którym wyraźnie słychać z kim mamy do czynienia, jednak słychać również ducha nowych czasów. Dobrze jest słyszeć, że po tylu latach kariery McCartney nie zatracił swojego stylu nie oddając się jednak stagnacji i adaptując nowe trendy. Paradoksalnie tytułowy kawałek New jest jakby żywcem wyjęty z repertuaru Beatlesów. Tak brzmienie gitary, jak instrumentarium i wokale mogłyby spokojnie znaleźć się na trackliście z Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band.

Jedynym kawałkiem, który odcina się od reszty albumu w warstwie tekstowej jest Early Days. To już nie młodzieńcze piosenki o miłości, ale troszkę wspomnień weterana muzyki.

Dressed in black from head to toe
two guitars across our backs
we would walk the city roads
seeking someone who would listen to the music
that we were writing down at home.

New Paula McCartneya jest świetnym przeniesieniem ducha Beatlesów do czasów współczesnych. Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości czyj to album, a jednocześnie czuć, że został nagrany w dziś, a nie pół wieku temu. Mogę śmiało polecić ten album każdemu kto lubi Beatlesów, tak samo jak tym, którzy po prostu lubią dobrego rocka. McCartney to żywy dowód na to, że po dekadach na scenie, nadal można zachować świeżość i oryginalność.

Exit mobile version