,,Rockdown” – takim mianem Paul McCartney określił trwający w zeszłym roku globalny lockdown. To w tym czasie powstawał wydany w grudniu 2020 roku album McCartney III, kończący kompletowaną przez ostatnie 50 lat trylogię złożoną z samodzielnie wykonanych i nagranych albumów solowych. Wydana cztery miesiące później reedycja, obfitująca w reinterpretacje oraz covery, to wspaniała mieszanka gatunków, stylów i brzmień pozwalająca na nowo odkryć prezentowane piosenki.
Lista gości zaproszonych do ponownego stworzenia McCartney III zaskakuje, ale i zachęca. Nie od dziś wiadomo, że Paul McCartney uwielbia eksperymentować, czerpać z licznych gatunków muzycznych oraz angażować się we współprace. McCartney III Imagined to wydawnictwo utrzymane w koncepcji wolności artystycznej, kreatywności oraz różnorodności. Utwory są do siebie nieco podobne brzmieniowo, jednocześnie całkowicie się od siebie różniąc, więc nawet jeśli nie pokochasz wszystkich – któryś z nich z pewnością utknie w Twojej pamięci!
Tym razem ułożenie utworów całkowicie odbiega od oryginału, a album rozpoczyna elektroniczne i nieco funkowe Find My Way. Amerykański muzyk Beck zdecydował się wypełnić kawałek hipnotycznym brzmieniem basu oraz perkusją. Dominik Fike tchnął w akustyczną balladę Kiss Of The Venus nieco nowoczesnego uroku, zmieniając ją w energiczny, natychmiastowo wpadający w ucho utwór. Ciężko oprzeć się skojarzeniu kompozycji z utworami pochodzącymi z beatlesowego Peppera. Nie do poznania zmienił się również utwór Pretty Boys, zrewolucjonizowany przez trio Khruangbin, które nadało mu psychodeliczne, funkowe brzmienie.
Miłośnicy hard rocka rodem z lat 70. oraz gitarowych riffów w pierwszej kolejności powinni sięgnąć po zremixowane we wspaniałym stylu Slidin’. Gitarzysta Radiohead, Ed O’Brien oraz producent Paul Epworth nadali kawałkowi zupełnie nowe tempo – zachowując oryginalny wokal oraz warstwę instrumentalną, przyspieszyli utwór oraz urozmaicili go, dodając świetnie wkomponowane syntezatory, przywodzące na myśl przebojowe Helter Skelter.
Z przyjemnością powracam do kawałka Seize The Day, w którym możemy usłyszeć wokalistkę Phoebe Bridgers, wplatającą w utwór nieco indie-popu oraz charakterystycznej dla niej melancholii. Jako fanka St. Vincent, z przyjemnością odkryłam, że i ona wzięła udział w przedsięwzięciu, wzbogacając utwór Women And Wives swoim charakterystycznym, wysokim wokalem oraz bluesową solówką. Niewątpliwie na uwagę zasługuje również współtworzone przez Damona Albarna Long Tailed Winter Bird, który wypełnił folkową balladę odważnymi efektami wokalnymi oraz donośnym basem. Album zamyka trwające jedenaście minut, nawiązujące do lat 80. Deep Deep Feeling, w którym brytyjski twórca Blood Orange wykorzystał całą gamę dźwięków, używając syntezatorów, automatów perkusyjnych i innych sztuczek skutecznie hipnotyzujących słuchacza. Utwór początkowo zaskakuje swą energią, by później zwolnić. W niektórych momentach kawałek nieco przywodzi mi na myśl niektóre utwory Pink Floyd, by w innych całkowicie zmienić brzmienie na bardziej nowoczesne, pulsujące i ekscytujące.
Wydawnictwo jest pełne beztroskiej radości oraz świetną propozycją dla słuchacza, poszukującego czegoś lekkiego, wesołego, a jednak kreatywnego i ciekawego w odbiorze. Biorący udział w projekcie artyści znaleźli równowagę między przeróbką, a oryginałem. Każdy kawałek na albumie jest pełen inwencji twórczej oraz tożsamości artystycznej osób dokonujących przeróbki, jednocześnie czerpiąc to co najcenniejsze z oryginału. Album McCartney III Imagined udowadnia, że świetnie napisaną piosenkę może z powodzeniem wykonać każdy artysta – niezależnie od prezentowanego gatunku, brzmi ona świetnie. Cieszę się, że Paul McCartney z otwartością poszukuje nowych brzmień oraz zaprasza do współpracy artystów reprezentujących tak odmienne gatunki muzyczne. Zaprezentowane w kwietniu wydawnictwo to z pewnością gratka dla stałych fanów, ale również ciekawa propozycja dla tych, którzy poszukują powiewu świeżości połączonej z od dawna znanymi, rockowymi brzmieniami.

