Site icon All About Music

Passenger – All The Little Lights (2013) – recenzja Marka Generowicza

W okresie letnim swoje pięć minut mają przede wszystkim utwory lekkie, proste i przyjemne, nie wymagające od odbiorcy kompletnie niczego. Tym bardziej fenomenem wydaje się być sukces piosenki Passenger Let Her Go, która wspięła się na szczyty list przebojów w wielu europejskich krajach. Ta spokojna kompozycja z pogranicza folku i popu to jedna z licznych propozycji tego artysty z najnowszej płyty All The Little Lights. Szukajmy więc kolejnych perełek…

Jak się okazuje na tym krążku znajdziemy sporo solidnych, ciekawych i relaksacyjnych kawałków. Kto myślał jednak, że Passenger to debiutant, grubo się mylił. Mike Rosenberg, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, stworzył zespół w 2003 roku, a nawet nagrał z nim jedną płytę Wicked Man’s Rest, bez większego wydźwięku. Gdy jednak drogi muzyków się rozeszły, lider postanowił kontynuować swoją karierę i przejąć nazwę bandu do swojej twórczości. Pod tym pseudonimem solowo wydał do tej pory trzy płyty, czwarta All The Little Lights to już międzynarodowy sukces i wrota do brytyjskiej pierwszej ligi muzycznej.

Gdzie tkwi źródło tego fenomenu, można długo szukać. Niektórzy powiedzą, że to magiczna atmosfera, którą muzyk roztacza swoim wokalem. Inni stwierdzą, że to poruszające teksty bez jednoznacznego refrenu w wielu kompozycjach. Dla pozostałych to folkowo-rockowa muzyka z wykorzystaniem fortepianu, trójkąta, cymbałów czy instrumentów smyczkowych. W dobie elektroniki i muzyki tanecznej to jednak ewenement. Moim zdaniem jednak to połączenie tych wszystkich elementów dopiero sprawia, że repertuar Passenger przypadł do gustu wielu słuchaczom.

Do nastroju wprowadza nas już okładka albumu, która przedstawia cień drzewa przy zachodzie słońca otoczony setkami małych światełek. Muzyk metaforycznie określa ludzi wokół siebie, a także wszystkich tych, którzy pomogli mu tworzyć ten album „niewielkimi światłami”. Tajemniczy tytuł jednak jeszcze lepiej określa liryczny przekaz albumu oraz intencje wokalisty. Mike Rosenberg obrazuje swoją chęć niesienia pociechy i dobrego przesłania, które zresztą usłyszymy na jego płycie. Opowiada o swoim dzieciństwie, przemyśleniach podczas spaceru ulicami Edynburga oraz oczywiście niespełnionej miłości. Słowa te dodatkową moc zyskują poprzez niejednokrotnie poruszającą muzykę, tj. na wspomnianym Let Her Go czy Feather On The Clyde. Na płycie nie znajdziemy jednak żywych, skocznych melodii. Próżno szukać tu potencjalnych popowych hitów. Mimo to wydawnictwo cieszy się niesłabnącą popularnością, a sam muzyk narasta do miana narodowego barda, jakim w Kanadzie jest Leonard Cohen. Jednak twórczość Rosenberga łatwiej porównać do tej Eda Sheerana, Jamesa Blunta czy zespołu Of Monsters And Men. Wszyscy oni oddziałują na słuchacza przede wszystkim muzyką, która opiera się o tradycyjne instrumenty, jak gitara czy fortepian. Może i brzmi to absurdalnie, ale coraz częściej zapomina się o wykorzystaniu ich w naturalny sposób, jak też czyni m.in. Passenger. Muzyka tego Brytyjczyka to spora dawka pozytywnej, motywującej energii, a także relaksu na upalne, letnie dni. To pogoń za marzeniami i odkrywanie samego siebie. To spełnianie się. I o tym właśnie opowiada.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na kompozycję I Hate, zarejestrowaną podczas londyńskiego koncertu w The Bordeline. Muzyk żartobliwie podszedł do tematu i satyrycznie spojrzał na sprawę Facebooka czy X-Factora. Nie dziwi śmiech publiki w tle. Dodatkowo do wydawnictwa All The Little Lights została załączona druga płyta z ośmioma akustycznie przerobionymi utworami. Są to spowolnione, bardziej melancholijne i sprzyjające rozważaniom wersje znanych z podstawowej płyty kawałków. Serdecznie polecam.

Exit mobile version