Site icon All About Music

Organek wystąpił we wrocławskim centrum koncertowym A2. Relacja Aleksandry Żeleźnik

Sobotni wieczór we Wrocławiu należał tylko do jednego zespołu. Grupa Organek rozgrzała publiczność zebraną w centrum koncertowym A2. Fani rockowych brzmień powinni być usatysfakcjonowani, bo zespół jak zwykle dał czadu. Co tu dużo pisać – było rewelacyjnie

Sobotni wieczór rozpoczął się przed godz. 19. Wtedy to na scenę wyszedł zespół Ted Nemeth, który jak mało kto rozgrzał zebraną publiczność. Panowie nie szczędzili. Ogromnie żałuję, że zagrali tak krótko, ponieważ jak zwykle słuchało się ich z czystą przyjemnością.

Drugim supportem okazała się grupa Gribojedow, która swój krótki występ zaczęła od piosenki Gość. Trzeba przyznać, że najmocniejszym punktem był zdecydowanie wokal piekielnie uzdolnionej Marleny Szubert. Jaki ona ma głos!

Wreszcie kilkanaście minut po godz. 20 na scenie pojawił się zespół Organek. Z głośników popłynęły pierwsze dźwięki. I przyznam wam szczerze – to nie był mój pierwszy koncert Organka. Byłam na ich występach już kilkukrotnie, ale dopiero tutaj, we Wrocławiu, już od pierwszej sekundy dało się wyczuć, że to będzie wspaniały wieczór. I tak też się stało.

Ich występ to był jedyny w swoim rodzaju pokaz wszystkiego co mają najlepsze. Uprzedzam pytania – niestety nie zagrali nowego materiału. Jak jednak przyznali – ciągle pracują nad trzecią płytą, jednak to wcale nie jest takie proste. Dlatego też, wrocławska publiczność bawiła się w rytm przebojów z pierwszej płyty: Italiano, Nie lubię, Kate Moss, Głupi ja, O, matko! czy Autostrada 666.

Nie zabrakło także znanych i lubianych kawałków z Czarnej Madonny: Missisipi w ogniu, Ki Czort, Rilke, Wiosna, HKDK, Ultimo czy Psychopomp.

Dopiero później Organek przyznał się, że występuje dla nas pomimo wysokiej gorączki… Nadal jestem w szoku, że się na to zdecydował. Jeszcze w większe otępienie wprawił mnie fakt, że cały koncert wypadł tak rewelacyjnie. Jestem pełna podziwu i ogromnie ich za to szanuje. Podejrzewam, że podobne odczucia miała pozostała część widowni. Warto też zaznaczyć, że Tomasz perfekcyjnie zadbał o interakcję z publicznością. Jego spostrzeżenia, komentarze rzucane pomiędzy piosenkami były po prostu rewelacyjne. Widownia od razu podchwyciła klimat – nie chciała wypuścić muzyków. Dlatego też nie obyło się bez bisu. Ale co to był za bis! Zanim opuścili scenę wykonali jeszcze dodatkowo trzy piosenki.

Więc jeśli nadal zastanawiacie się, czy warto posłuchać Organka na aktualnie trwającej trasie koncertowej, to z czystym sercem mogę Wam powiedzieć, że tak. Po stokroć warto. I chociaż Panowie nie zaprezentowali nowego materiału, to obcowanie z ich muzyką samo w sobie jest rewelacyjne. Oni po prostu wiedzą jak dać ognia na żywo. To była czysta przyjemność!

Exit mobile version