Arek Kłusowski wykonał piosenkę zza kulis czym wzbudził jeszcze większe zaciekawienie. Jurorzy do końca nie wiedzieli kto śpiewa. O swoich pasjach muzycznych, planach na przyszłość i o udziale w programie rozmawiał z nami Arek.
Jest pełen charyzmy. Uważa, że budzi skrajne emocje. Zawsze idzie pod prąd i ceni sobie swoją niezależność.
Marta Mrowiec: Kim jest Arek Kłusowski?
Arek Kłusowski: Arek Kłusowski to „CHŁOPAK”, który wyśnił sobie pewien sen – teraz zaczyna się urzeczywistniać. Artysta pełną gębą i ogromny wrażliwiec twardo stąpający po ziemi.
Marta Mrowiec: Kiedy byłem małym chłopcem marzyłem o…
Arek Kłusowski: Kiedy byłem małym chłopcem zawsze marzyłem o tym żeby mieć przyjaciół, którzy będą mnie kochać i akceptować takiego jakim jestem. Przyjaźń jest w moim życiu najważniejsza, dla tego jestem w stanie poświęcić bardzo wiele. Marzyłem też o scenie, chciałem zostać piosenkarzem. Bardziej jednak miałem zapotrzebowanie na takie przyziemne uczucia niż na materialne rzeczy. Przez 15 lat środowisko w którym się znajdowałem skrupulatnie niszczyło moje marzenia i czasami stawały się one coraz bardziej odległe. Nikt nie brał mnie na serio mieszkając w 200 osobowej wiosce pod granicą z Ukrainą. Teraz bardzo żałuje, że wcześniej nie miałem odwagi się przeprowadzić, bo ten fakt wywrócił moje życie o 180 stopni. Czułem się jakbym dostał drugie życie. Odważyłem się wyjechać w nieznane i postawić wszystko na jedną kartę. W wieku 16 lat zacząłem mieszkać samodzielnie w Rzeszowie. Nikomu nie życzę moich początków… i tego jak życie mocno dało mi popalić. Dziś wiem, że nic mnie już nie złamie.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to…
Arek Kłusowski: Gdyby nie muzyka to na pewno zająłbym się menadżerką. Uwielbiam organizować koncerty, imprezy i jakiekolwiek inicjatywy. Mam zdolności przywódcze, zawsze w szkole byłem przewodniczącym klasy czy też szkoły, niestety czasami moja kadencja kończyła się przedwcześnie ze względu na złe zachowanie. W wieku 19 lat dostałem dofinansowanie na mój festiwal i objąłem stanowisko dyrektora artystycznego jednocześnie prowadząc rzeszowską grupę artystyczną, która powstała z mojej inicjatywy. Nikt nie mógł sobie wyobrazić tego jak taki gówniarz, który w maju ma maturę ma tyle rzeczy na głowie… posypała się lawina krytyki i wszędobylska zawiść. Starałem się każdy mój projekt robić na 100 procent często za darmo, ponieważ kochałem to co robię i nie musiałem na tym zarabiać, satysfakcja wynagradzała każde pieniądze. Przez 5 lat będąc w Rzeszowie osiągnąłem wszystko co sobie zamierzyłem i wyprowadziłem się do Warszawy, ponieważ uwielbiam się rozwijać i bardzo ambitnie podchodzę do życia. Przyjeżdżając do stolicy Podkarpacia nie znałem tam ani jednej osoby, dzisiaj nie muszę się już przedstawiać. Bardzo się cieszę, że ludzie mi zaufali i dali ogromny kredyt zaufania. Nikogo nie zawiodę. :)
Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?
Arek Kłusowski: Zacząłem od gry na gitarze.. Chciałem grać, bo tworzyłem piosenki i oprócz tego, że nagrywałem je na kasecie w dyktafonie mojej babci, to pasowało też mieć podkład. To była jednak masakra i byłem bardzo słabym gitarzystą więc zrezygnowałem z tego.. Będąc jeszcze w Jarosławiu bardzo chciałem zostać solistą w Miejskim Domu Kultury, ale niestety Pan instruktor stwierdził, że jestem bardzo słaby i powinienem się zająć czymś bardziej pożytecznym. Ta sytuacja ogromnie mnie zmotywowała do dalszej pracy. Śpiewałem w przeróżnych zespołach, zaczynałem od heavy metalu skończywszy na poezji śpiewanej. Pamiętam, że był taki rok, że śpiewałem w 5 instytucjach kulturalnych naraz. Byłem tytanem pracy i nikt nie mógł nadążyć. Bardzo pragnąłem, aby ktoś kiedyś powiedział: Kłusowski to zajebisty wokalista! Zawsze na koncertach byłem najsłabszy i supportowałem wszystkich, grałem dla pustych sal i plenerach do kiełbasek i wat cukrowych:)! Wiedziałem, że to jest droga, którą muszę pokonać aby nabrać pokory i dystansu do siebie i tego co robię. Później już było coraz lepiej, pojawiły się nagrody na konkursach wokalnych, reprezentowałem Polskę na wielu zagranicznych festiwalach. Wiele osób odpuściło i poddało się, a ja każdego dnia walczyłem o swoje cele i stopniowo zamiast pogardy zacząłem wzbudzać podziw i szacunek wśród ludzi. Dziś mam zagranych ponad 500 koncertów, to jest ogromna liczba a dla mnie wspomnienia, których mi nikt nie zabierze.
Marta Mrowiec: Gdybyś miał wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był? W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
Arek Kłusowski:Moim największym idolem jest Kasia Nosowska. Marzę aby zaśpiewać z nią w duecie, ale boję się, że mogę dostać zawału serca i to będzie mój ostatni wykon. Kasia nauczyła mnie wrażliwości muzycznej i ukształtowała poniekąd. Bardzo lubię artystki, które są charyzmatyczne odważne. Uważam, że brakuje na polskim rynku prawdziwych osobowości, nie sztucznie ukształtowanych przez PRowców. Najbardziej kocham soulowe stare brzmienia i w tym się świetnie czuje. Kocham Arethe Franklin i Elle Fitzgerald, uwielbiam też muzykę alternatywną i elektroniczną. Uwielbiam słuchać polskich numerów z dobrym tekstem, sam jestem tekściarzem i bardzo zwracam na to uwagę. Jestem wielkim fanem Marysi Peszek, już od pierwszej nutki Miastomani. Ciekawostką jest to, że nie cierpię męskich wokali.
Marta Mrowiec: Jesteś laureatem wielu konkursów, który z nich wspominasz najlepiej?
Arek Kłusowski: Najbardziej wspominam festiwal Kaunas Talent, gdzie zdobyłem II miejsce. Był to mój pierwszy sukces zagraniczny. Nie wiem jakim cudem dostałem tak wysokie miejsce, tym bardziej, że szału nie było. A może jestem tak samokrytycznie nastawiony..?hmm..
Każdy festiwal był na swój sposób wyjątkowy, jednak ja za dużo się nie najeździłem, bo nie byłem dzieckiem festiwali i sam musiałem sobie to wszystko organizować. Jechałem tam aby poznać trochę ludzi… Nigdy nie miałem parcia na wygrywanie bo mam bardzo specyficzny sposób bycia i śpiewania, jedni to lubią a drudzy mają odruch wymiotny. Rozumiem doskonale, że są różne gusta, więc jakoś nie miałem ciśnienia na wygrywanie, bo to żaden wyznacznik. Dla mnie wyznacznikiem sukcesu są emocje, które moja osoba i moja twórczość wywoła u słuchaczy.
Marta Mrowiec: Organizujesz koncerty, spektakle i produkcje muzyczne. Kiedy więc znajdujesz czas na muzykę?
Arek Kłusowski: To kwestia organizacji swojego czasu. Muzyka jest u mnie na 1 miejscu a poza tym moja działalność to tworzenie sztuki, więc dźwięki towarzyszą mi bez przerwy.
Marta Mrowiec: Jako gatunek na swoim profilu Facebookowym podałeś „alternatywną czułość muzyczną”, co przez to rozumiesz?
Arek Kłusowski: To bardzo trafne określenie. To jest dla mnie tworzenie muzyki z potrzeby serca i poprzez serce. Piosenki, które śpiewam muszą być utożsamiane ze mną. Śpiewanie to emocje, które przekazujemy ludziom i aby być autentycznym i mieć poszanowanie wśród publiczności musimy to robić szczerze i z pasji. To transakcja wiązana : ja daje ludziom siebie a oni energię i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Chciałbym śpiewać dla mądrej publiczności, której mogę dać powody do radości lub wzruszeń. Po to są artyści.. aby zmieniać świat i sprawiać aby ludzie czuli się lepiej.
Marta Mrowiec: Dlaczego zdecydowałeś się na udział w The Voice of Poland? Czego oczekujesz po udziale w programie?
Arek Kłusowski: Do programu zgłosiłem się po to aby ktoś zauważył moją osobę i wydał mi płytę, która jest już gotowa. Wcześniej wszystkie wytwórnie miały mnie gdzieś i słyszałem, że jestem za mało znany. Wcześniej łudziłem się, że w Polsce można się wybić dzięki talentowi i pasji, ale zasady rynku są okrutne a siła mediów przerażająca. Nie chce być żadną gwiazdą, tylko znanym artystą. Chce żeby ludzi kupili moją płytę i zapłacili za bilet. To będzie dla mnie największe wyróżnienie i spełnienie zawodowe. Drugim powodem było udowodnienie sobie i innym, że tacy ludzie jak ja, bez znajomości, pieniędzy i układów też mają szansę. Jeżeli będziemy bardzo zdeterminowani i nie przestaniemy wierzyć w siebie to zawsze się uda. Ja jestem przykładem na to, że warto walczyć o swoje marzenia. Chce pokazać wszystkim odmieńcom, wariatom i wyrzutkom, że ja dałem radę i oni też powinni spróbować. Nie chce być głupiutką gwiazdą mizdrzącą się do kamery. Mam bardzo dużo do powiedzenia muzycznie i do zrobienia w tym kraju. Jestem prawdziwym kompletnym artystą, który ma swoją misję. Pamiętam jak Na początku wszyscy pukali mi w czoło i kłody pod nogi. Przeszedłem przez to bez szwanku nabierając ogromnej pokory. Życie jest trudne, ale trzeba je wykorzystywać w stu procentach.
Marta Mrowiec: Skąd pomysł na występ z za kulis? Czy była to Twoja inicjatywa?
Arek Kłusowski: Nie to nie był mój pomysł. Nie wiem kto wpadł w ogóle na to, ale było naprawdę śmiesznie. Dla mnie dodatkowy stres a dla ludzi zaskoczenie… :)
Marta Mrowiec: Jurorzy mieli problem na początku z rozpoznaniem, czy jesteś mężczyzną czy kobietą, masz niebywale charakterystyczny głos – często Cię mylą?
Arek Kłusowski: Raczej nie mam z tym problemu, nie ociekam testosteronem ale nie mówię na co dzień jak kastrat. Barwę mam dziwną, bo sam jestem dziwny. Wszystko gra!:)
Przez telefon się zdarza, że ktoś kto mnie myli i mówi: a co by pani chciała? więc ja już zawstydzony, zaczynam kontynuować konwersację udając kobietę a później mam z tego wielki fun. Jestem tenorkiem i to bardzo wysokim, mam 4 oktawy więc ten głos jest mało polski.
Marta Mrowiec: Co zdecydowało o wyborze właśnie Marii Sadowskiej na Twoją trenerkę?
Arek Kłusowski: Wybrałem Marysie Sadowską bo kręcą mnie podobne klimaty. Maria jest świetną jazzmanką, wszechstronnie uzdolnioną. Podobnie jak ja bardzo ciężko walczyła o swoje miejsce w szeregu. Nigdy się nie poddała. Wszystkich jurorów bardzo cenię a Marysię podziwiam. Mało kto robi na mnie wrażenie a ona mi imponuje. Jak obejrzałem sobie jej film Dzień Kobiet to się popłakałem, pomyslalem sobie Sadowska szacun!
Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrasz The Voice of Poland, co zmieni się w Twoim życiu?
Arek Kłusowski:Moje życie już się bardzo zmieniło. Chciałbym wygrać program, choć wcale nie uważam, że mój głos jest na tyle dobry, żeby zastąpić np. Sikorę. Mi zależało na tym, żeby się pokazać , jeśli uda się zwyciężyć to ludzie udowodnią, że jestem im do czegoś potrzeby. Bardzo bym tego chciał! Już teraz spoczywa na mnie ogromna odpowiedzialność i muszę zrobić wszystko aby nie zawieść moich „sympatyków”. Po emisji odcinka dostałem ponad 300 wiadomości od nieznanych mi osób i to co w nich pisali to dla mnie największe zwycięstwo.
http://www.youtube.com/watch?v=vq3SqizSaOQ
Więcej o Arku dowiecie się na jego Facebookowym profilu: Arek ARO Kłusowski
