Natalia Sikora podczas przesłuchań w ciemno wykonała utwór Cry Baby, pochodzący z repertuaru Janis Joplin. Swoim występem przekonała całe jury, które walczyło o nią. Ostatecznie Natalia wybrała Marka Piekarczyka, tym samym zasilając jego drużyną.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Natalia Sikora?
- Natalia Sikora: O sobie mogę powiedzieć najkrócej, najszczerzej i najkonkretniej – jestem Kundel i już. Uwielbiam podróżować – ale już nie polskimi kolejami państwowymi. Ta spółka jest u mnie dożywotnio zdyskwalifikowana za wszystko. Po trzech czwartych życia spędzonych w pkp (a dwa razy mogłam tam stracić życie – to były iście filmowe sceny) stwierdzam, że to fenomen na skalę światową – fenomen nieodpowiedzialności, obrzydliwości i wszystkiego co wiąże się z niesmakiem i brakiem choćby grama klasy. A przede wszystkim żadna inna znana mi polska spółka publiczna tak genialnie i konsekwentnie nie szanuje klienta jak pkp. Pozdrawiam ich najserdeczniej jak tylko potrafię i naprawdę poważnie proponuję im wysadzić się w powietrze z tym wszystkim nad czym tak gorliwie, rzetelnie i uczciwie i od wieków pracują i może zdarzy się polski cud – i to wszystko się samo naprawi. Ale się nakręciłam… no tak. To też o mnie – jestem cholernie nerwowym typem – nie znoszę obcować z głupotą a takie sobie życie wybrałam, że jest to niestety nagminne. Zawsze żartuję – głupota nie boli i to jej największa siła – i naprawdę wierzę w te małe słowa. Za dzieciaka miałam sen, że latałam nad światem na odkurzaczu i wciągałam weń wszystkich niedobrych i wszystkich złych ludzi. Gdyby tak się dało… Co o sobie jeszcze? Cóż – albo kocham albo nienawidzę. Środkiem w życiu kieruję się najrzadziej jak to tylko możliwe. Środek trzeba mocno obwarować mocnymi skrajnościami żeby stał się silny. Najtkliwsze i najwyraźniejsze i najczęściej najbardziej doraźne okazują się rozwiązania burzące jakiś ład, spokój czy porządek. Mój kumpel powiedział kiedyś: „na początku był chaos, potem była sikora”. Po latach myślę, że w tym tkwi sedno wielu spraw – wielu manewrów i tych artystycznych i tych z życia tego ziemskiego i przede wszystkim jest to sedno za przeproszeniem mojej poezji bo bez niej żyć nie potrafię – jest poezja jest życie, nie ma poezji jest śmierć. Nie ma się co bać trzeba ryzykować. To też małe ważne dla mnie słowa. Ważne słowo – bezkompromisowość – na nią się pracuje. Ważne słowo – rzetelność – z nią należy serio, jest piekielnie ważna i jej się uczy. Ważne słowo – uczciwość – nie wiem w jakich prześwitach jest jeszcze dla niej miejsce w tym schorowanym, kolorowym, wykafelkowanym świecie– ale bez niej żaden cud się nie zdarzy mało tego nie spełni się żadne marzenie. Ważne słowo – szczerość – genialne, wymagające charakteru coś bez czego wszystko się zawsze głupio komplikuje. Sama mam tak, że wszystkiego uczę się na błędach – na własnych tylko i wyłącznie. Kiedy coś mnie tak na maksa wkręci –poświęcam się temu w całości. Kiedy coś jest albo staje się letnie i nijakie to zmykam najczęściej nie informując o tym nikogo. Mam Psa BONZO – to najważniejszy facet w moim życiu. Są Rodzice, jest Siostra i kilka osób, z którymi wiąże mnie Przyjaźń a Przyjaźń to najpiękniejsza planeta, na której można Wszystko. Steve McQueen w filmie „Tom Horn” w finałowej scenie mówi „nigdy w życiu nie widziałem tylu przerażonych szeryfów”… – to też o mnie.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to… ?
- Natalia Sikora: Gdyby nie muzyka to… nie wiem… u mnie nic się bez niej nie dzieje… Zaznaczając od razu, że cisza to najgenialniejsza muzyka bo wtedy dopiero twoje szare komórki zaczynają grać swoje alikwoty i z tego można czerpać. Nie wiem – pewnie sport – kocham wodę. Nie wiem – pewnie odcienie – coraz częściej zachwycam się rysując tym ile odcieni kryje się w kolorach (zaznaczając od razu, że ołówek i tak jest najważniejszy) – to tak jak alikwoty w głosie. Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Gdyby nie muzyka to wszystko by się źle zaczęło, źle się działo i źle się skończyło. A tego broń diable nie chcę. Nie ma nic gorszego niż robienie w życiu czegoś czego się nie chce robić. A ile razy życie do tego zmusza. Wtedy trzeba nazwać to próbą no i próbować.
Marta Mrowiec: Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o…
- Natalia Sikora: Cały czas jestem małą dziewczynką. Moje marzenia cały czas są takie same. Marzę sobie mieć kiedyś dom na totalnym odludziu, do którego będą mogli przyjeżdżać wszyscy bliscy mi i bawić się bezpiecznie do nieprzytomności ducha. Marzę by były tam psy i konie i inne znalezione zwierzaki. Marzę by była tam woda, w której zawsze będzie można popływać. Marzę by były to miejsce dające inspiracje twórcze. I marzę o tym żebym się nigdy nie znudziła.
Marta Mrowiec: Dokończ zdanie. Życie bez muzyki…
- Natalia Sikora: To nudy.
Marta Mrowiec: Skąd muzyka w Twoim życiu?
- Natalia Sikora: Z wykształcenia jestem „aktorką”. W 2010 stałam się absolwentką Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. ALE: Zaczęło się od Muzyki. Aktorstwo pojawiło się chwilę później. Pierwsze kroki muzyczne stawiałam z zespołem MAGMEN jeszcze w Słupsku kiedy miałam 13 lat. Pozdrowienia dla mojego miasta! To było prawdziwe ciężkie, osadzone, męskie granie w imię Rocka, HardRocka, Rock’n’Rolla i Bluesa. Do dziś tylko kilka osób usłyszało utwór „Stary Dzwon” napisany dla Marka Kotańskiego. Szczęśliwie całe archiwa artystyczne są w sejfie mojego Taty. Pierwsze kroki aktorskie stawiałam w Teatrze RONDO w rodzinnym Słupsku kiedy miałam 13 lat. W tym okresie zaczęłam intensywnie odwiedzać muzyczne i teatralne konkursy, przeglądy i festiwale w Polsce i nie tylko. Większości z nich byłam laureatką i wiele wygrałam ale nie ma to dla mnie żadnego większego znaczenia za to najbardziej żywiołowe doświadczenie i fakt poznania genialnych osobowości i co najważniejsze – te podróże – te niezapomniane magiczne podróże, których dziś szczerze brakuje. Zjeździłam całą Polskę. Za granicą byłam w Brugii, w Kolonii, w Pontederze, w Finlandii, w Petersburgu, w Witebsku, we Lwowie, w Wenecji, w Budapeszcie. W moim cv są wypisane nazwy konkursów, o których wspomniałam. Ważny jest fakt wygrania Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w klasie maturalnej w 2005 roku (nieskromnie – zdobyłam wszystkie nagrody). Ważny jest fakt wygrania Festiwalu SingingMask w Petersburgu na drugim roku studiów w 2007. Choć najważniejsze są te najmniejsze imprezy, które odwiedziłam (w latach 2000-2010) – ale to moje zdanie. Nie będę wypisywać i kategoryzować bo to nie ma w tym momencie żadnego znaczenia. Przed studiami był również dwukrotnie finał Szansy na Sukces w Kongresowej – wpierw ze Stanem Borysem, potem z TSA. Działo się mnóstwo rzeczy dotyczących wielu różnych wymiarów – wszystkie były niesamowitymi przygodami i wiązały się z niezapomnianymi i kilka razy przełomowymi próbami czy koncertami czy spektaklami czy dublami a najważniejsze podróżami i anegdotami, które w poczuciu obowiązku spiszę kiedyś w książce, która może mieć tytuł: „SOSZ (Specjaliści Od Siania Zamętu)” albo „W zastępstwie”. Zawsze towarzyszyli mi w tych przygodach niesamowici ludzie. Kilku z nich dziś jest moimi Przyjaciółmi a Przyjaźń cenię najbardziej. Były zespoły: MAGMEN, FreeZBe, At The Lake. Od pięciu lat występuję ze świetnym Człowiekiem i Pianistą Piotrem Proniukiem, z którym tworzymy skład SikoraProniukDuo. Dwa lata temu Teatr Polskiego Radia wydał naszą płytę „Absurdustra – Próba Norwida”. Jestem członkiem zespołu MIĘŚNIE, który założył trzy lata temu mój kolega z roku, aktor Teatru Powszechnego Jacek Beler i jego kolega z rodzinnego Zabrza, basista i również aktor Radek Rutkowski. Niedługo wydamy nasz premierowy materiał. Od tego roku jestem na stałe aktorką Teatru Polskiego w Warszawie, w którym gram w kilku spektaklach a z kilkoma innymi instytucjami teatralnymi cały czas współpracuję.
Marta Mrowiec: Kto Cię inspiruje?
- Natalia Sikora: Najuczciwiej o inspiracjach będzie tak – Najważniejsze Prawdy o Życiu powiedziała mi moja Świętej Pamięci Babcia Zofia Sikora. Pierwszych i najważniejszych lekcji Muzyki udzielił mi mój Tata – Andrzej Sikora następnie mój drugi Tata – Grzegorz Kwiecień założyciel, gitarzysta i wokalista zespołu MAGMEN. Moja Mama Anna Sikora brała na swoje barki pierwsze stresy związane z tzw. „występowaniem”. Moją najprawdziwszą Fanką jest moja Siostra Zofia Sikora. Najwięcej ludzkiej krwi płynącej w żyłach szkolącego się aktora w moje żyły wtłoczył Mariusz Benoit. Najważniejszych rad dotyczących relacji życia prywatnego z zawodowym udzieliła mi Hanna Banaszak. Miałam ogromną przyjemność odbyć kilka rozmów z Markiem Zefirem Wójcickim. Ostatnio na premierze w Teatrze Polskim zrobiłam sobie zdjęcie z Niną Andrycz a wcześniej w pigułce poznałam w kilku wyszeptanych na ucho słowach jej niespotykane poczucie humoru. Poznałam żonę śp Kazimierza Szemiotha – autora słynnej „Jaskółki Uwięzionej” – Wandę Szemioth. Poznałam żonę śp Czesława Niemena – Małgorzatę Niemen. Nie sposób jest tak wymieniać. Wszystkie najistotniejsze dla mnie i pierwsze moje autorytety w dziedzinie muzyki, teatru, filmu i literatury nie żyją. I chyba to co w jakiś sposób przetwarzając przez siebie kontynuuję jest na chwilę obecną jedynym Sensem mojego życia… W Spodku w Katowicach z moim Tatą widziałam koncerty, które kilka razy rozgromiły mnie na cząstki pierwsze: Robert Plant i Jimi Page, Gary Moore, Deep Purple, Gov’t Mule itd. itd. itd. Nie bolało mnie kiedy dowiedziałam się, że święty Mikołaj nie istnieje ale zabolało mnie kiedy musiałam zrozumieć, że nie zobaczę na żywo Janis Joplin i Jimiego Hendrixa… Piekielnie cenię sobie starą najlepszą polską muzykę i jej genialnych twórców, tak samo polską jak zagraniczną; Tata zacytował kiedyś: „BLUES TO KORZENIE, RESZTA TO TYLKO OWOCE” i jak zawsze zrobił dobrze. Nie znoszę ściemy a o mojej działalności artystycznej najkrócej mogę powiedzieć: Reprezentuję Podziemie – niech to będzie hasło tytułowe (kluczowe).
Marta Mrowiec: Jeżeli mogłabyś wybrać jednego artystę, z którym mogłabyś stworzyć duet to kto by to był? (obojętnie czy żyjący, czy nie)
- Natalia Sikora: Kosmici znikają kiedy chcą. Ci, z którymi chciałabym coś zrobić zmienili już planety i chwała im za to – nasza ziemia najwyraźniej musiała ich jakoś ograniczać – a szczerze mówiąc – ogranicza się sama bardzo poważnie i to jest bardzo słabe. Znikają charaktery a osobowości toną we własnych niemających możliwości spełnienia się przewrażliwieniach. Taka jest niestety prawda. Zanudziliśmy ten czas słabymi, prościutkimi rozwiązaniami i mamy to co mamy – potrzebna jest tylko kasa na promocję a promować można „gówno” – wystarczy, że wszyscy krzykną, że ma smak np. świeżej limonki i działa pobudzająco na witalność i hormony, które niedawno w różnych eksperymentach np. na zwierzakach odkryto i mamy hit – zalewający popularnością hit. To nie jest czas dla kosmitów – ale ja wierzę w cuda (bo takie się już nie raz zdarzyły – nie w Polsce ale na to jeszcze dziś nic nie poradzę) i w to, że nic się nie staje jeśli nie jest wpierw marzeniem – ale na to wszystko się pracuje – latami – głową, duszą i sercem. Jest wielu Artystów, z którymi chciałabym może nawet nie zaśpiewać ale porozmawiać – pośmiać się, zironizować co się da i spróbować pojąć ich dystans do tego wszystkiego. I to jest odpowiedź na to pytanie.
Marta Mrowiec: W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
- Natalia Sikora: W takim, który się ze mną zgadza. Jeżeli odnajduję w tym sens to jest ok. Od bezsensu staram się stronić. Bezsens to zły nałóg. Sens to dobre uzależnienie.
Marta Mrowiec: Czego oczekujesz po udziale w programie The Voice of Poland?
- Natalia Sikora: I tak wszystko będzie odwrotnie. I tak wszystko będzie wymagało niehigienicznej walki z wiatrakami – ale ja lubię walczyć. Taka jest natura tego zagadnienia. Czego oczekuję? Oczekuję miejsca, możliwości technicznych i finansowych na załatwienie dużych, ważnych spraw artystycznych – żadnych innych.
Marta Mrowiec: Jeśli byś wygrała to…?
- Natalia Sikora: To znaczy, że oczekujemy szczerości z twardymi jajami, która lubi ryzykować i proponować nie z prądem tylko pod prąd. To piekielna odpowiedzialność i godne wyzwanie. Konsekwencje nie są ostatecznie do przewidzenia – należy pamiętać komu się ufa. A ufać można tylko sobie. Na koniec dodam: jest dokument o Steve McQuennie pt. ”Król Życia”, w którym Steve mówi: „zawsze robiłem rzeczy, których inni nie robili; zawsze usiłowałem się sprawdzić…” — tak więc nie ma się co bać – trzeba ryzykować. Z poważaniem, sikora.
Więcej na temat Natalii Sikory znajdziecie na jej facebookowym profilu: Natalia Sikora.
All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.
Przepytywana: Natalia Sikora
Przepytująca: Marta Mrowiec

