Ogólnoświatowa mania na One Direcion trwa. Ich debiut, Up All Night, jest trzecim (zaraz po 21 Adele oraz Red Taylor Swift) najlepiej sprzedającym się albumem 2012 roku. Wiadomo, że po takim świetnym starcie grupa nie zakończy działalności. A więc już dziś (niecały rok po Up All Night) możemy wybrać się do sklepów po Take Me Home.
Zespół powstał przypadkiem. Na przesłuchania do X-Factor przyszli oddzielnie, wyszli jako grupa. Słyszałem, że jeden z nich lubi jazz, inny rock, trzeci jeszcze co innego. To tylko pogorszyło moje zdanie o One Direction. Widzę bowiem, że to co grają, nie jest ich. Czasem zastanawiam się nawet, czy nie mają do mózgów wczepionych jakiś chipów, które kazałyby im robić to, co chce wytwórnia.
Up All Night 2.0
Na tych trzech niestety kończy się lista piosenek, które lubię (wróć – które toleruję). Chyba największym mankamentem płyty są spokojne utwory. Nie mówię, że chłopaki nie umieją śpiewać. To akurat potrafią – nie bez powodu zaszli tak daleko w X-Factor. Problem w tym, że te ballady są zupełnie bez potencjału. Chyba najlepszą z nich jest akustyczne Summer Love. Choć tutaj też obeszło się bez fajerwerków. Numer jest po prostu poprawny. Ale na pewno lepszy niż ckliwe Changed My Mind lub nudne Over Again. Te kawałki po prostu są. Nic nowego do płyty nie wnoszą. Jedynie przedłużają cierpienie słuchacza.
I w tym miejscu dochodzimy do mojego ulubionego elementu płyt takich jak ta – tekstów. Chłopaki z One Direction nie piszą swoich piosenek. Co najwyżej małe fragmenty (jak np. w Last First Kiss czy Back for You). Zatrudniają profesjonalnych song-writerów. Choć trudno tu mówić o ich „profesjonalizmie”, czytając tekst do takiego Heart Attack:
You’re givin’ me a heart attack Lookin’ like you (PL: Przyprawiasz mnie o zawał serca Wyglądając tak jak wyglądasz)
czy do I Would:
Would he say he’s in L-O-V-E? Well if it was me I would (PL: Czy on powiedziałby ci, że jest Z-A-K-O-C-H-A-N-Y? Gdybym był to ja, to powiedziałbym)
Jeśli jesteś fanką One Direction i po przeczytaniu tej recenzji chcesz mnie zabić, nie rób tego. Po co mieć później wyrzuty do końca życia. Nie chcę urazić nikogo, kto lubi muzykę chłopaków, ale ja jej po prostu nie czuję. Więcej – uważam nawet, że są oni produktem. Gdyby faktycznie robili, to co chcą, ich muzyka na pewno inaczej by wyglądała. Śpiewać umieją. To jednak nie wystarczy, by moja ocena była pozytywna. Czekam na trzeci album, a tego wyżej po prostu nie mogę ocenić.
