W polskiej branży muzycznej trudno wskazać drugą taką postać. Andrzej Marzec był menedżerem, organizator koncertów i wizjonerem, dzięki któremu polscy fani mogli zobaczyć na żywo największe gwiazdy światowej sceny. Po latach walki z ciężką chorbą, zmarł 25 listopada. O jego śmierci poinformowała rodzina, a w mediach społecznościowych pojawiły się setki wspomnień i pożegnań od artystów oraz ludzi kultury.
Andrzej Marzec był jedną z tych osób, które w kluczowych latach transformacji kulturalnej otwierały polskie sceny na Zachód. W Polskiej Agencji Artystycznej PAGART pracował przez prawie dwie dekady (od 1969 do 1989 roku). To właśnie w tym okresie podjął działania, które pozwoliły sprowadzić do PRL-u muzyczne legendy, dotąd dla Polaków niemal niedostępne.
To dzięki niemu Polacy mogli usłyszeć na żywo m.in. Tinę Turner w 1981 roku, choć organizacja jej koncertów była ogromnym wyzwaniem. Podczas przygotowań do występu artystki ciężarówka z nagłośnieniem utknęła na trzy godziny na stacji benzynowej w Częstochowie, co sprawiło, że z dwóch zaplanowanych koncertów na Torwarze odbył się tylko jeden.
Jednym z jego największych sukcesów był koncert Eltona Johna. Wydarzenie zyskało dodatkowy rozgłos dzięki obecności amerykańskich ekip telewizyjnych oraz spotkaniu artysty z Lechem Wałęsą.
Dzięki niemu polscy fani zobaczyli także takie gwiazdy jak Metallica, Leonard Cohen, Iron Maiden, Depeche Mode czy The Cure. Z każdym z tych artystów wiązały się skomplikowane kulisy organizacyjne, ale Marzec słynął z determinacji.
Po odejściu z PAGART-u założył własną firmę Andrzej Marzec Concerts (AMC). To pod jej szyldem organizował kolejne wielkie wydarzenia, m.in. koncerty Boba Dylana czy Foo Fighters. W branży uważany był za profesjonalistę z wizją, człowieka, który wiedział, jak łączyć sztukę z logistyczną precyzją.
Zmarł mój największy w życiu przyjaciel…
pisze Paweł Kukiz
Nie tylko sprowadzał muzykę z Zachodu do Polski, lecz także pomagał polskim artystom budować kariery poza krajem. Wspierał m.in. Niemena i Breakout. Zależało mu, aby Polacy mieli dostęp do światowej muzyki, ale równie mocno dbał o to, by także polskie brzmienia mogły wybrzmieć poza granicami ojczyzny.
Andrzej Marzec zapisał się w historii jako człowiek, który odważnie wyważał drzwi zamknięte dla polskich fanów muzyki. Dzięki niemu koncerty światowych gwiazd przestały być marzeniem, a stały się częścią polskiej kultury. Choć większość pamięta muzyków i artystów, często pomijani są ludzie stojący za ich sukcesem. Warto pamiętać, że w karierach artystów bierze udział wiele osób, bez których te sukcesy nie byłyby takie same. Jedną z nich był właśnie Andrzej Marzec, który zza kulis dbał, by każdy koncert był niezapomnianym wydarzeniem.
Jego praca na zawsze zmieniła krajobraz muzyczny w Polsce. A wspomnienia setek tysięcy ludzi, którzy przeżyli swoje pierwsze wielkie koncerty właśnie dzięki niemu, będą żyć najdłużej.
