Site icon All About Music

Odkryj z All About Music. Odcinek 20: A-WA, Anouar Brahem, Esbjörn Svensson Trio

Pierwszy przystanek dwudziestego odcinka to Bliski Wschód – tutaj goszczą nas niezwykle oryginalne siostry z Izraela. Drugi przystanek to Tunezja i garść subtelnych dźwięków oud. Na koniec udamy się do Szwecji, by posłuchać jednej z najwybitniejszych formacji jazzowych na świecie. Miłego odsłuchu!

Na pierwszy ogień idzie wschodząca gwiazda izraelskiej sceny muzycznej – zespół A-WA. Jest to formacja, którą tworzą trzy siostry – Tair, Liron i Tagel Haim. Mają one na swoim koncie jedną płytę, którą nagrały rok temu i zatytułowały Habib Galbi. Od tamtego momentu uznawane są za jedną z najoryginalniejszych i najbardziej elektryzujących formacji izraelskich. Skąd taki zachwyt nad A-WA? Ich piosenki to połączenie tradycyjnych jemenickich melodii ze współczesną muzyką elektroniczną czy wręcz popową. Elektronika przeplata się tutaj z tradycyjnymi wokalami i połączenie to robi piorunujące wrażenie. Dodatkowym faktem działającym na korzyść zespołu jest to, że dziewczyny nagrywają stare piosenki w arabsko-jemenickim dialekcie – są to utwory z lat 60. ubiegłego wieku. Utwór, który wybrałem do tej części odcinka to Habib Galbi, czyli singiel z debiutanckiej płyty. Po pierwsze – nagrano do niego świetny teledysk, w którym pełno kontrastów zastosowanych z niesamowitą zręcznością. Po drugie – jest to doskonały utwór z pięknymi wokalami dopełniającymi obraz.

Drugim artystą na dziś jest Anouar Brahem. Jest to tunezyjski wirtuoz oud – instrumentu strunowego uważanego za pierwowzór lutni. Brahem ma na swoim koncie dwanaście płyt, a wszystkie one zostały wydane w prestiżowej wytwórni ECM. To pierwszy z dowodów na to jakiej klasy artystą jest Tunezyjczyk – drugim dowodem jest fakt, że gdy tylko pojawia się w jakimś kraju na jakimś festiwalu jazzowy, to owo wydarzenie staje się jednym z najbardziej obleganych. I trzeci dowód – współpraca chociażby z wybitnym saksofonistą Janem Garbarkiem. Do dzisiejszego odcinka wybrałem płytę Astrakan Café wydaną w 2000 roku. Muzyka zagrana na krążku to twór trzech muzyków: tureckiego klarnecisty Barbarosa Erköse’a, grającego na bendirze i darbuce Lassada Hosniego oraz oczywiście Brahema. Jest to krążek pełen melancholii i pięknych, subtelnych melodii. Poniżej tytułowy utwór z płyty – jedna z moich ulubionych kompozycji artysty.

Na koniec powrót ze wschodu, przesiadka i szybko na północ – do Szwecji za sprawą tamtejszej formacji Esbjörn Svensson Trio. Powiedzieć o E.S.T, że jest to legenda jazzu to nie powiedzieć nic. Otóż E.S.T to trio, które wdarło się szturmem do tzw. mainstreamu nie tracąc przy okazji poziomu i klasy jazzowego zespołu – stając się tym samym jedną z najważniejszych formacji na świecie i muzyczną wizytówką Szwecji. E.S.T to trójka muzyków, czyli klasyczne trio: Esbjörn Svensson, Magnus Öström i Dan Berglund. Nie sposób nie zorientować się, że ich muzyka to w dużej części jazz skandynawski, ale to nie wszystko – mamy tu również elementy rocka, a nawet popową melodykę. Podczas ich trzynastoletniej kariery zdołali wydać jedenaście albumów. Dlaczego tylko trzynastoletniej? Dlatego, że 14 czerwca 2008 roku podczas nurkowania zginął lider Esbjörn Svensson. To wydarzenie musiało przerwać wielką karierę zespołu, który na zawsze zapamiętany zostanie jako ten, który zrewolucjonizował jazz. W tej części postanowiłem zawrzeć kilka słów o przedostatniej płycie E.S.TLeucocyte. Jest to album niezwykły, bo pełen dramaturgii, ale i wzruszeń. Jest to mistrzowska improwizacja, która przerzuca emocjonalne rejestry z jednej skrajności w drugą. Ta płyta nie jest zwykłą płytą – to opowieść. Trzeba jej wysłuchać od pierwszej do ostatniej sekundy, bo przecież kolejnej już nie dostaniemy.

Exit mobile version