Site icon All About Music

Noel Gallagher’s High Flying Birds – Blue Moon Rising EP (2020), recenzja Nikoliny Zielińskiej

Istnieją tacy artyści, którzy na rynku muzycznym wyrobili sobie pewną markę i mocno trzymają się wybranej przez siebie drogi. Jest Też Noel Gallagher, który  trafiał w swoim życiu na różne ścieżki… Jego najnowsza epka wydana pod szyldem grupy Noel Gallagher’s High Flying Birds tylko utwierdza w przekonaniu, że w jego przypadku na utarty schemat nie ma co liczyć.

 Wydawnictwo zatytułowane Blue Moon Rising EP  może być odbierane naprawdę różnie przede wszystkim dlatego, że nie wydaję się być tym czego, jak możemy się domyślać, oczekiwali ci fani, którzy wracają do jednego z braci Gallagher ze względu na tęsknotę za Oasis. To jednak nie jest jedyna grupa, która może być  tym krążkiem bardziej zaskoczona  niż oczarowana. Wszystko dlatego, że w mojej opinii Noel Gallagher’s High Flying Birds tym razem wymykają się także i takim muzycznym standardom, które wyznaczali sobie sami na wcześniejszych albumach.   

Singiel, który zapowiadał powyższą płytę, jest także utworem, ją otwierającym. Wydaję się być również najbardziej zbliżony stylistycznie do wcześniejszych dokonań, pod którymi podpisywał się Noel. Jednak nawet w tym przypadku kluczem jest właśnie sformułowanie „zbliżony”, bo chociaż da się wyczuć  tę znajomą nutę, to wciąż nie można zignorować wyraźnie słyszalnego odejścia od jasno zarysowanego rockowego brzmienia, na rzecz nieco bardziej swobodnych gatunkowo dźwięków. W pewnym sensie Blue Moon Rising obija się nawet o granie klubowe. Warto jednak zauważyć, że Noel Gallagher’s High Flying Birds nie porzucają jednego gatunku na rzecz drugiego. To poszukiwanie brzmienia, chociaż przy pierwszym wysłuchaniu może zniechęcić tę bardziej konserwatywną, jeśli chodzi o gatunki muzyczne publiczność, jest jednocześnie w pewien sposób wyważone.

Nawet jeśli przez chwilę przeszło mi przez myśl, że Noel Gallagher już niczym mnie nie zaskoczy, to muszę przyznać, że nie mogłam mylić się bardziej. Dźwięki w jakie został ubrany utwór Wandering  Star niemal natychmiast przyniosły ze sobą niesamowicie świąteczny nastrój. W kalendarzu marzec, a w głośnikach odgłosy dzwoneczków, typowych chórków i bicia dzwonów. To kolejne zaskoczenie, przynajmniej do momentu, w którym przyjmiesz do wiadomości, że akurat Noel Gallagher to Noel Gallagher i może sobie mieć gwiazdkę wtedy kiedy tego chce.

Po Takiej dawce niedowierzania Come On Outside jest pewną stabilizacją. Jest Gitara, wyraźna perkusja i ogólnie porządnie osadzony rockowy klimat, który w całości tworzy taki typowy, dobrze brzmiący szum, z którego wybija się nie tylko charakterystyczny głos Noela, ale także zręcznie poprowadzone wokale towarzyszące. Nie jest to jednak ostateczny powrót do przeszłości, bo na Blue Moon Rising EP znalazły się także dwie nowe wersje singla, czyli trwająca prawie 8 minut, Blue Moon Rising – The Reflex Revision  oraz Blue Moon Rising – 7” Mix, które ostatecznie potwierdzają to, czego można było domyślać się już na samym początku.  Noel Gallagher’s High Flying Birds nie boją się eksperymentować i pokazują, że muzyka jest niesamowicie plastyczna. Można bowiem przesuwać granice, ale można je także zacierać.

Blue Moon Rising EP to taki krążek, który ciężko zamknąć w konkretne ramy. Dla jednych wpadające w ucho, dla drugich, ciężkie do przyjęcia . To właśnie taki paradoks może zaważyć na odbiorze Blue Moon Rising EP. Pozostaje bowiem pytanie, czy to wydawnictwo jest drogą do nowych odbiorców, czy raczej rozczarowaniem wśród tych wcześniejszych. Na jednoznaczną odpowiedź w tym temacie jest chyba wciąż za wcześnie. W moim odczuciu jest to krążek, któremu warto dać szansę.  

Exit mobile version