Site icon All About Music

Niebuntownicza kontestacja. Fisz Emade Tworzywo – Ballady i protesty, 2021, (recenzja)

Ballady i protesty to inteligentna i pełna wrażliwości próba odnalezienia się w galopującym świecie pełnym zmian i niepewności. To także refleksja nad tym, czy aby na pewno jesteśmy dobrze przygotowani na wyzwania, jakie stawia przed nami rzeczywistość. Lepiej wysłuchać ich do końca zanim staniemy na barykadach z mołotowem w ręce.

W epoce internetu i mediów społecznościowych to nie filozofowie i myśliciele opowiadają nam świat. Szukamy takiej refleksji u artystów i najczęściej pada na muzyków z lepszym lub gorszym skutkiem. Bracia Waglewscy w Balladach i protestach opowiadają o swojej percepcji współczesności. Chcą zrozumieć, podzielić się swoimi wątpliwościami, ale nie wzywają do buntu. Dzisiejszy konflikt społeczny nie jest ich konfliktem, ale dotyka ich równie mocno, jak tych zaangażowanych po jednej ze stron. Fisz celnie zwraca nam uwagę, że bez względu na nastawienie, żyjemy w epoce silnej polaryzacji i nie jesteśmy w stanie od niej uciec. To ma określone konsekwencje dla polskiego życia publicznego. Dochodzi jednocześnie do pokoleniowego starcia między generacjami ludzi, których filozofia opiera się na zupełnie innej logice. Waglewscy nie wydają werdyktu, nie wspinają się na wyżyny moralnych sądów. Oni stoją gdzieś w okolicach barykady i mówią do obydwu stron. Kto ich wysłucha?

Czy młodzież odpowiadająca „ok, boomer” na każde słowa krytyki ze strony starszych ma jakąkolwiek zdolność do autorefleksji? Czy możliwa jest spokojna debata i szukanie porozumień z kimś, kto tylko chce zamknąć usta wszystkim dookoła? Kiedy przypomnimy sobie genezę pojawienia się słowa „boomer” w debacie publicznej dojdziemy do wniosku, że było to słowo używane raczej z przymrużeniem oka, bez intencji stygmatyzowania kogoś ze względu na wiek. „Ok, macie swoje argumenty, ale my – młodzi – żyjemy inaczej i to nasze pomysły teraz rządzą światem, pogódźcie się z tym” – to luźna i dość ogólna interpretacja tego sformułowania, która pojawiała się, kiedy trafił do społecznego obiegu. Ale boomersi poczuli się odrzuceni, poczuli się niepotrzebni i obrażeni takim postawieniem sprawy. Potraktowali to jako próbę cenzury i zamknięcia im ust, przejaw pewnego rodzaju cancel culture, która spotyka ich ze strony młodych. Zaczynam trochę od końca, bo Ok boomer! to ostatnia piosenka w setliście Ballad i protestów, ale to utwór – nie bójmy się słów – wybitny. I cholernie gorzki, choć skąpany w autoironii i grotesce. Jest w nim wszystko, co należałoby zawrzeć w tekście o konflikcie pokoleń, którego jesteśmy świadkiem. Jednocześnie Fisz nie stawia siebie w pozycji napuszonego boomera, zdaje się raczej zachowywać do tego dystans. Nazywa zjawiska i procesy, ale nie stara się ich napiętnować. To niemała sztuka, by osiągnąć taki efekt. Utwór trwa ponad 8 minut i jest dość minimalistyczny muzycznie, co akurat jest wielką zasługą Emadego. Nie lubię łatki „rap inteligencki”, ale Ok boomer! to jeden z lepszych tekstów polskiego rapu w historii.

Waglewscy nie mają dla nas miłych wiadomości. Oto żyjemy w dystopii. Świat płonie, ludzie nie są i nigdy nie byli sobie równi. Kto jest tym piromanem, który zaprószył ogień? To my. My jesteśmy „luksusowymi panami” oderwanymi od prawdziwych problemów w skali globalnej. Dewastujemy świat, a mimo to uważamy się za oświeconą cywilizację napędzającą rozwój. Nigdzie nie widać tego tak wyraźnie, jak w Afryce. Nasz rozwój jest destrukcyjny. Jesteśmy hipokrytami z ustami wypełnionymi frazesami o zrównoważonym rozwoju i dbałości o planetę, gdy w rzeczywistości drenujemy jej zasoby i zmierzamy w kierunku globalnego kolapsu systemu społecznego. Nie za miłe wiadomości to utwór, który w połączeniu z teledyskiem wyciąga nas ze strefy komfortu. Świat płonie, ludzie uciekają przed wojną, a my w tym czasie oglądamy insta stories. A tam nie ma nic o głodzie.

Żyj i pozwól mi żyć tak, jak ja lubię.
A lubię być żywym, martwym jeszcze nie byłem.

Tym cytatem powinien zaczynać dzień każdy polityk w tym kraju. Za mało czasu to bardzo sentymentalny utwór, w którym Waglewscy odwołują się do swoich inspiracji muzycznych, przeżywania muzyki i jej znaczenia dla ich życia. Jest w niej też sporo lokalnego patriotyzmu, ale wolnego od pretensjonalnych słownych wyznań. Waglewscy są tutaj najntisami, bo właśnie lata 90. XX wieku były dla nich okresem formacyjnym. Słyszymy tutaj, jak bardzo są zatopieni w kulturze miejskiej z tamtego okresu, w muzyce elektronicznej, która była częścią ich życia. Fascynująca podróż.

Nie brakuje także nawiązań do pandemii. To utwory 2020 i 1,5 metra, które opowiadają o tym, jak reagowali na wszystko, co wiązało się z doświadczeniem lockdownu. Sporo tu gorzkich słów o otaczającej nas rzeczywistości i autorefleksja na temat własnych zachowań po zamknięciu w czterech ścianach, które dla wielu było doświadczeniem paranoicznym. Wszystko to spaja dość celna puenta – 2020 rok pożegnaliśmy środkowym palcem. Nie zabrakło ubiegłorocznego protest songu Mój kraj znika, który był bezpośrednią reakcją na wydarzenia związane z zaoraniem Radiowej Trójki.

Ballady i protesty to dwie płyty w jednej. Część pierwsza „balladowa” zawiera dziesięć nieco spokojniejszych, bardziej akustycznych kawałków. W drugiej „protestowej” usłyszymy 8 utworów i więcej wpływów rockowych czy elektronicznych. Namawiam jednak do słuchania jej jako całości i w dużym skupieniu. To kompletne, ale wymagające dzieło. Zasługuje na więcej niż tylko wrzucenie na głośnik w tle innych naszych aktywności.

Waglewscy podjęli pewne ryzyko. Nagrali płytę bardzo aktualną, mocno zakorzenioną w otaczającej nas rzeczywistości, która w jednej chwili może stracić swoją świeżość. Nie muzycznie, bo tu słyszymy sporo wpływów elektronicznych, rockowych czy alternatywnych z mnóstwem odniesień do lat 90. XX wieku, ale lirycznie. Fisz próbował w swoich tekstach uchwycić chaos współczesnego świata i zrobił to niezwykle celnie. Choć utwory powstawały w ciągu ostatnich dwóch lat, a niektóre nawet wcześniej, są wciąż aktualne, co przy dzisiejszej galopującej fali zmian szybko może się zmienić. Ballady i protesty to też znakomity przykład tego, jak sztuka może pomóc nam w procesach poznawczych, które ogarną nam tę skomplikowaną i chaotyczną rzeczywistość.

Exit mobile version