Site icon All About Music

Nicki Minaj – Pink Friday: Roman Reloaded (2012), recenzja

Nicki Minaj – Pink Friday: Roman Reloaded

  • Artysta: Nicki Minaj
  • Tytuł: Pink Friday: Roman Reloaded
  • Data premiery: 2 kwietnia 2012 roku
  • Gatunek: Hip hop, pop, dance
  • Długość: 68:59
  • Wytwórnia: Young Money, Cash Money, Universal Republic
  • Single: Starships, Right by My Side, Beez in the Trap, Pound the Alarm, Champion, Automatic (Reloaded)
  • Ocena: 7,5/10

Natchniona duchem komercji Nicki Minaj po sukcesie Pink Friday zaprosiła do współpracy m.in. Davida Guettę oraz RedOne’a znanego ze współpracy z Lady GaGą i wydała krążek Pink Friday: Roman Reloaded. Został on podzielony na części: hip- hopową i utrzymaną w stylistyce popowo-dance’owej. Po sukcesie pierwszego singla, Starships, płyta zadebiutowała na 1. miejscu listy Billboard 200.

Wspomniana komercja wyszła raperce na dobre jak i na złe. Utwory popowe mają świeże brzmienie i łatwo wpadają w ucho, ale z drugiej strony ciężko teraz Nicki Minaj nazwać raperką z krwi i kości. Soczysty rap cechuje rapowanie od początku do końca i dość ubogi instrumental. W przypadku Minaj robi się odwrotnie: próbuje ona śpiewać popowo z dance’owym podkładem. Utwory zachowane w stylistyce rap jednak bronią albumu klasyfikowanego jako rapowy.

Początek płyty, to Minaj jako dzikuska, skacząca po dźwiękach i przemieszczająca się pomiędzy trynidadzkim folklorem, rapem i popem. Chodzi tu o utwór Roman Holiday, który jest dziwny, ale intrygujący. Zachęca do odsłuchania pozostałej części płyty. Dalej w utworach Come on a Cone, I Am Your Leader i Beez in the Trap można dopatrywać się Minaj jeszcze za czasów pierwszego krążka. Są to rdzenne utwory utrzymujące Nicki jako raperkę, a nie wokalistkę pop. Utwory HOV Lane i Roman Reloaded są do siebie nieco podobne poprzez zacięcia w niektórych fragmentach w wokalu Minaj. Mimo wszystko wygrywa tu Roman Reloaded, w którym gościnnie wziął udział Lil Wayne – według mnie najlepszy raper, z charakterystyczną manierą i luzem w głosie. Podniósł niewątpliwie jakość tego utworu.

Champion – i o to właśnie chodzi! To jeden z najlepszych numerów na płycie, a udział kolegów z wytwórni jest jak najbardziej na plus. Right by My Side – tu Minaj zabawiła się trochę w Beyonce, która podczas promocji 4 kręciła teledyski do piosenek niebędących oficjalnymi singlami. Wybranie tej kompozycji na drugiego singla z albumu, to dobry zabieg promowania piosenek , które nie są międzynarodowymi singlami, ale Nicki chyba tu nie chodziło o jak najwyższe miejsce na Billboard Hot 100, bo ten utwór jak i trzeci singiel Beez in the Trap nie podbiły serc Amerykanów. Słabe promowanie robi swoje przez co utwory dotarły do 51. i 48. pozycji w Stanach. Jak dla mnie adekwatnym słowem określającym te dwie piosenki jest przeciętność.

Numer 9. na trackliście płyty, czyli Sex in the Lounge z Lil Wayne’m i Bobby’m V, to utwór lekki w odbiorze z przyjemnym, letnim refrenem, ale nie jest to kandydat na singla ze względu na nagromadzenie na tym krążku lepszych kompozycji.

Od numeru 10. do 14. mamy popowo – dance’ową jazdę. Utwory świeżutkie nadające się na potupaje i na single. Skoro promowanie płyty zaczęto od Starships, a na drugiego singla wybrano Pound The Alarm, to dlaczego by tego ciągu nie kontynuować skoro taka skomercjonowana wersja Nicki bardzo dobrze radzi sobie na listach Billboardu? Whip It zasługuje na oklaski. Formuła na na na na się tutaj wskrzesiła i dodała płycie frywolności, infantylizmu, ale i świeżości.

Automatic – zdaje się, że gdzieś to już słyszałem… To powielanie starego schematu. Takich utworów nie chcę słuchać. To trochę tandetne i stadionowe, ale i sprzyjające dzisiejszym gustom. Beautiful Sinner – zapowiada się świetnie, niemal singlowo , ale nibyrefren mnie bardzo rozczarowuje. Idąc dalej – Marilyn Monroe – Nie, błagam! Zostawmy śpiewanie takich utworów wokalistkom z mocniejszym głosem, a nie dziecinnym wymuszonym wokalikiem. Właśnie w tym momencie płyty Nicki Raperka odrywa sobie głowę i odrąbuje nogi i ręce. Strasznie męcząca piosenka.

Young Forever i Fire Burns to średniaki bez szału. Nadają się prędzej na wersję deluxe jako bonusy zamiast Va Va Voom (który miał być początkowo pierwszym singlem) i Masquerade. Gun Shot z Beenie Man’em i Stupid Hoe wieńczące wersję standardową krążka są dobre jak na Nicki, a te jakby naciskane, piszczące chomiki w tle Stupid Hoe są intrygujące i bardzo w stylu Minaj.

Wersja deluxe została wzbogacona o powszechnie znany utwór Turn Me On z Davidem Guettą, Va Va Voom oraz Masquerade . Jako, że Turn Me On to singiel bardziej Guetty, został na edycji bonusowej natomiast Va Va Voom i Masquerade nadają się na standardową wersję.

Ogólnie rzecz biorąc płyta Pink Friday: Roman Reloaded jest fajną miksturą różnych gatunków. Prawie każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jak na razie jest to najlepsza płyta 2012 roku. Jedna rada dla Nicki: Niech nie bierze tak często gościnnego udziału w innych utworach, bo stanie się nudna i przewidywalna jak kolega po fachu – Pitbull, który ,zdaje się, na siłę pcha się do każdego studia byle tylko mieć udział w dorobku jak największej ilości artystów…

Exit mobile version