Jak mówią niektórzy, pojawiła się dosłownie znikąd i w ciągu kilku miesięcy podbiła polskie listy przebojów. Sarsa, a właściwie Marta Markiewicz – młoda, 26-letnia słupszczanka – jest bez wątpienia muzycznym objawieniem tego lata. Naucz mnie – singiel zapowiadający jej debiutancki krążek Zapomnij mi – pobiło wszelkie rekordy popularności obejmując przez 3 miesiące (czerwiec-sierpień) 1. miejsce zestawień miesięcznych słuchalności radiowej BMAT. Było też najpopularniejszym polskim nagraniem tego lata w serwisie Spotify, gdzie od premiery przesłuchano je 1,3 mln razy a teledysk z ponad 25 milionami odsłon jest najpopularniejszą polską produkcją na Vevo.
Początki…
Sarsa wcale nie pojawiła się znikąd. Fakt, w mainstreamie jest od kilku miesięcy, ale w branży można było ją spotkać już parę lat temu. Wystąpiła w kilku programach talent-show, ale ani razu nie znalazła się w gronie finalistów, co tylko udowadnia, że zwycięstwo w iks-faktorach nie jest najistotniejsze. Sarsa zdobyła za to coś innego, ważniejszego – doświadczenie i znajomości. To właśnie one stały się stabilnym fundamentem pod kontrakt płytowy z Universal Music, chodź kiedy jeszcze go podpisywała nikt raczej nie sądził, że trafi na niego jedno z najlepszych popowych nagrań ostatnich lat.
Bo młoda Marta swoją muzyczną przygodę zaczęła z głęboką alternatywą, która nijak przypominała współczesnego popu. Bez wątpienia Chill – buzz singiel – sprzed 2(!) lat jest ukłonem w stronę niekomercyjnych brzmień; co tu dużo mówić, nagranie nie miało najmniejszych szans na masowy odbiór. Na rewelacje się nie zapowiadało… a tu taka niespodzianka!
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=wkN67RxfqGM]
Z alternatywy do popu
30 kwietnia do sprzedaży cyfrowej trafił pełnoprawny singiel Sarsy – Naucz mnie – który, nie bójmy się tego powiedzieć, jest najlepszym polskim popowym nagraniem ostatnich lat. Zła wiadomość dla tych, którzy nie rozumieją fenomenu tej piosenki, bo niestety, ale najwyraźniej nie rozumieją też muzyki pop. Fakt, tekst może budzić zastrzeżenia osób wrażliwych na punkcie poprawności składniowej i stylistycznej, ale bądźmy szczerzy – teksty 90% największych zagranicznych przebojów są albo banalne albo nielogiczne, o błędach gramatycznych nawet nie wspominam. Wszystkie analizy pokazują jednak, że tekst jest sprawą drugorzędną a na pierwszym planie zawsze stoi dźwięk.
Kompozycja jest bardzo dobrze przemyślana i zawiera wszystko co staram się na moim blogu akcentować. Sara wartościami rytmicznym doskonale zbudowała gradację między zwrotką a refrenem – refren, poprzez zastosowanie krótkich dźwięków i prawie brak pauz, brzmi żywo i dynamicznie doskonale kontrastując z wolniejszą (złożoną z długich dźwięków) melodią zwrotek. Przed refrenem mamy pre-chorus zakończony akordem alterowanym, który tworzy doskonałe przejście i jeszcze lepiej uwypukla zmiany napięcia muzycznego i, co warto podkreślić, w drugim powtórzeniu jest skrócony z 8 do 4 taktów (rozwój utworu, więcej w tym wpisie). No i przede wszystkim mamy tu dwa bardzo dobre hooki – w zwrotkach (Na ciele rozmażę/z mych łez tatuaże) i refrenie (Naucz mnie, naucz mnie…), który jest jednocześnie tytułem (dlaczego to takie ważne przeczytacie tutaj).
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=05Qdu0jkihU]
Polska produkcja w amerykańskim stylu
Największy nacisk chcę jednak położyć na produkcję. Sarsa poszła drogą amerykańską i zarzuty, że Naucz mnie to kopia twórczości Sii czy Rihanny nie są nawet żenujące – one naprawdę bawią. Obecnie, szczególnie za oceanem, stawia się na aranżacje miękkie, oparte na elektronicznych dzwonkach i pianinach o stłumionym górnym paśmie z dużym delayem, padach i liniach perkusyjnych o rozłożonych akcentach zbudowanych na dobrze skompresowanych samplach z szerokim widmem – doskonałym przykładem jest Love Me Like You Do i właśnie Naucz mnie. Producenci mistrzowsko dobrali brzmienia – zarówno w widmie częstotliwości jak i w panoramie – które razem z wyrazistym i charakterystycznym wokalem (w dużej mierze to zasługa techniki emisji głosu!) tworzą zgrabną całość. Podkreślę jeszcze raz: to nie jest żadna kopia czegokolwiek, to wybór bieżących trendów na świecie!
* W związku z licznymi pytaniami – tekst do utworu napisała Sarsa Markiewicz, muzykę skomponowali Sarsa wraz z Tomaszem Konfederakiem. Realizację aranżu wykonała Sarsa i Bruce Fielder, który również wykonał miks. Za mastering odpowiadają Tom Coyne i Sterling Sound.
4 miesiące po premierze lead singla, 28 sierpnia, do sklepów trafił debiutancki krążek Sarsy – Zapomnij mi. Oczekiwania po tak silnym przeboju były ogromne, zainteresowanie krążkiem – także. Warto wspomnieć, że jest to zasługa doskonałego marketingu. Nie chcę wyrokować na ile jest to praca Markiewicz, na ile wytwórni a na ile agencji PR, ale znowu mamy przekaz w iście amerykańskim stylu: spójny, wyrazisty wizerunek(rogata fryzura, okrzyk, flamingi), dobrze zorganizowany fanclub Tygrysy Sarsy czy profesjonalna komunikacja management-media. Fakt, rozgłośnie popełniły dość typowy błąd overplayingu, czyli nadmiernej emisji (za oceanem tzw. singla burning ocenia się w badaniu call-out), przez co pojawiły się negatywne opinie na temat zarówno muzyki jak i samej Sarsy. Z drugiej strony nie jest to nic nadzwyczajnego – każda wschodząca gwiazda musi przejść przez pierwszą falę krytyki, często niemającej wiele wspólnego z obiektywizmem.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=wtw7jUBX_ys]
Następcy Naucz mnie
Wracając do materiału – trudno się nie zgodzić z recenzją Onetu – Zapomnij mi to najlepsza, polska, popowa płyta tego roku. Fakt, zabrakło na nim tak potężnych przebojów jak Naucz mnie, ale chyba tylko Taylor Swift wraz ze sztabem swoich producentów potrafi w 80% zapełnić album nagraniami Top40. Nie oznacza to, że materiału na #1 nie ma! Mamy oczywiście Indianę – drugi singiel z płyty, który powoli podbija rozgłośnie w kraju (myślę, że trendy europejskie zaważyły na wyborze) – oraz dwie inne propozycje singlowe:
- Dogonię nas – zwrotki w stylistyce alternatywy, chwytliwy przedrefren z breakem i crescendo, typowy, popowy refren a do tego autotune dające fajną barwę głosu.
- Pozwól odejść – bardzo dobre, ambientowe zwrotki i również popowy refren z nieco dziwnym rozkładem akcentów na końcu fraz.
Gdybym ja miał wybierać trzeci singiel z płyty, to za 2 miesiące wysłałbym do rozgłośni te drugie nagranie, wbrew wynikom odtworzeń Spotify (23,2 tys. vs. 24,6 tys.) – mam nadzieję, że wytwórnia postawi właśnie na Pozwól odejść, bo to, że płyta będzie dalej promowane jest prawie pewne. Płyta w pierwszym tygodniu dotarła do 2. miejsca listy fizycznej sprzedaży detalicznej w kraju, w drugim spadła o zaledwie 3 pozycje – jak na OLiS to bardzo dobry wynik dla popowego albumu (przypomnę, że nasza krajowa lista jest ciągle bardzo archaiczna i uwzględnia tylko sprzedaż fizyczną, kiedy to na zachodzie doliczane są już SEA i TEA). Czy warto kupić ten krążek? Warto, a z mojej strony chciałbym. aby Sarsa nie uginała się pod falą hejtu, który przy takim debiucie jest zawsze. To minie, a ja czekam na kolejne efekty Twojej pracy!
Tekst oryginalnie pojawił się na blogu autora, ale iż jako autor jest teraz w AAM, to i jego niektóre teksty wędrują do nas. :)

