Site icon All About Music

Natalia Zastępa – Nie żałuję (2021), recenzja Sebastiana Torbicza

Dzisiejsza data, czyli 21 maja, jest bardzo wyjątkową dla pewnej polskiej wokalistki młodego pokolenia. Otoż dziś światło dzienne ujrzał debiutancki krążek Natalii Zastępy o tytule Nie Żałuję. Mimo, iż jest to debiut, to nie do końca oczywisty, a to dlatego, że Natalia działa na naszej scenie muzycznej już od prawie 3 lat. Długo zatem jej fanom przyszło czekanie na ten album. Czy się opłaciło? Przekonamy się w dalszej części recenzji.

Wróćmy na chwilę jeszcze do początków Natalii. Na szersze wody wypłynęła na początku 2018 roku, kiedy to doszła do finału The Voice Kids. W tym samym roku, a dokładniej pod jego koniec wzięła udział już w dorosłej edycji The Voice of Poland, gdzie również doszła do finału. Otworzyło to jej drogę do muzycznej kariery. Program ten był i nadal zresztą jest trampoliną do muzycznej kariery dla wielu artystów młodego pokolenia. Trzeba przyznać, że mimo młodego wieku, od początku oczarowała słuchaczy swoją mocną, niską i zarazem dojrzałą barwą głosu. W tym samym roku, nagrała wersję studyjną swojego finałowego singla Za późno, który szybko zyskał na popularności. 2019 był pracowity dla artystki, wydała dwa single: Nie żałuję oraz Kłopoty. Oba zostały bardzo dobrze przyjęte w rozgłośniach radiowych w całym kraju. Wzięła także udział w 56 Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, w koncercie „Debiuty”.

Krążek Nie Żałuję, to tak naprawdę w głównej mierze zbiór jej dotychczasowych utworów, które od 2018 ukazywały się jako single. Znalazło się na nim 12 kompozycji, w tym 7 wcześniej już znanych, oraz 5 zupełnie nowych utworów. Album otwiera tytułowe Nie żałuję, lekka i przyjemna popowo-soulowa kompozycja. Główną otoczkę tworzy tu melodia gitary elektrycznej grana staccato, bądź na przeciągniętych dźwiękach. Zaraz po nim mamy kolejny znany utwór, wydana w październiku ubiegłego roku Lava Lamp. Typowy popowy utwór do radia, szybko wpadający w ucho. Z kolei Rudy to zdecydowanie żywsza propozycja. Natalia podkręciła tu tempo, dobrze sprawdza się podczas jazdy autem. Bardzo dobra warstwa tekstowa. Za kompozycję odpowiada Juliusz Kamil, który również pracował przy produkcji albumu.

Wiesz jak jest, to kompozycja zupełnie nowa. Świetna i lekka kompozycja, tydzień temu doczekała się teledysku. Zupełnie inne brzmienie, niż znane mi dotąd w utworach Natalii. Prym wiedzie tutaj linia melodyczna basu, której towarzyszy bardzo rytmiczna perkusja. Ciekawie zrobione wokale, dwugłosy w przejściach do refrenów, oraz chórki w samych refrenach. Środkowy fragment płyty to generalnie same nowe kompozycje. Kolejnym takim utworem jest Błysk. Podoba mi się tutaj inne oblicze wokalu wokalistki, w refrenach jej głos brzmi bardzo ciepło i wchodzi w nieco wyższe rejestry głosowe. Warto zwrócić na to uwagę, gdyż Natalia ma dość niski jak na kobietę wokal. Dodaje jej to jednak pewnego uroku i stwarza o wiele większe możliwości wokalne. Tak jak mamy przykład w tejże kompozycji. Chociaż gdy się bardziej wsłuchamy, to da się odczuć, że akurat tutaj nieco się męczy wokalnie. Kłopoty wydane zostały w listopadzie 2019 roku. Jest on efektem współpracy z..uwaga – Sanah. Nie dziwi więc, że mamy tutaj brzmienie w stylu retro, połączone ze współczesnością. Instrumentalnie na wysokim poziomie, dużo dynamiki, mocna perkusja. Super nagrane alternatywnie brzmiące gitary w refrenach i kunsztowna linia basu.

Jeśli chodzi o nowe utwory, to ten jest chyba moim top. Mowa tu o piosence Chłopak. Genialna mieszanka stylistyczna. Trochę popu, alternatywy, momentami nawet zwrot ku rocku, podobnie jak w Kłopotach, mamy zderzenie nowoczesności z retro, a tu dochodzi jeszcze muzyka alternatywna. Brzmienie perkusji w refrenach przypomina mi stylistycznie zespół Billy Talent. Główny motyw melodyczny stanowi tutaj o dziwo partia basu, która nadaje tempo całemu instrumentarium. Świetna propozycja, która mogła by z powodzeniem stać się nowym singlem. Równie dobrym utworem jest Niech się stanie, które ukazało się latem ubiegłego roku. Żywy i skoczny popowo-elektroniczny utwór. Podoba mi się w zabawa brzmieniem. Za tekst odpowiadają Siostry Melosik. Oprócz nowych w tej części mamy także piosenki, które słyszeliśmy już dużo wcześniej. Debiutancki singiel Za późno, oraz wydane na początku tego roku Mantry, z gościnnym udziałem Sonbird, którzy wnieśli do utworu trochę swojego brzmienia indie rocka.

Czy wspominałem już wcześniej, że mam swój top utwór na tym krążku? Jakież było moje zaskoczenie gdy dotarłem do jego końca. Zazwyczaj bywa tak, że bangery wrzucane są gdzieś tak pośrodku płyty, tutaj istny banger mamy na sam koniec! Nie przegap, bo o tym utworze mówię to totalna petarda, odjazd i jazda bez trzymanki. Wiedziałem, że Natalia ma rockowe zapędy, ale nie spodziewałem się takiego utworu. Gitara w stylu ZZ Top, dynamiczna perkusja, zmiany dynamiki, szybkie i żywe zwrotki i refreny, na przejściach mamy zwolnienia i delikatnie piórkowane gitary. Pojawia się także solo, jednym słowem szał! Znalazło się także miejsce na koncertowy bridge, sam wokal Natalii z perkusją, na pewno wyjdzie świetnie w trakcie występów na żywo z udziałem publiczności. Całość zamyka Za wcześnie, fajnie brzmiąca soulowa ballada, z dodatkiem alternatywy. Melodycznie przypomina Lost On YouLP, tyle że w zwolnionym tempie. Mamy tu także obecność chóru, który robi mega robotę. Wokalistka również pozwoliła sobie tu na dużo luzu i prezentuje nam swoje zdolności wokalne poprzez wokalizy. Bardzo dobra końcówka płyty!

Debiuty płytowe nie zawsze bywają dla artystów łatwe. Nie wiem czy była to decyzja samej Natalii, czy kogoś innego, ale fakt, że wydała swój pierwszy krążek dopiero po 3 latach na scenie, był strzałem w dziesiątkę. Przez ten czas zdążyła już ugruntować sobie pozycje świetnymi singlami, a także zapracować na własne nazwisko i rozpoznawalność. Czas ten poświęciła także na szukanie własnego stylu i inspiracji, a ich akurat jak na moje ucho słychać dużo. Jednak to bardzo dobrze, bo nie jest to żywe zżynanie od innych, a robienie tego po swojemu. Podoba mi się u Natalii otwartość na różne brzmienia, style, to, że nie ogranicza się właśnie do jednego gatunku. To dobre myślenie, gdyż dzięki temu nie zostanie zaszufladkowana z przypiętą łatką popowej gwiazdki jednego utworu. Patrząc na przekrój całego albumu, dochodzę do wniosku, że artystka jeszcze nie raz nas pozytywnie zaskoczy. Jak widać muzycznie może obrać mnóstwo kierunków. Osobiście widziałbym nagranie przez nią albumu z utworami pokroju Nie przegap. Myślę, że mogłaby to być płyta petarda! Do tego młody wiek działa tu na jej korzyść, bo przecież ma już duże doświadczenie, a wiele jeszcze przed nią. Podsumowując, już tak na sam koniec powiem, że Nie Żałuję to świetny jak na debiut krążek, który z czystym sumieniem mogę polecić każdemu. Ciężko znaleźć na nim słabe punkty, a w zasadzie nie widzę tu takich. Miałem możliwość zapoznawać się z nim już od jakiegoś czasu, dlatego nie jest to opinia tylko po jednym przesłuchaniu. Niektóre z utworów zagościły zapętlone na mojej playliście i długo na niej pozostaną.

Exit mobile version